Pan prof. Maciej Giertych - 1954-1958 studia leśne na Uniwersytecie w Oksfordzie, BA, MA, 1958-1962 studia doktoranckie na Uniwersytecie w Toronto, PhD z fizjologii drzew. W 1962 wraca do Polski i podejmuje pracę w Instytucie Dendrologii PAN w Kórniku pod Poznaniem. W 1970 habilitacja z genetyki drzew na Akademii Rolniczej w Poznaniu.

To taki drobny wycinek z jego biografii. Ewolucja to nie jego dziedzina. A jak widać zna się na tym wspaniale (smok wawelski, mamuty współczesne człowiekowi, smok w karocy cesarza chińskiego i inne bzdury). Drzewka i leśnictwo to jego działka - mówienie o czymś czego się nie zna to tak mhhh no sami wiecie

· 

Remonty na drodze krajowej nr 43 będą kontynuowane !!! Odnowa nawierzchni drogi krajowej nr 43 na odcinku Wieluń- Kałuże i roboty brukarskie na odcinku Wieluń - Dzietrzniki już w najbliższym czasie zostaną wznowione i czym prędzej - jak zapewnia Bogusław Orzeł - kierownik Rejonu Dróg Krajowych w Wieluniu - ukończone.

"Aktualnie wykonuje się roboty brukarskie na odcinku ulicy Częstochowskiej oraz roboty nawierzchniowe na odcinku szlakowym. Do wykonania została cześć warstwy ścieralnej i w tej chwili zakończone zostały już na odcinku Kałuże Dzietrzniki. Pozostał do wykonania odcinek Wieluń - Dzietrzniki, który będzie kontynuowany w najbliższych dniach".

Tygodniowa przerwa w pracach remontowych na odcinku Wieluń - Kamionka była wywołana utwardzaniem nawierzchni drogi - uspokaja Bogusław Orzeł.
Są też optymistyczne informacje dla mieszkańców ulicy Częstochowskiej w Wieluniu. Chodnik który aktualnie doprowadzono do wysokości Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki już wkrótce ozdobi obie strony całej ulicy Częstochowskiej. "Te roboty trwają i jeszcze będą trwały - podkreśla Orzeł - ich zakres obejmie całą ulicę do Krakowskiego Przedmieścia".

Na drogach krajowych trwają również prace porzadkowe, m. in. koszenie rowów i wycinka drzew wskazanych przez wojewódzkiego konserwatora przyrody.

Rejonowy Zarząd Dróg Krajowych bierze również udział w przetargach na dwa kolejne projekty remontowe . Ich rezultaty poznamy niebawem.

Źródło: http://www.radiozw.com.pl

"Nad jeziorem Głębokim w Szczecinie rośnie stary las. W ubiegłym roku na polecenie władz miasta rozpoczęto wycinkę drzew, przerwaną po intensywnych protestach mieszkańców. W tym roku sytuacja się powtarza – władze znów rozpoczęły wycinkę, a mieszkańcy protesty - piszą „Kurier Szczeciński” i „Głos Szczeciński”.
Las jest własnością miasta, wycinkę prowadził Zakład Usług Komunalnych, realizując tzw. uproszczony plan urządzenia lasu. W ramach planu wycinane były drzewa najstarsze, czyli najcenniejsze pod względem przyrodniczym. W ubiegłym roku mieszkańcom udało się przekonać prezydenta miasta i wojewodę do wstrzymania wycinki. Widocznie prezydent ma słabą pamięć, skoro ten sam ZUK w bieżącym roku ponownie rozpoczął wycinkę. Mieszkańcy znów rozpoczęli protesty, a wycinka została wstrzymana - jest szansa, że na dobre.
Tymczasem specjaliści, m.in. prof. Bohdan Ważyński z Katedry Urządzania Lasu na Akademii Rolniczej w Poznaniu, przekonują, że lasy w Szczecinie są za stare. Dlatego konieczne są wycinki i prowadzenie nowych nasadzeń. Z tym zgadzają się mieszkańcy. Czy jednak celowe jest wycinanie całych połaci leśnych? W dodatku wycinane są często drzewa wiekowe, ale całkowicie zdrowe. Wiadomo, że miasto pozyskane drewno sprzedaje. Czy więc rzeczywiście celem władz jest ochrona lasu, czy po prostu czerpanie z niego korzyści ekonomicznych?..."
reszta na OAI

witam
nazywam sie Kinga i wraz z rodzinką kupiliśmy dwa latka temu leśną dziuałeczke.niewiedziałam nawet że jest takie fajne forum,dopiero niedawno znalazłam go na necie.poznałam tu wielu naprawde fajnych i sympatycznych ludzi:)którzy mi doradzili jak rozwiązać problem z wycinką drzew-sosen banek.nawet niewiedziałam że tak sie nazywają.:)jestem wszystkim wdzięczna za pomoc
pozdrawaim

· 

Co do wycinki, nie ma u nas takiej siły mediów jak np. w Poznaniu. Tam postanowiono wyciąć drzewo na Placu Wolności i gdy media rozpętały burzę to się nagle okazało że drzewko da się uratować, u nas nie ma opiniotwórczej gazety, nie ma publicystyki są tylko przepisywane informacje z konferencji prasowych.

Dam-Kam,
Co do środowiska - sam je na swój sposób chronię, selekcjonując śmieci na przykład.
Ale co do wyziewów z rur wydechowych, to jest PIKUŚ - lobby ekologiczne żeruje finansowo na tych programach ochrony środowiska, a przemysł wytwarza kilknaście procent syfu, jaki w tym samym czasie wyparowuje z wulkanów.
Ochrona środowiska ma sens w tematach: śmieci, zrzuty chemiczne do rzek, wycinka lasów (np. tropikalnych)
Wiesz - mam znajomego, który prowadzi budowy dróg i nie raz dawał kopertę ekologom, którzy natychmiast po odebraniu łapówki "złazili z drzew" i szli sobie popić.
No i ciekawostka - większość tzw. ekologów to młodzi ludzie, którzy się naczytali i nasłuchali różnnych ekspertów żyjących z tej ochrony środowiska. I co młodzi ekoodzy zwykle mieszkają w W-wie, Poznaniu, Krakowie... Jakbym był ekologiem, zamieszkałbym w Puszczy Kurpiowskiej albo w Bieszczadach i uprawiał proso, chodował kozy

Ja bardzo przepraszam, ale żeby porównywać władzę w Gryficach do Kim Dzonga, trzeba nie mieć nierówno pod sufitem. marekb, przebiłeś Henryego!


A Hugo Chavez? Za bardzo pasuje, że nie skomentowałeś? Taki sam lewak jak większość hołoty rządzącej naszym krajem - naobiecywać "państwa socjalnego", "sprawiedliwości społecznej", "zabierzmy bogatym bo biednym się należy" i niech idioci biegną do urny, zrobimy powtórkę z historii...
Ja tam kilka lat na świecie przeżyłem i dla mnie taką samą mendą jest zomowiec, który pałował w latach 80 jak menda, która stara się mi teraz wówić, że zakłada kolejne ZOMO dla mojego bezpieczeństwa a to ZOMO zajmuje się pierdołami i bierze pieniądze za nic (jeden z naszych dzielnych strażników gminnych siedzi teraz na zwolnieniu bo go drzewo przygniotło podczas wycinki - może Panorama zainteresuje się, co skłoniło tego biednego człowieka do szukania dodatkowej pracy po godzinach i skąd on w ogóle bierze ten wolny czas skoro etat w straży dzieli jeszcze z inną pracą i wycinką drzew w czasie wolnym?). "Po owocach ich poznacie" - ten owoc miał być wyjątkowo piękny a zamiast tego szybko zgnił i teraz tylko śmierdzi. Poradzę, jako ogrodnik-amator - przyciąć, odkazić albo wykarczować z ogródka.

BTW
W Świnoujściu (stawialiście jako przykład) w Straży Miejskiej pracuje 5 osób - w Karnicach już są 3 (2 z konkursu + 1 "z kieszeni") i teraz przychodzi kolejna. Co się "dupać po szczypie" - niech przyjmą od razu pełny batalion. Stać nas, zapłacimy - niech chamy widzą jak szlachta rządzi...

marekb a to kto napisał ja???
Ja tam kilka lat na świecie przeżyłem i dla mnie taką samą mendą jest zomowiec, który pałował w latach 80 jak menda, która stara się mi teraz wówić, że zakłada kolejne ZOMO dla mojego bezpieczeństwa a to ZOMO zajmuje się pierdołami i bierze pieniądze za nic (jeden z naszych dzielnych strażników gminnych siedzi teraz na zwolnieniu bo go drzewo przygniotło podczas wycinki - może Panorama zainteresuje się, co skłoniło tego biednego człowieka do szukania dodatkowej pracy po godzinach i skąd on w ogóle bierze ten wolny czas skoro etat w straży dzieli jeszcze z inną pracą i wycinką drzew w czasie wolnym?). "Po owocach ich poznacie" - ten owoc miał być wyjątkowo piękny a zamiast tego szybko zgnił i teraz tylko śmierdzi. Poradzę, jako ogrodnik-amator - przyciąć, odkazić albo wykarczować z ogródka
.
Zrozum, masz ludzi za nic, szmacisz, porównujesz do ZOMO . I dalej masz "esy" że nazwałem Cię "Alojzym Dziwnym"?. Hi

Maszyny jadą na Maślice

Janusz Krzeszowski 2008-09-05 09:10:19, aktualizacja: 2008-09-05 09:10:19

Jeszcze w tym miesiącu mają rozpocząć się prace przygotowawcze pod budowę stadionu na Maślicach.

W czwartek wyłoniono wykonawcę, który przygotuje teren pod inwestycję. To konsorcjum firm Wakoz i Energopol Szczecin. Oprócz nich, do przetargu zgłosiły się jeszcze trzy inne przedsiębiorstwa.

Wybrana oferta była według wrocławskich urzędników najtańsza i najbardziej atrakcyjna.
Zwycięzca przetargu musi zająć się m.in. wycinką drzew, wywozem ziemi, zasypaniem oczek wodnych, usunięciem starych fundamentów i gruzu. Firma ma także wykonać kanalizację deszczową.

Pierwsze ciężkie maszyny mają pojawić się na działce przy ul. Drzymały już pod koniec września.
W tej chwili trwa też przetarg na głównego wykonawcę samego stadionu. Spośród dziewięciu międzynarodowych firm urzędnicy z wrocławskiego ratusza wybrali już wstępnie pięć najlepszych ofert. Teraz dokładnie analizują dokumenty. Jednocześnie urzędnicy wojewody dolnośląskiego sprawdzają dokumentację przygotowaną przez inwestora, aby wydać pozwolenie na budowę. Zwycięzcę przetargu poznamy najprawdopodobniej w trzecim tygodniu września.

Budowa stadionu na ponad 40 tysięcy osób i całej infrastruktury wokół ma ruszyć jeszcze w tym roku. Wykonawca będzie miał 24 miesiące na wzniesienie areny.

http://polskatimes.pl/gazetawroclawska/ ... ,id,t.html

Tak mi sie nasunęło - wszyscy psiocz? jak to lenicy żle tn?, jak głupio pisz?, jak nie chroni? lasu itp. Więc może te osoby które tak krytykuj? wszystko co zwi?zane z LP, maj?ce złoty rodek na wszelkie kłopoty wypowiedz? się co by zrobiły gdyby miały woln? rękę w decydowaniu. Proszę bardzo jestecie Panem i władc? - czekam na konstruktywne przemylane propozycje jak Wy bycie rz?dzili.


Moja propozycja to systematyczny monitoring lasu i wycinanie co roku póżną jesienią sosen porażonych brudnicą i sosnówką (suche kikuty w dużych ilościach, pozwalana próchniejąca i zarażająca cienizna sosnowa). Obecnie nikt z leśnictwa ZB (północna część Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, oraz otulina, w tym częściowo lasy prywatne) się tm nie przejmuje. Tną tylko zdrowe na zrębach.
Także przymusowa wycinka porażonych drzew i suszek na terenie lasów prywatnych, żeby nie zarażały terenów LP i na odwrót.
No i usówanie tego co wytną (z robactwem) żeby go oczyszczać z zarazy.
Taki "materiał" to doskonałe paliwo do kominków, czy pieców CO.
Leśnictwo i na tym może na tym zarobić.

Muszę przyznać, że zaskakują mnie wypowiedzi niektórych z was. Niedawno wróciłem w dłuższego pobytu za granicą i zwyczajnie krew mnie zalała, jak zauważyłem, że zamiast drzew stoją przy Boguszowickiej stalowe bariery. Ulica jest teraz zupełnie nie do poznania. Kiedyś była przepiękna i jeździło się tamtędy z przyjemnością, dziś po tym uroku nie ma śladu. Nie rozumiem, w jakim obłędzie był ktoś, kto zezwolił na tę wycinkę. Dla mnie to niepowetowana strata.

A gadanie o bezpieczeństwie kierowców to dla mnie jakiś, za przeproszeniem, bullshit. Jeździłem tamtędy tysiące razy i jakoś żyję, choć nie należę do osób, które jeżdżą ostrożnie. Zawsze lubię na Raszowcu wrzucić luz i toczyć się z górki aż do ronda. Zawsze można dzięki temu zaoszczędzić trochę paliwa, a pokonanie tych kilku zakrętów nawet przy 70 km/h nie stanowi żadnego problemu (a i frajdy trochę jest). I drzewa absolutnie w niczym tu nie przeszkadzały. A jak się ktoś mimo wszystko na nich rozkwasił, to trzeba mu było prawo jazdy zabrać (widać nie umie jeździć), a drzewa zostawić w spokoju!

Tym bardziej mnie to wszystko dziwi, że jak była jakiś czas temu mowa o budowie bardzo przydatnej, moim zdaniem, łącznicy z Golejowa do Kamienia, to nagle się okazało, że z powodu drzew tej drogi wybudować się nie da. Żenujący przykład braku konsekwencji! Gdyby zostawić w spokoju drzewa przy Boguszowickiej, a w zamian wyciąć te przy, że tak się wyrażę, Nowoksiążenickiej, to byłoby i estetycznie, i funkcjonalnie. A tak jest tyko wielka lipa. Jak widać, kiepskie decyzje urzędników, podobnie, jak nieszczęcia, również chodzą parami.

Konradzie, patrzysz na sprawę Rospudy i wycinki drzew jako rolnik, leśnik, użytkownik natury i jej miłośnik. I chwała. Akcja protestacyjna, ogólnopolska jak ta w sprawie Rospudy ma też i drugą waretość , nie tylko ratowania natury - ona sprawia, że powstają zalążki państwa obywatelskiego, że obywatele właśńie przestają bać się wyrażać zdanie odmienne od administracyjnych decyzji, że zaczynają wierzyć iz ich protesty mają wartość, a władza zobowiązana jest poprzez ustawy o samorządzie brać je pod uwagę. Budzimy się i budźmy innych, obojętnych, machających ręką.
W Poznaniu, po protestach "rospudowych" mieszkańcy obudzili się - program Euro 2012 i idiotyczne plany rozbudowy obwodnic tzw. III ramy komunikacyjnej ma spowodować naruszenie co najmniej 3 miejsc zalesionych, rekreacyjnych, z których mieszkańcy korzystają dla zdrowia. Powstał ruch "Zielony Poznań", uczestniczymy w posiedzeniach rady miasta, ślemy protesty, aktywizujemy nieaktywnych, popularyzujemy, nagłaśniamy.
I dlatego ja również wyrażę mój sprzeciw 1 sierpnia. Ze względów dydaktycznych. Pa

Apeluję do wszystkich, którym leży na sercu ochrona Doliny Rospudy przed zagładą o masowy udział w niedzielnych manifestacjach w głównych miastach naszego kraju, które rozpoczynają się o godz.13.00. Przyjdźcie całymi rodzinami, z przypiętymi zielonymi wstążeczkami. Od tego ilu nas będzie zależy być może czy dojdzie do barbarzyńskiego zniszczenia unikatowego w skali Europy zakątka przyrodniczego.

Miejsca zgromadzeń:
GDAŃSK - pomnik Neptuna Dlugi Targ
WARSZAWA - pomnik Pilsudskiego obok Belwederu, Belwederska 56
POZNAŃ - pomnik Marycha, ul. Półwiejska
ŁÓDŹ - pomnik Tuwima, Piotrkowska
SZCZECIN - Wały Chrobrego
EŁK - pomnik Michała Kajki, centrum
KRAKÓW pomnik Mickiewicza - rynek

Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym tygodniu może rozpocząć się wycinka drzew w Dolinie Rospudy, dlatego jeśli kto może i czuję się na siłach, to niech jedzie. Pozostałi mogą zostać uczestnikami obozu w Dolinie Rospudy przynajmniej wirtualnie. Zapraszam na stronę poświęconą akcji, gdzie można zarejestrować się i zostać obywatelem Doliny Rospudy.
http://www.dolina-rospudy.pl

Jechałem wczoraj do Ostrołęki przez Radzymin, Wyszków i obejrzałem nieco prace nad budową S-8.
Trochę prac już wykonano. Zaczęto od wycinki drzew od Radzymina (przez to ledwo poznałem otoczenie), w Lucynowie (nowy przebieg drogi) są już przygotowane podpory, od strony Warszawy, dla wiaduktu kolejowego. Wykonano też część prac ziemnych. W Radzyminie remontowany jest fragment dwupasmówki w kierunku Warszawy (do samego początku dwóch jezdni), szkoda tylko, że oznakowanie jest fatalne i trzeba zgadywać gdzie skręcić by pojechać na Wołomin.

Proszę nie tworzyć off topów.

Rzucajmy pomysły dotyczące drzew w Nowym Dworze. Co możemy zrobić, czy tylko się buntować czy jednak zacząć działać w realu...

http://www.krakow.pl/miasto/ekologia/?id=pielegnacja.html

Przyklad z Krakowa, ale nie tylko. Taki zakładki i projekty ochrony zieleni miejskiej ma Poznań, Olsztyn, ba nawet Suwałki. W Suwałkach Prezydent Miasta kara surowo za ogławianie. Doczytałem na stronie miasta, że Na przykład za zniszczenie, w wyniku złej pielęgnacji, lipy o obwodzie 110 cm kara wynosi ponad 129.000,00 złotych cytat z opracowania CHCESZ USUNĄĆ, PRZYCIĄĆ, POSADZIĆ DRZEWO/KRZEW? CZYLI O CZYM KAŻDY POSIADACZ DRZEWA/KRZEWU WIEDZIEĆ POWINIEN

Jednak można. Władze wielu miast dbają o zieleń. Może coś się zmieni ja Shepard zostanie Burmistrzem...

Bo skoro nie ma samochodu to może zastanowi się nad argumentami przeciw wycince... dnia Śro 0:17, 11 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz

No i mi wypada również podziękować za świetną imprezę
Fajnie było spotkać starych znajomych i poznać nowych. Niestety niektórych nie widziałem, wszystko przez korek w Żorach

Co do trasy to z Agnieszką nadrobiliśmy trochę za Kubalonką, bo niestety poszliśmy szlakiem zielonym w przeciwnym kierunku. Później próbowaliśmy się przebić czarnym szlakiem do zielonego, ale ten się skończył w lesie(wszystko przez wycinkę drzew) i niestety poszliśmy wq złym kierunku.
Ale i tak było super

Ja chciałbym nieco ostudzić atmosferę.
Po pierwsze - informacja na temat wycinki drzew została umieszczona w serwisie topole.waw.pl jako artykuł "czasowy" wyświetlany od... do... Dlatego w momencie jak informacja straciła ważność, serwis przestał ją wyświetlać. Niemniej w archiwum nadal istnieje - nikt jej nie skasował
Co do zmiany firmy administrującej - była to konieczność. Niby z Zamkiem współpraca w sensie werbalnym nie pozostawiała wiele do życzenia, ale wyegzekwowanie czegokolwiek co stanowi sedno działalności administratora odwlekało się niestety w nieskończoność. Na najbliższym zebraniu, które odbędzie się w październiku (przyczynę przesunięcia każdy z Państwa pozna na zebraniu), myślę, że wszyscy docenią jakościową zmianę na wielki plus. Nie będzie już problemów takich jak opisał pio z obiegiem informacji. Do tej chwili nie posiadaliśmy nawet sensownego narzędzia do przekazywania informacji poufnych, do których osoby spoza osiedla nie powinny mieć dostępu. Ulegnie to zmianie. Prosimy jeszcze o miesiąc cierpliwości.

Wczoraj była u nas przepiękna pogoda.
Czesiek ,czy Ty masz jakieś układy ze słoneczkiem?Życzyłeś mi w mailu pięknej aury i była....patelnia.Hmmm,musimy kiedyś o tym dłużej porozmawiać,może zdradzisz mi pare sekretów
Trasa była raczej króciótka ale jakże piękna.22km lasem,nad jezoiro.Ileż zapachów ja się tam nawąchałam .Na skraju lasu pachniało ziemią,w lesie mijaliśmy wycinkę drzewa więc pachniało choinką,żywicą.Słoneczko pięknie świeciło...w oczy,żałowałam że nie zabrałam okularów.W miejscach zacienionych szron pokrywał trawy i mech,a pachniało tam jak w górach-zimne,rześkie powietrze.Gdy byliśmy już blisko wody,trzeba było założyć rękawice i ugrzać zmarznięty nos.Po drodze mijaliśmy fragment lasu liściastego,gdzie roztaczała się woń dywanu z liści.W lesie późną jesienią też może być pięknie... Aha,podpatrzyłam moim 10krotnym zoomem dzięcioła i ćwiczyłam się w fotografowaniu.Gorąco polecam jesienne wypady rowerkowe.

"Niecodzienna sytuacja w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu. Po interwencji Polskiego Klubu Ekologicznego i naszych telefonach urzędnicy wycofują się z własnej decyzji, w której nie sprzeciwili się wycięciu ponad 8-hektarowego lasku brzozowego w podpoznańskim Biedrusku. Drzew nie widzieli na oczy. O tym, że nadają się do wycięcia, zadecydowali zza biurka. Kontrowersyjna decyzja RDOŚ zapadła na początku marca. Pozwoliłaby na zaoszczędzenie właścicielom terenu sporej sumy pieniędzy. Nie musieliby płacić za wycinkę drzew lub ponosić kosztów związanych z posadzeniem nowych roślin. Brzozy to tak zwane samosiejki i rosną na szczególnie chronionym obszarze Natura 2000. Inwestor chce tu postawić ekskluzywne osiedle mieszkaniowe. Urzędnicy uznali, że wiek drzew porastających większą część 13-hektarowej działki nie przekracza pięciu lat. Zgodnie z przepisami nie trzeba więc wydawać formalnej zgody na ich usunięcie ani tym bardziej pobierać opłat za wycinkę..." reszta na www.naszemiasto.pl

Głosowałem na nie, a tylko dlatego, że o ile często widzę w webside jakie foty co energetyka robi dla boćków (i innych ptaków), to muszę niestety przyznać, że w okolicach Poznania tego nie widać. Mało tego ostatnio niedaleko mnie robili wycinke drzew rosn?cych zarówno bezporednio pod lini? napowietrzn?, ale też kosili wszystkie drzewa i zakrzaczenia do 10m poza ten pas, nie licz?c się zupełnie z sezonem lęgowym (koniec maja). W pobliskiej wiosce jest parę gniazd bocianich, ale jak jaki bociek budował gniazdo na słupie energetycznym, to w połowie czerwca były likwidowane ( w sumie 4 gniazda)
Może gdzie co robi? do ratowania boćków, ale z pewnoci? nie w gminie Kobylnica k. Poznania

jeśli nie należysz do rodziny Pawlaka to będzie ciężko ;) jak wiadomo reklama dźwignią handlu, ale polecam osobiste zaangażowanie w swoim regionie, koledzy, znajomi, ich firmy, etc. Nie znam Poznania więc nie pomogę. Radzę też zweryfikować rynek czy to ma sens, są regiony gdzie liczących jest więcej od klientów - nie ma sensu wieź drzewo do lasu!!


Ty jak cos doradzisz to rece opadaja . Tak wiele optymizmu ........ Z tego co sie orientuje w Krakowie i okolicach jest duża konkurencja , więc radze ci wziąść sie za wycinke drzew.
Pozgrawiam

W dniu dzisiejszym ok godz 13. niektórzy mieszkańcy ul. Niepodległości i nie tylko mogli zauważyć, jak górujące nad ich ogródkami piękne wieloletnie drzewa rosnące wzdłuż ul. Puszkina, przewracają się. Dzwoniąc z tą informacją do Straży Miejskiej uzyskaliśmy informację, że wycinka związana jest z koniecznością poszerzenia płyn ącego tamtędy Potoku Junikowskiego. Potok z kolei jest poszerzany w celu przyjęcia przezeń większej ilości wody w przyszłości. Woda ta, jak nas poinformowano, ma pochodzić z gruntów przeznaczonych pod budowę wielkometrażowego sklepu przy ul. Dębieckiej.

Chciałbym poznać Wasze opinie na ten temat.
Czy słuszne jest Waszym zdaniem oszpecenie tego terenu i pozbawienie go pięknych drzew?

Czy może warto poświęcić majestatycznie wyglądający drzewostan na rzecz wspomnianej inwestycji?

Czy Waszym zdaniem nie ma lepszego miejsca na poszerzenie Potoku Junikowskiego?

Czy Waszym zdaniem notoryczna wycinka starych i pięknych drzew (także w innych częsciach miasta) stanowi słuszny kierunek polityki lokalnej?

Czy Waszym zdaniem notoryczna wycinka starych i pięknych drzew (także w innych częsciach miasta) stanowi słuszny kierunek polityki lokalnej?


Najpierw musiałabym poznac ekspertyzy, zeby móc się wypowidać na ten temat. CZasami nie ma innego wyjścia, niestety....

**********************************************************
Witam serdecznie.
    Budowa stacji jest niewątpliwie kosztowną inwestycją, co także wiąże się
z załatwianiem różnych zezwoleń, króre coraz to trudniej zdobyć, gdyż
przepisy zmieniają się co jakiś czas. Wyobraźmy sobie, że rusza Pan z budową
stacji benzynowej z określonym terminem ukończenia budowy. Na bieżący dzień
buduje Pan stacje odpowiadającą obowiązującym przepisom i normom. Ale
niestety załatwienie któregoś z zezwoleń przeciąga się, co jest u nas w
polsce codziennością, i realizacja naszej budowy przeciąga się z 1 roku do
nawet 2 lat(niestrasząc Pana), a przez ten okres zmieniają się przepisy i
już coś tam niepasuje i niezgadza się z prawem.
    Niekoniecznie sytuacja musi się sprawdzić, ale powinien Pan się z tym
liczyć.
Podałem taki przykład, gdyż pracuje na stacji benzynowej 3 rok i troszeczkę
wiem conieco na ten temat. W miejscowości w której mieszkam
ruszyła("piorunem") budowa stacji także prywatnej no i jeszcze się ciągnie.
Powody.
Pan "X" właściciel stacji jak juz wspomniałem ruszył ostro, ale na jego
drodze stanęły drzewa. Dosłownie. Nie był w stanie załatwić zezwolenia na
wycinkę czterech drzewek po to aby połączyc stację z drogą główną. Walczył,
walczył i wywalczył zezwolenie na wycinkę tylko jednego drzewa(za co słono
zapłacił) i zamiast zrobić, jak zakładał, wjazdu i wyjazdu osobno, zmuszony
był zrobić dwa w jednym. A tymczasem przepisy się zmieniły(nowe wymogi
ochrony środowiska) i całą kostkę brukową, którą wyłożono teren stacji
trzeba było zrywać, gdyż jak się okazało teren stacji powinien być
obgumowany.
    Wybaczy Pan mi, że przedstawiłem takie sytuacje, ale jest to realność.

ukrywając) kosztownej inwestycji. Jeżeli będzie Pan miał przystępne ceny i
bardzo dobrą jakośc paliwa(co najważniejsze) gwarantuje, że będzie to dla
Pana -------***ŻYŁA ZŁOTA****-----------

SERDECZNIE POZDRAWIAM I ŻYCZĘ POWODZENIA

MARIUSZ

Chciałbym poznać Wasze zdanie :
czy obecnie warto zainwestować w budowę stacji benzynowej czy szukać
innego
tematu ?

pozdr.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/



5. Decyzja o takim a nie innym przebiegu A4 wynikala: z lenistwa
urzednikow (jednyne gotowe plany autostrad w Polsce pochodza z lat 30 z
szuflad poniemieckich)


Mam pytanie: czy wowczas, gdy budowa A4 byla jeszcze w stadium projektow,
ktos z "zielonych" przedstawil konkretny, _kompletny_ i alternatywny
projekt ? Bo krytykowac jest latwo - nie myli sie tylko ten kto nic nie
robi... Jesli natomiast chodzi o czesto poruszany argument "niemieckiego"
(czy tez wrecz "hitlerowskiego") rodowodu autostrady, to jest to argument
mocno naciagany - w koncu inzynierow mieli Niemcy nienajgorszych, a jeden
z najbardziej popularnych i najdluzej produkowanych samochodow (VW Garbus)
swoje istnienie zawdziecza posrednio rowniez Hitlerowi (choc jego
projektant, inz. Ferdinand Porsche, wcale "faszysta" nie byl).

Ochrony Srodowiska; w przeciwnym razie ABIEA placilaby nie gminom oplaty
za wycinke drzew, ale chlopom odszkodowania za wykup pola i chalupy i


Proponuje, abys na krotka chwile wcielil sie w skore tego "wysiedlonego"
chlopa. Nie wydaje mi sie dziwne, ze starano sie poprowadzic trase w taki
sposob, aby wiodla ona przez tereny niezaludnione, tym bardziej ze park
krajobrazowy to w koncu nie rezerwat scisly.

obwodnice Augustowa mozna zrobic dwa kilometry dalej, storczykom sie nic
nie stanie, tylko urzednicy musza ruszyc tylkiem i sie sprezyc.


Macie pole do popisu - wystarczy przeciez tylko "ruszyc tylkiem" ! :)
Szkoda jedynie, ze stworzenie takiego projektu jest duzo trudniejsze i o
wiele mniej spektakularne niz przykuwanie sie lancuchami do drzew...

Pozdrawiam :)

Wojtek

---
Wojciech Borczyk, Astronomical Observatory of Adam Mickiewicz University
addr:   ul. Sloneczna 36, 60-286 Poznan, POLAND

http://www.astro.amu.edu.pl/Staff/Bori/bori.htm


Macku Ty sie nie obrażaj ale mi jest trudno uwierzyć w altruistyczne działania firmy która zajmuje sie hodowla lasu w celu pozyskania drewna

Nie obrażam się skąd! A o altruizmie w przyrodzie nie masz mowy
Tylko teraz wyobraź sobie, że jest całą grupa działań podejmowanych w lesie przez leśników, związanych z hodowlą lasu, które nie mają nic wspólnego z ekonomią. Co więcej w firmie któa miała by przynosić tylko i wyłącznie zysk byłyby to działania przynoszące straty. Mówię o próbach zgrania składu gatunkowego z siedliskiem o rębniach złożonych o rzadkich już zabiegach ochrony chemicznej, o stosowaniu odnowień naturalnych o zaniechaniu pełnej uprawy gleby na rzecz placówek pasów itp...
Ja wiem że niektórym niedobrze się robi jak w ogóle czytają o czymś takim w lesie. A mimo to te działania nie przynoszą firmie LP zysku ale straty - więc po co to wszystko? Mamy masochistyczne upodobania czy co?
Nie właśnie dlatego że próbuje się tak wykonywać hodowlę lasu i pozyskanie aby szkody były jak najmniejsze. Nie żeby ich nie było bo to nierealne, ale żeby je zminimalizować. Pozyskiwać drewna bez szkody dla lasu się nie da. W to nikt nie wątpi. A cała nauka leśna próbuje znaleźć rozwiązanie jak robić to tak, żeby zaszkodzić jak najmniej. I tyle.
Biolodzy, przyrodnicy zawsze znajdą jakieś ale. Że za mało martwego drewna za niskie wieki rębności. Szczytem absurdu jest zakaz wycinki ponad 100-letnich drzew któy próbowano wprowadzić w Puszczy Białowieskiej. Dlaczego bo to oznacza na przymus wycinki drzew młodszych (skoro nie wolno starszych to tnijmy te młodsze). A tymczasem powinno się walczyć o podwyższenie wieków rębności (np dąb wiek rębności 250 lat) bo to dopiero pozwoliło by na znaczący wzrost powierzchni starodrzewi. Trudno to wytłumaczyć nieleśnikom ale tak to jest.
Co nie znaczy że stawianie pytań i rządań w stosunku do LP nie powinno ieć miejsca. Jak najbardziej należy to robić bo każdy problem skłania do refleksji poszukiwań sposobów jego rozwiązania - także na niwie leśnej.
Problem jest tu bardziej natury technicznej - dopóki przyrodnicy nie-leśnicy nie zrozumieją na czym polega praca leśnika i nie zrozumieją podstaw tej pracy to trudno się będzie porozumieć. Bo o ile leśnicy przeważnie jakąś tam wiedzę szczątkową na temat ochrony przyrody (gatunków, ekosystemów) mają, chociażby tyle ile pamiętają ze studiów, o tyle biolodzy często opierają się wyłącznie na stereotypach i wyobrażeniach.
Znam wielu przyrodników, nie będących leśnikami, głównie biologów z róznymi tytułami naukowymi, którzy dość dobrze orientują się o co w tym wszystkim chodzi. I wcale dobrze się z nimi dogadujemy
I rada: warto pójść na leśnictwo chociażby dlatego żeby jak pisał Pełek - poznać wroga i jego techniki.

1
teoretycznie tak - ale jak wczeniej powiedziałem - zawsze znajdzie sie pretekst żeby wyci?ć - dam Ci przykład dorga ostołęka - ostrów mazowiecka - wycięto ponad 200 sosen o obwodach dochodz?cych do 315 cm - bez uzgodnień w ramach modernizacji systemu odwodnienia drogi. inny - okolice Mińska Mazowieckiego dogowcz ustawili znak zakret i wycieli trzy jesiony o obwodzie ponad 300cm bo zaslanialy znak

Chyba nie rozumiem.
- Wycięto je bez zgody wójta/burmistrza/prezydenta_miasta lub starosty?
- Zrobiono to po 28 lipca 2005?

1. Jeli odpowiedĄ na oba pytania jest pozytywna, no to lu! Pucić ich z torbami! Nie widzę prawnych możliwoci wymigania przed drakońskimi karami, a jeli wójt/burmistrz/prezydent_miasta tych kar nie nałoży, to albo własna Rada Gminy albi NIK go rozszarpi? za niegospodarnoć, bo o takich pieni?dzach do kasy gminy nie można tak sobie "zapomnieć".

2. Jeli odpowiedĄ na pierwsze pytanie jest negatywna, czyli była zgoda, to mówimy o zupełnie innym problemie, w mniejszym stopniu zależym od omawianych przepisów. Takie pochopne zgody były wydawne i za poprzedniej ustawy. Problem oceny - kiedy wycinka drzewa jest naprawdę niezbędna, a kiedy nie - to odrębna, skomplikowana sprawa.

Jak j? rozwi?zać? No włanie! Chętnie poznam dobre pomysły.
Do tej pory proponowano/rozważano/próbowano następuj?ce metody:
- przeniesienie decyzji w górę, do wojewody (WKP);
- przeniesienie decyzji w dół, do gmin lub powiatów;
- ujawnianie/ogłaszanie wniosków/decyzji, aby mogły podlegać ocenie społecznej (mieszkańcy/organizacje/media);
- wprowadzenie obowi?zku oceny koniecznoci wycinki przez niezależnych (od kogo? jak wybieranych? przez kogo opłacanych? przez kogo weryfikowanych?) ekspertów lub specjalne komisje.

Dzięki za wyjanienie kuluarów "sprzeciwu WKP". Dodam jednaki, że przynajmniej niekórzy WKP byli zdecydowanie za pozbyciem się tej kompetencji decyzyjnej, bo sami mi to mówili. Argument dobrze zapamiętałem, bo mnie wkurzył: "To jest wredna sprawa. Jaka by nie była decyzja, zawsze się komu narazisz - albo drogowcom, albo gminie, albo mieszkańcom, albo wam. Po co mi to?" Oczywicie argument z "brakiem ludzi, samochodów, rodków na paliwo, czasu i kompetencji merytorycznych" też był podnoszony.

Ile znasz przypadkow, zeby po wycince gluszec zachowal sie dluzej niz
kilka lat (zakladam ze dorosle ptaki moga przezyc kilka lat w
nieodpowiednim srodowisku, az zgina z przyczyn naturalnych)? Nie znam
zadnego.

Poza terenami zabagnionymi wszędzie była prowadzona gospodarka zrębami wielkopowierzchniwymi (przynajmniej przez ostatnie 100 lat) i nie przeszkadzało to głuszcowi, bo były i zręby i starodrzewia. Zdjęcia Puchalskiego i (np. nie znam autora w muzeum przy N.Janów Lub.) przedstawiają toki głuszca własnie na zrębach. Znam natomiast przypadki ustapienia głuszców po zrobieniu rezerwatu zupełnego, np. rez. Głuszec pod Białowieżą, byłem tam kilka razy, na żyznym siedlisku tworzy się taki gąszcz, że głuszec nie byłby w stanie fruwać (przecież to potężna rozpiętość skrzydeł). Głuszec potrzebuje starodrzewia m.inn. do składania jaj, wysiadywania i schronienia. Natomiast zimą bardzo potrzebuje młodych sosen lub świerków, gdyż żywi się pączkami i z jakichś względów zdecydowanie preferuje pączki z młodych drzewek, niż pączki ze starych drzew.

W Sudetach, czy na Dolnym Śląsku (jak ktoś potrzebuje to dowiem się dokładnie gdzie, bo nie pamiętam) zaniechano zrębów w promienu ponad km. I głuszce przylatywały 3 km na uprawy w sąsiednim nadleśnictwie ogałacając je niemal doszczętnie. Dla mnie wniosek jest oczywisty.

Aby nie było niedomówień nie jestem pracownikiem Lasów Państwowych i nie jestem drwalem żyjącym z wycinki drzew. Uważam, że na przyrodę nie można patrzeć ideologicznie, bo to jest bez sensu. Jesli chcemy chronić jeden gatunek, to należy poznać jego biologię i stwarzać mu warunki do rozwoju (godząc się z tym, że być może szkodzimy wtedy innym gatunkom). Najlepszym sposoben na poznanie co służy danemu gatunkowi jest obserwowanie siedliska, gdzie dany gat. wystepuje i wyciąganie z tego wniosków. Z żalem stwierdzam, że wielu naukowców, los badanego gat. jest w zasadzie zupełnie obojętny. Telemetria, chwytanie ptaków, pomiary itp. to praca, za którą dostaje się pieniądze i punkty. Kończy się grant i koniec zainteresowania. Przykładów z tej branży znam, aż za wiele. Po skończonym temacie Pan ..... kompetnie juz nie interesuje co się dzieje. Dlatego też nie jest prawdą, jak pisze Logan były nieznane stanowiska, głuszec to nie jakiś niepozorna świstunka, którą można przeoczyć. Stanowiska są znane leśnikom, ale często nieujawnine, gdyż natychmiast zjawia się masa profesorów i doktorów, którzy chcą aby ich zawieść na tokowiska, przenocować, nakarmić itp. Zdobywają fundusze, robią inwentaryzacje, łapią ptaki obrączkują, siedzą przy jajach, aby jeszcze mokre piskalki zaobrączkować,piszą później jakieś opracowania tylko im służace. A tępe głuszcze nie wiedzą, że robią to dla ich dobra i w stresie schodzą powoli z tego terenu.

To Pan Berezowski to chyba widzi tylko czubek wlasnego nosa i nic poza tym. Problem smieci i zle odsniezanych ulic jest wszedzie. Nie trudno go nie zauwazyc, skoro radny Berezowski problemu smieci ani zlego odsniezania miasta nie widzi to tym bardziej uwazam, ze w RM Gliwic jest tylko po to by walczyc o swoj osobisty interes usuniecia tirow z Wyszynskiego, a problemy wiekszosci obywateli miasta jak widac Pana Berezowskiego nie obchodza. I to mnie wlasnie maksymalnie irytuje.

Przeczytalem pisma pisama wyslane przez Pana Berezowskiego, zamieszczone na jego stronie internetowej, z 22 pism ktore wyslal 13 dotycza ruchu samochodow w centrum miasta badz innych rzeczy bezposrednio dziejacych sie pod oknem Pana Berezowskiego typu przeuniecie znaku, remont torowiska czy skrzyzowania Zwyciestwa/Wyszynskiego. Inne ciekawe pisma to napewno to w sprawie czyjejs piwnicy i prenumeraty czasopisma Gazeta Polska w czytelni przy Spoldzielczej. Pan Berezowski pyta oczywiscie tez o wycinke drzew oraz przylaczyl sie do inicjatywy kolegii dotyczacej Strazy Miejskiej w Gliwicacyh. A no i oczywiscie Pan Berezowski jest przeciwny budowie kamienicy przy kosciele Wszystkich Swietych.

I to jest wlasnie to o co mi chodzi, wszystkie pisma praktycznie dotycza albo interesu Pana Berezowskiego (13 pism odnosnie transportu) i inne pisemka o czyjas piwnicy czy prenumerate gazety. Panu Markowi tak lezy na sercu problem transportu w miescie, to czemu nie wniesie wniosku o zmiane organizacji ruchu na przyklad na skrzyzowaniu Daszynskiego/Kozlowska/Mickiewicza/Sowinskiego, ktore jest dosc newralgiczne albo tez postawienia w niektorych miastach fotoradarow co poprawiloby bezpieczenstwo na drodze oraz pieszych? Czemu Panu Berezowskiemu przeszkadza wycinka drzew w parku a problem bezpieczenstwa, czystosci i braku oswietlenia w Parku Chrobrego juz go chyba kompletnie nie interesuje.

Poza tym odnosnie tej wycinki drzew to nasuwa mi sie jedna mysl. KL Ty myslisz, ze Frankiewicz kaze te drzewa celowo wycinac by robic Ci na zlosc czy moze uwazasz, ze sprzedaje je gdzies na lewo i bierze kase do kieszeni? Jak sadzisz dlaczego ta wycinka miala miejsce, chcialbym poznac Twoje prywatne zdanie na ten temat.

Te trasy rowerowe na nasypach kolejowych miały opracowane plany kilka lat temu i jeżeli do tej pory nic się tam nie dzieje oprócz nielegalnej wycinki drzew to zasługa burmistrza właśnie.
Nie było okazji aby o tym wspomnieć, ale to właśnie urząd miejski w Olecku był koordynatorem tych działań. Właściwie to "powinien być", bo sprawa została zaniedbana i padła z powodu braku jakiejkolwiek koordynacji. Oczywiście usiłowano pominąć kogokolwiek z Olecka i ówczesna pani rzecznik udała się do Towarzystwa Sportów Extremalnych w Gołdapi jako mającego sprawę pociągnąć. Owszem pociągnęli ale kasę na koordynację programu "Wielkiej Pętli Mazur Garbatych", po czym, to właśnie towarzystwo zwróciło się do mnie, abym oczywiście społecznie jako pasjonat zebrał kolegów, wykonał swoim sumptem inwentaryzację i przygotował założenia do projektu wartego kilka milionów złotych. Po pierwszym spotkaniu w Gołdapi gdzie nawet pofatygował się wojewoda warmińsko-mazurski i podlaski ze sztabami specjalistów, okazało się że towarzystwo oprócz umiejętności szumu medialnego nie ma pojęcia nawet o zarysach pomysłu.
Na następnym spotkaniu w Olecku, wyszła totalna ignorancja, ci ludzie nie wiedzieli nawet, że pomiędzy Garbasem Wielkim a Stańczykami nie było nigdy linii kolejowej, pominięto gminę Wydminy, itp. Usiłowałem wówczas włączyć do projektu odcinek starej wąskotorówki Olecko-Świętajno, co napotkało opór urzędników. Po poznaniu całokształtu możliwości tego zespołu zrezygnowałem ze współpracy, po czym projekt padł.
Nie dając za wygraną umieściłem trasy rowerowe na nasypach kolejowych w programie rozwoju gminy, skutkiem działań z poprzedniego projektu mieliśmy przejęte tereny nasypów na własność gminy, więc można było temat zrealizować już dawno, co też burmistrz podkreślał w każdym rocznym budżecie gminy. Tylko jakoś efektów do dzisiaj nie widać, widać ktoś zdolniejszy musi napisać wniosek niż nasz suto opłacony specjalista.

Ps. Olbrick @ miało być o dokonaniach a nie o deszczu pieniędzy z burmistrzowej fantazjonady!

tymi słowami skomentował Henryk Stokłosa zarzuty Stowarzyszenia Ekologicznego pod adresem "Farmuilu". Więcej na stronie www.kropla.org

"Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej uzyskało informację mogącą świadczyć o popełnieniu przestępstwa przez pracowników Zakładu Rolniczo-Przemysłowego "Farmutil HS" z siedzibą w Śmiłowie.

Na przełomie czerwca i lipca 2005 roku pracownicy wspomnianej firmy dokonali wycinki drzew w lesie przylegającym do drogi prywatnej, prowadzącej w kierunku zakładu utylizacyjnego "Ekoutil". Droga ta znajduje się za miejscowością Śmiłowo po prawej stronie, jadąc drogą krajową A-10 w kierunku Bydgoszczy.
Ponieważ wspomniana wycinka drzew (40 - 50 -letnich) odbywała się pod osłoną nocy, ślady (karpy) pozostałe po wycince były natychmiast usuwane za pomocą koparki, a teren wyrównywany oraz naniesione zostały nowe oznaczenia na pozostałych drzewach, zachodzi uzasadnione przypuszczenie, że drzewa w lesie zostały wycięte bez wymaganego pozwolenia.
W trosce o nasze środowisko, wystarczająco już doświadczone działalnością wspomnianego Zakładu, oraz mając na uwadze jego działalność, nie zawsze zgodną z przepisami ustawy Prawo ochrony środowiska, wnosimy o sprawdzenie, czy w tym przypadku nie doszło do złamania prawa (...)".

Pismo tej treści, wysłaliśmy do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w ubiegłym tygodniu. A dlaczego do Poznania, a nie do Chodzieży? A to dlatego:
"(...) Jednocześnie wnosimy o wyłączenie prokuratorów Prokuratury Rejonowej w Chodzieży z prowadzenia przedmiotowej sprawy. Henryk Stokłosa, właściciel Zakładu "Farmutil HS", od kilkunastu lat pełni funkcję senatora RP i z racji pełnionej funkcji pozostaje w kontaktach służbowych i towarzyskich z tamtejszymi prokuratorami, a prasa pisze o nim, że ma dobre układy m.in. z miejscowymi organami ścigania. Wskazane wyżej okoliczności mogą bowiem budzić wątpliwości co do obiektywnego przeprowadzenia postępowania przygotowawczego".

Opiszemy każdy przypadek niezgodnej z prawem działalności zakładów "Farmutil", który od wtorku 26 lipca 2005 roku nazywany jest "hakiem na Stokłosę" - zgodnie z propozycją "Tygodnika Nowego" Za pomysł dziękujemy.

Tak. DK2 na odcinku Września -Poznań ma przekrój 2x2. Osobiście nie popieram obecnej formy poboru opłat za autostrady. IMHO lepsze byłby winiety. Ale wówczas pewnie autostrady A2 na odcinku Września- Nowy Tomyśl jeszcze byśmy nie mieli

Co do Gierkówki- to moim zdaniem czasy tej drogi w obecnej formie już dawno mineły. Co chwila ograniczenie, skrzyżowanie etc. To raz, że powoduje iż jazda jest nieekonomiczna, a dwa sporo ją spowalnia.

Co do odcinka DK1, o którym wspominasz (czyli okolice Radomska)- w pierwotnym założeniu miała to być autostrada. Zauważ, że nie jedziesz tam przez wsie, w przeciwieństwie do odcinka Wawa- Piotrków. Tylko jak zawsze nie wyszło. Kiedyś czytałem, że plan był kiedyś inny. Miała powstać autostrada do Łodzi (przyszła Olimpijka, obecna planowana A2) i potem na południe.W takim układzie dziś mielibyśmy całkiem spory kawałek A1
I Gierkówka na prawie całej długosci jest DUŻO MNIEJ komfortowa niż autostrada tudzież ekspresówka. Uwierz.

Budowa GP jest tańsza, ale jazda nią nie jest tak komfortowa jak autostrada. Dobrze więc, że w Polsce buduje się eSki. Komfort prawie jak na autostradzie, a darmowo i nie ma ciagle wsi i skrzyżowań z jakimś polnymi wręcz drogami do Zadupia Dolnego.

Teraz na DK2 Sochaczew- Wawa jest paskudnie. Ja zwykle omijam ją jadąc przez DW580. Ale ta sytuacja się zmieni. Powstanie autostrada i będzie pięknie bo tranzyt się tam przeniesie. Co do przebudowy jej na GP 2x2. Może kiedyś to nastąpi. W sumie byłoby fajnie. Ale nie wiem czy byłoby to możliwe. W końcu i na takiej drodze potrzeba pobocza i wogóle- a to równa się z wycinką drzew, co równa się z wejściem na teren przy drodze co równa się z kłótnią o wykup etc.

I jeszcze raz powtórzę: na świecie główne trasy międzynarodowe biegną w ciągach autostradowych, albo ekspresowych, a nie głównych ruchu przyśpieszonego. Bardzo mądrze ktoś kiedyś powiedział: "Obcokrajowcy oceniają nasz kraj po przejechanych przez niego kilometrach".

Longline -prace na wysokości
Dzierżoniów/woj. dolnośląskie
tel. 519 151 233

e-mail: longline@longline.com.pl
www.longline.com.pl ( strona w aktualizacji)

W skład firmy wchodzi pięciu alpinistów przemysłowych z aktualnymi
badaniami lekarskimi uprawniającymi do pracy na wysokości, ukończonymi
kursami do prac techniką linową i licznymi szkoleniami z zakresu BHP.
Doświadczenie zdobyliśmy przy mniejszych i większych inwestycjach m.in.:
-antykorozja przeprawowych słupów energ.
-wsparcie alpinistyczne przy remoncie chłodni wentyl.
-antykorozja i malowanie ostrzegawcze komina Łódź
-wyburzanie wkładu kominowego Dąbrowa G.
-antykorozja i malowanie ostrzegawcze komina Świecie
-wyburzanie części komina Nowe Miasteczko
-wyburzanie uszkodzonej części komina i ponowne odbudowanie Bartoszyce
antykorozja i malowanie ostrzegawcze wież gsm:Bełchatów,Pajęczno,Lubin,Lelów,Strzelce i in.

-mycie przeszkleń,konstrukcji wsporczej i konserwacja elewacji
klinkierowej Poznań „Stary Browar”
-mycie przeszkleń Politechnika Poznań
-montaże na elewacjach konstrukcji pod reklamy
-wycinki pielęgnacyjne drzew przydrożnych
-i in.
Do każdej realizacji podchodzimy z pełnym profesjonalizmem,dbając o
bezpieczeństwo nasze i otoczenia.
Posiadamy polisę OC – 500000 zł
Wystawiamy FV

Proponujemy swoje usługi związane z :
-montażem konstrukcji stalowych
-remontami, malowniem,wyburzaniem budowli (kominy,słupy
energ.,silosy,maszty i in.)
-montażami konstrukcji (pod reklamy,banery i in.)
-montażami systemów STOP PTAK
-uszczelnianiem dylatacji i uzupełnianiem ubytków w elewacji
-montażami systemów odgromowych
-myciem i konserwacją profesjonalnymi preparatami elewacji ( Alucobond,
Ondex, blacha, szkło, kamień naturalny, klinkier i in.)
-montażami systemów do monitoringu wizyjnego
-montażem rusztowań
Nasze atuty to solidność, mobilność i maximum bezpieczeństwa.

Zapraszamy do współpracy.

Ekolodzy apelują, że problem masowej likwidacji drzew nie zostanie zatrzymany, jeśli gminy nie zdadzą sobie sprawy, jak ważne jest rzetelne prowadzenie postępowania w sprawie wycinki drzew.

Towarzystwo na rzecz Ziemi, Zieloni 2004 oraz Ośrodek Badania Aktywności Lokalnej zorganizowali 14 listopada w Warszawie, w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego konferencję "Korupcja w ochronie środowiska". Konferencja była podsumowaniem finansowanego ze środków Unii Europejskiej projektu o tym samym tytule.

Celem projektu było m.in. zidentyfikowanie obszarów korupcyjnych w wybranych obszarach ochrony środowiska i zweryfikowanie obiegowej opinii o korupcyjnych motywach działań organizacji ekologicznych. W tym celu zlecono przeprowadzenie badań socjologicznych "Poznanie opinii przedsiębiorców na temat skali i form korupcji w sektorze ochrony środowiska", oraz analiz w obszarach ochrony środowiska:

- Selektywnej zbiórki odpadów i utrzymania czystości,
- Zezwoleń na wycinkę drzew,
- Systemu OOŚ - kontroli jakości,
- Utrzymania żeglowności - poboru kruszywa z koryt rzek.

Szczególnie interesujące wyniki uzyskano w przypadku kosztów naliczania opłat za wycinkę drzew. Wnioski o uzyskanie informacji wysłano do 41 gmin.

Jak wynika z informacji, decyzje odmawiające zgody na wycinkę drzew stanowią w większości badanych gmin poniżej 5% wszystkich decyzji. Miastem, w którym odmówiono wydania zezwolenia na największą liczbę drzew w stosunku do wszystkich drzew wnioskowanych okazał się Lublin (30 proc.).

Tylko w sześciu gminach poziom ten był wyższy od 5 proc.: Łódź, Zielona Góra, Wadowice, Miechów, Tarnowskie Góry, Siewierz.

Najgorzej – zdaniem przeprowadzających badanie – sytuacja wygląda w gminach: Toruń, Bydgoszcz, Nowy Sącz i Białystok, gdzie liczba drzew, na które odmówiono wydania zezwolenia na wycinkę stanowi poniżej 1 proc.

Problem masowej likwidacji drzew nie zostanie zatrzymany, jeśli gminy nie zdadzą sobie sprawy, jak ważne jest rzetelne prowadzenie postępowania w sprawie wycinki drzew: przestrzeganie zasad Kpa, egzekwowanie warunków określonych w decyzjach, nie obniżanie kosztów zada wycinkę, egzekwowanie obowiązkowych nasadzeń, jak również opiniowanie szczególnych przypadków przez biegłych dendrologów, czy otwartość na udział w poszczególnych postępowaniach organizacji ekologicznych oraz społecznych komisji – czytamy w raporcie.

Źródło: PAP


Pozdrawiam

Centrum Łodzi wreszcie się zazieleni

19.04.2009

Przy głównych ulicach Poznania do końca kwietnia będzie posadzonych 207 drzew, głównie platany, głogi, grusze ozdobne, lipy i klony. Wzdłuż toruńskich jezdni posadzono szpalery lip drobnolistnych. Za 64 tys. złotych przybyło tam sto drzewek. A Łodzi...

- Wzdłuż ul. Piotrkowskiej, al. Kościuszki i Politechniki aż prosi się o posadzenie drzew przy chodnikach - napisał do nas Zygmunt Kortyński. Niedosyt zieleni na wymienionych ulicach dostrzega się szczególnie nad ranem, gdy nie ma ruchu na drogach. Jeżeli Łódź nie ma pieniędzy na drzewa, warto powołać jakiś komitet, któremu łatwiej byłoby zabrać fundusze.

Bój o zieleń w centrum miasta nie musi dużo kosztować. Kilka lat temu Grupa Pewnych Osób przeznaczyła kilkaset złotych na sadzonki i bez konsultacji z urzędnikami zaczęli porządkować zieleńce. Spotykali się najpierw nocą, aby skopać rozdeptaną ziemię przy al. Kościuszki 49, gdzie dawniej był trawnik i posadzić tam świeżą trawę. Pozostawili po sobie tabliczki "Uwaga, trawa!" i "zieLENIE miejskie". Kolejna akcja odbyła się przy ul. Tuwima, w pobliżu placu Powstańców Węgierskich. GPO posadziło trawę i drzewka także na odcinku al. Kościuszki od ul. Struga do Zamenhofa.

Łódzcy spece od zieleni miejskiej skoncentrowali się na parkach. W tym roku alejki w parku Źródliska II wzbogacą się o granitową kostkę. Nowe ścieżki powstaną też w zachodniej części parku Staromiejskiego, gdzie piesi rozdeptali trawniki przy pałacu Poznańskiego. Drzewka posadzone zostaną u zbiegu ul. Piotrkowskiej i Tymienieckiego, nowe rośliny trafią do parku Staszica.

- Nie mamy wpływu na zieleń w pasach drogowych jezdni - mówi Daniela Grzegorczyk kierownik oddziału ochrony terenów zieleni w magistracie. - Nakazujemy sadzenie drzew przy decyzji o wycince. Proponujemy kuliste drzewa, takie jak robinia lub klon kulisty. Nie zacieniają one budynków i nie wrastają w linie energetyczne.

Zarząd Dróg i Transportu jesienią posadził na Piotrkowskiej 175 drzewek kosodrzewiny i 280 jałowców. Wkrótce uzupełniane będą ubytki, a w 95 gazonach wyrośnie 600 surfinii. ZDiT ma podobne spostrzeżenia, jak nasz Czytelnik i posadzi robinie koliste na al. Kościuszki. Drzewka znajdą się w pasie między Żwirki i Radwańską. Rewitalizacja zieleni ruszy na ul. Piasecznej, Wójtowskiej, Korzeniowskiego, Szenwalda, Bankowej i na Cygance. Do końca maja na ul. Śląskiej będzie posadzonych 55 klonów jesionolistnych, na ul. Chłopickiego 19 jarząbów szwedzkich, na ul. Wyszyńskiego 19 robinii akacjowych. W październiku będą nasadzenia na al. Jana Pawła II. Wzdłuż jezdni pojawi się aż 117 nowych drzew.

(mbr) - POLSKA Dziennik Łódzki

No a Zydzi? oficjalnie tj ze wpisana w druczku na dowod osobisty narodowoscia i odpowiadajacym nr tj cyferka w peselu wynika ze jest ich 6 milonow,a jeszcze dwa milony nieoficjalnie.
moge nawet przytoczyc tylko paru,;
Wielu ludzi na potrzeby polityczne zmienia nazwiska.
im latwiej odszyfrowac nazwisko z czego moglo powstac tym latwiej rozszyfrwac czlowieka.wezmy np takie nazwisko jak Kaczynski,ktore wczesniej bylo Kalkstein co w czasach kiedy jego przodkowie sie dumnie z tym czuli,oznaczalo kamien wapienny,inne np Balcerowicz wczesniej Bucholz oznacza drzewobukowe,albo Kuron ,czyli Kordblum,Mazowiecki taki chudy ale Icek Dickman,wezmy np
Jan Bielecki wczesniej Izaak Blumenfeld,czyli pole kwiatow,
Boleslaw Bierut wczesniej Rotenschwanz(czerwony huj)
Malek Borowski-Szymon Berman,Wlodzimierz Cimoszewicz-wczesniej
Dawid Goldstein czyli zloty kamien,Tadeusz Daniszewski, wczesniej Kirschbaum(drzewowisnowe),Ludwig Dorn wczesniej Dornbaum(drzweo kolczaste),Frasyniuk wczesniej Rotenschwanz,czyli podbnie jak Bierut czerwony ogon(huj)Bronislaw Geremek-Berele Benjamin Lewartow,
Zyta Gilowska -Morgenstein(poranny kamien),Hanna Gronkiewicz Waltz,wczesniej Hajke Grundbaum(drzewo gruntowe),Grzegorz Kolodko, -Samuel Henerman,Janusz Korwin Mikke-wczesniej Ozjasz Goldberg,
Jacek Kuron -Icek Kordblum,Alekasander Kwasniwski -Izaak Stoltzman(dumny mezczyna),Lewandowski- Langman(dlugi mezczyzna)Olga Lipinska -Lippman,Antoni Macierewicz -Izaak Singer,Adam Michnik-Aaron Schechter,
Jacek Merkel-Nelke (gozdzik) ,rodzina z Angela Merkel (kancelerz niemiec),Milczanowski-Edelman,Milewski -Dawid Machonbaum,Moczulski -Robert Berman,Karol Modzelewski -Aaron Mendel,Stefan Niesiolowski-Aaron Nusselbaum,Andrzej Olechowski-Mosze Brandwein,Jozef Oleksy-Szymon Buchwio,Jan Olszewski-Izaak Oksner,Janusz Onyszkiewicz-Jojne Grynberg,Jerzy Pomiamianowski-Birnbaum,Jan Maria Rokita-Izaak Goldwicht,Skubiszewski-Szymon Schimel,Jerzy Stuhr-Fingold,Polanski-libling,Hanna Suchocka -Heike Sielberstein,Wieslawa Szymborska -Rottermund,Jerzy Urban-Josek Urbach,Mieczyslaw Wachowski-Jakub Windman,Andrzej Wajda -Krohman,Lech Walesa slynny "Bolek", czyli Lejba Kohne,i juz mnie glowa boli od myslenia kto Polakami naprade rzadzi i dlaczego jest tak zle.Gina nasze pienadze i teraz wiecie dlaczego?A to tylko wycinek prawdy,nawet nie 2 procent,........Sa tacy ktorych nie wymienilem,ale oni np Tusk nie zmienili nazwisk,...
ale poznac mozna po tym czy rzadza czy pracuja ,czy posrednicza czy pracuja.Wszedzie tam gdzie jest stanowisko decydenckie ,najpradopodobniej trafisz na zyda.I tam gdzie sa dobre pienidze i nie ma roboty.A twoj numer w peselu zdradza im kogo przyjac
do dobrej pracy ,komu firme kontrolowac a ktora zostawic w spokoju itd,kogo wspierac kredytami komu odmowic i to tylko dlatego ze sa rasistami.Mowia o sobie ze im wszystko wolno a goje to zwierzeta.

Według mnie to co zrobiła policja w Poznaniu wcale nie zaliczam do potknięć Ludwika Dorna.Wręcz przciwnie oczekuję twardej poltyki w obronie obowiązującego prawa /przywrócenie prawu jego czytelności/ w obronie praw zwykłego obywatela,prawa do swobodnego,bezstresowego poruszania się po ulicach naszych miast o każdej porze dnia i nocy, a także czystek w publicznym radiu i TV , taka jest kolej rzeczy , takie są prawa formacji wygrywających wybory i nie ma co patrzeć na to co pisze prasa "polska" i zagraniczna.Tyle wylano na nas Polaków brudów , że nic nam już nie może zaszkodzić.Czystki tak , ale tylko na kluczowych pozycjach i stop .
Oczekuję szybkiego uchwalenia ustawy o radiofonii i telewizji z jasnym oreśleniem dominującej roli telewizji i radia publicznego , państwowego -jakie mają zadania ,jaki zasięg i cele i to ,że w na tym "polu" nie może być innych monopoli jak tylko państwowy.
Mądre profesjonalne kierownictwa tych instytucji - wystarczy , że rozgraniczą fakty/bez manipulacji i wybiórczości/ od różnego rodzaju publicznych dyskusji i komentarzy z udziałem zaproszonych osób według klucza,który wyznaczają wygrane wybory i bezstronnego prowadzącego, zapewnią im odzyskanie wiarygodności i popularności./ludzie zaczną płacić abonament/Oczywiście nie można zapomnieć o rozrywce z naciskiem na dni wolne od pracy i przyzwoite godziny nadawania znanych,lubianych pozycji.Nie można działać przeciwko oczekiwaniom widzów i słuchaczy.
Nie można działać przeciwko polskiemu społeczeństwu.Władza i policja ma obowiązek zapewnić spokój i porządek na ulicach polskich miast i osiedli.Taka jej konstytucyjna ich rola , do tego zostały powołane.
Liczne demonstracje , które zapączkowały w kraju jak drzewa na wiosnę są przez "kogoś" inspirowane i sterowane , są skierowane przeciwko nam Polakom , przeciwko nowej władzy , przeciwko zmianom jakie się dokonują w kraju.Nie mają niczego wspólnego z demokracją , wolnością czy dyskryminacją kogokolwiek.

Zakończę czymś o czy już pisałem , a co wydaje mi się bardzo prawdopodobne.
Panujący dotąd w Polsce układ , system nie ma zamiaru oddać władzy bez walki.Czeka na najmniejsze potknięcia nowej władzy i wyolbrzymianie tego do gigantycznych rozmiarów.

Czy w Polsce coś się dzieje poza kulisami z czego my zwykli śmiertelnicy nie zdajemy sobie sprawy ? Chyba tak , stąd cisza Prezydenta Elekta i ożywiona dzaiałalność ustępującego Prezydenta , działalność nie w interesach Polski - działalność prywatna.

To moje spojrzenie na sprawy polskie , a raczej pewien wycinek tych spraw.

Janusz :?b

W czasach PRL-u masowo zakładano w Ciechanowie parki, zieleńce itp. "układy" Wszystko to wyglądało w miarę ładnie jeszcze w latach 60-tych, kiedy drzewa były niewielkie. W latach 70-tych było już gorzej, a ostatnie 20 lat to czas systematycznego zarastania najstarszej i najważniejszej kulturowo części miasta.

Nikt już dziś nie zobaczy takiego widoku, który był jeszcze udziałem naszych babć i dziadków i który ich w jakimś sensie kształtował:


http://img434.imageshack.us/img434/9792/krowymr3.jpg

Oczywiście krowy (choć niewątpliwie mają swój urok) nie są przedmiotem moich westchnień

Obecny park u podnóża grodziska powstał, jak na ironię losu, ku chwale "wujaszka" Stalina a obecnie jest on przedmiotem ochrony w ramach tzw. Zespołu Przyrodniczo-Krajobrazowego. Osobiście jednak uważam, że zielenina (to pisze ktoś, kto był swego czasu w Ogólnopolskim Finale Olimpiady Ekologicznej) nie powinna być chroniona w imię zagłady krajobrazu kulturowego, tym bardziej, że parku liczącego niespełna 50 lat nie można raczej zaliczyć do starodrzewu. Ochronę nad tym miejscem roztoczono tylko po to, aby uniemożliwić odtworzenie najważniejszego (obok widoku zamku) ciechanowskiego pejzażu.

Moja koncepcja ws. tego "parku" jest dość radykalna. Cały drzewostan idzie w wycinkę (no może z wyjątkiem okolic CKiSz oraz Przychodni - to samo dotyczy alei topolowej (przecież te drzewa niebawem się zaczną przewracać, a poza tym to gatunek dla krajobrazu miejskiego bezwartościowy) Następnie proponuję poszerzenie koryta Łydyni w obydwie strony (wiazałoby się to z rozbudową Mostu 3-go Maja), a u podnóża grodziska (i przeczyszczonych okolic parkanu okalającego Kościół Farny) zostałby założony ogród krzewów ozdobnych takich jak np. bzy, forsycje, jaśminy itp.

Docelowo wszystko powinno wyglądać mniej więcej tak jak w latach 60-tych, z tym, że już "na stałe":


http://img434.imageshack.us/img434/1788/krowy2ry1.jpg

Wyłożyłem co wiedziałem, ale chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat. Może ktoś ma lepszy pomysł na odtworzenie Krajobrazu Kulturowego "Grodzisko i Kościół Farny"?

Czekam na Wasze propozycje lub chociaż głos w dyskusji...

Jeśli już działasz w ten sposób - czy według Ciebie "wnoszenie
czegoś nowego an grupę" jest tylko i wyłącznie jednoznaczne z
tworzeniem nowych wątków? Jeśli tak - zacznę odpowiadać na
pytania tworząc nowe wątki, wszak w innym wypadku nie wnoszę
niczego nowego.

Wiesz, to jest klasyczne podejscie wiekszosci Polakow. Nie robic
nic, niech inni cos zrobia, a jak juz zaczna to wtedy ja tez
przyloze do tego reke.

ROTFL. To lepiej, zaczniemy z Arturem pisac pierdoly na grupe? Co ty na
to? Taki blog zrobimy?
Nie badz smieszy, jesli ktorys z nas uzna, ze wydarzenie, ktore ma miec
miejsce w kielcach jest godne uwagi, rzuci postem.
Gdyby kazdy tak pomyslal jak Ty, to nie
byloby ZADNYCH postow na grupie. Zreszta i tak jest ich coraz
mniej. Gdyby choc czesc tej energii jaka poswiecacie na odpowiedzi
do tego postu zurzytkowalibyscie na pisanie nowych ciekawych
postow, ta gupa zyla by pelniejszym zyciem.

Spoko, moge Ci opisywac swoje sny -- ale robie to na swojej grupie.

Moge udzielac Ci informacji nt. Bezpieczenstwa Systemow Komputerowych -
- ale robie to na innej grupie.

Moge wysylac tu e-maile do aubuse nt spammerow -- ale sle je gdzie
indziej.

Moge postowac Tu najsmieszniejsze wycinki usenetu -- ALE ROBIE TO NA
INNEJ GRUPIE.
Jesli jeszcze nie zrozumiales dlaczego... dlatego, ze apr.kielce nie
jest grupa do w/w rzeczy. A opisywanie -- dzis widzialem kotka na
drzewie na ul. Sienkiewicza, w ogole mnie nie bawi i nie uwazam ze
wniesie to jakakolwiek wartosc merytoryczna na ta grupe.
Sam sobie odpowiedz
czy takie Twoje zachowanie jest tworzeniem czegos nowego czy tez
dokladaniem cegielki do czegos co istnieje? Wedlug mnie to jest
pojscie na latwizne.

Mysle ze Artur juz Ci nie odpowie, ani ja Ci wiecej nie odpowiem. [*]

A co do podpisu... hmm, kazdy podpisuje sie jak uwaza za stosowne.
Nie widze powodu zeby moje nazwisko petalo sie po wielu serwerach,
a jak ktos bedzie chcial je poznac to sam sie mu przedstawie.
Zreszta na pewnych forum i w BARDZO WAZNEJ SPRAWIE podpisywalem
sie imieniem i nazwiskiem. GreGo

Nie jest problemem znalezc Twoje nazwisko.

[*] -- *PLONK* na tydzien,

moze potrzebujesz czasu na zrozumienie. :

.::piko::.. .....................

Reasumujac. Napisze tutaj jedno slowo, ktore wszystko wyjasni. JESTESCIE
NIETOLERANCYJNI. Ot i taka jest prawda. To sie nazywa szowinizm w wydaniu
kieleckim.
A co do odpisywania, to mala strata. Plakal nie bede.
GreGo

Nie bardzo rozumiem. Chodzi nam o grance poziomą, czyli te 75 cm od rowu. W pionie to się zapewnić chyba specjalnie nie da (choć chief chyba by to postulował)


Żle zrozumiałeś - te 0.75 m przy drogach zwykłych lub 2 metry przy autostradach i ekspresówkach to odległość od ostatniego "urzządzenia drogowego" czyli jeśli nim jest rów to 0.75 od rowu a jeśli drzewo lub żywopłot, krzaki itd to 0.75 od drzewa itd.
Trochę to pokrętnie jest napisane.

Aktualne trendy sadzenia drzew to teren poza rowem. Wymiary rowu określa normatyw projektowania - inny dla wąskich dróg bocznych i tak przez kolejne szczeble aż do autostrady - sprawa jest prosta - jego pojemność musi zebrać wodę z nawierzchni.

Drzewa w pasie drogowym sadzone są nie dlatego, że tak ładnie albo drogowcy tak wymyślili. Chodzi o komfort jazdy oraz żywotność nawierzchni. Jazda ocienioną drogą jest znacznie przyjemniejsza niż nasłonecznioną na maksa. To zmniejsza wypadki. Nawierzchnia choć przez część dnia ocieniona "żyje" dłużej - ważny element kosztowy.

To, że spora część kierowców uważa drzewa, również te rosnące poza rowem za wroga publicznego nr 1 nie jest rzeczą nową. Ale jacy kierowcy. Analiza wypadków jest bezlitosna - nim wpadnie się na drzewo to wpierw zasuwa się te 150 km/godz na przykład albo lepiej. Ale na pogrzebie wszyscy narzekają - cholerne drzewo. Bo o denacie trudno powiedzieć - głupi facet. Typowy przykład - Otylia - wpierw szalona jazda, wyprzedzanie na trzeciego a potem drzewko.

Oczywiście część wycinek była lub jest nadal nieuchronna. Typowy przykład - droga Poznań Koszalin - jeszcze w 1960 roku miała 5 metrów szerokości i drzewa przy samej nawierzchni, niektóre bardzo piękne. Dziś prawie na całej długości ma 7 metrów szerokości plus dwa razy po 1.5 metra utwardzonych poboczy czyli 10 metrów (na niektórych odcinkach i 11 metrów) POD ASFALTEM. Niestety - drzewa musiały być wycięte - jedyną alternatywą budowa obok drugiej drogi. Absurd!!! Techniczny i ekonomiczny.
Mimo tej znacznej szerokości w wiosenne i letnie piątki i soboty na tej drodze jest piekło - długi sznur pojazdów od Poznania do samego Koszalina - towarzycho wali na plażę. Powtórka z rozrywki popołudniu w niedzielę - tylko w odwrotnym kierunku.
Ale za rowem rosną nowe drzewa - niektóre już spore - już prawie 40 lat minęło od posadzenia.

Ponad 4 mln zł kary dla parafii za wycięcie drzew

Gigantyczna kara za wycięcie drzew. Ponad 4 mln zł kary za wycięcie 321 drzew na cmentarzu w Ostrowie Wlkp. będzie musiała zapłacić parafia ewangelicko-augsburska w Kaliszu. Taką decyzję wydał prezydent Ostrowa po ponownym przeanalizowaniu sprawy.

W ubiegłym roku Naczelny Sąd Administracyjny podjął decyzję, by ostrowski samorząd jeszcze raz rozpatrzył sprawę nielegalnej wycinki drzew na cmentarzu. Stało się to po złożeniu przez parafię skargi kasacyjnej.

- Po ponownej analizie kara została zmniejszona o 30 tys. zł - poinformował w piątek Janusz Grzesiak z biura prasowego miejscowego magistratu.

Drzewa wycięto w 2003 r. Ówczesny proboszcz parafii ewangelicko- augsburskiej pastor Andrzej Banert twierdzi, że kazał usunąć tzw. samosiejki. Urzędnicy ostrowskiego magistratu uznali, że wycięto klony, brzozy, dąb oraz lipy. Opinię potrzebną do podjęcia decyzji o karze przekraczającej 4 mln zł wydał ekspert, który szacował wtedy obwody pnia drzew do wysokości 130 cm od ziemi.

Sprawa ciągnie się od pięciu lat. Do tej pory różne instancje wydały trzy negatywne decyzje dla parafii. Zmniejszono jedynie wysokość kary, którą na początku prezydent Ostrowa ustalił na 6 mln zł. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu uznał trzy lata temu, że "kara pieniężna dla parafii jest zasadna, została wyliczona w sposób prawidłowy i zgodnie z przepisami ochrony środowiska". Sąd podkreślił wtedy, że nie doszukał się żadnych uchybień w tej sprawie.

Po tej decyzji proboszcz parafii ks. dr Krzysztof Rej mówił, że w związku z niefortunną decyzją o wycięciu drzew i kłopotami finansowymi, jakie to spowodowało dla Kościoła ewangelicko- augsburskiego, pastor Banert został karnie skreślony z listy duchownych.

Teraz parafia może się odwołać od decyzji prezydenta, albo zwrócić się do niego o rozłożenie kary na raty.

Źródło

Ciekaw jestem czy taki odważny byłby pan prezydent gdyby te drzewa wyciął klecha krk? Pewnie nie... I dałby jeszcze kasę na remont ogrodzenia...

Czy to ta sama pani, która kilka lat temu napisała skargę do kuratorium, że nie chcą jej przydzielić mieszkania a kuratorium odesłało jej skargę z podkreślonymi na czerwono błędami ortograficznymi?
Jeśli tak to bajka, jak to typowa bajka - zawiera sporo prawdy i kilka elementów wymyślonych. Do tych drugich zaliczam m.in. zdanie "Dobra jest ta szkoła. Nauczyciele w niej sprawdzeni, wykształceni, doświadczeni". No bo jaka to prawda, skoro wyniki egzaminów gimnazjalnych w tej szkole mówią same za siebie:

Wyniki w roku 2008 (na stronie OKE można znaleźć i starsze wyniki - a lepsze nie są):
Część humanistyczna: http://www.oke.poznan.pl/..._gmin_h_082.pdf
Część matematyczno-przyrodnicza: http://www.oke.poznan.pl/..._gmin_m_082.pdf

A Lady Tips była OK dopóki z władzunią trzymała się za rękę - dziś już jest be bo popadła bidulka w niełaskę. Cóż, władza rzecz ulotna - taki król na przykład bardzo często otaczał się wierną strażą a jak go odsunęli od władzy to płakał, że dotąd wierna mu straż dostała przykazanie, by mieć na niego oko. A daleko to szukać? Taki np. radny powiatowy poprzedniej kadencji - kiedys był cool, cacy i ogólnie trendy a dziś? Nie dość, że chcą ukarać za wycinkę drzew to jeszcze w Panoramie czepiają się, że nie takie flagi wywiesił jak trzeba. "Cysorz to ma klawe życie..." - szkoda, że takie krótkie...

PS
Jak w ubiegłym roku napisałem na swoim blogu o tej szkole "za siedmioma górami, siedmioma rzekami" to się okoliczni wzburzyli, że szukam dziury w całym. Bloga juz zlikwidowałem - a szkoda bo się okazuje, że z czasem każde guano, o którym wtedy pisałem zaczyna wypływać na wierzch. I po co było się szarpać z "autorytetami" skoro z satysfakcją można teraz obserwować, jak same skaczą sobie do oczu...

Jeżeli fanatyzm ekozielonegoanarchizmu państwowego nie będzie przeszkadzał, to powstaną potrzebne do euro2012 drogi, autostrady, rozbudowy lotnisk, dworców, linii kolejowych (np trzeci tor ekspresowy na podwójnych liniach na Ukrainę) na to pieniądze znajdą się teraz także z budżetu krajowego w większym zakresie. Gdzieś te drogi muszą być, jak można 20 lat debatować na jednym miejscem? Mowa o Rospudzie. Tak ma być z każdym innym miejscem tego typu, węzłem, mostem, tunelem, estakadą, wycinką drzew itd itp? To nie ma szans i będzie kompromitacja Polski na całym świecie, np gdyby A4 nie dociągnąć do Ukrainy czy szybkiej kolejki a'la TGV 500 km/h z Wrocławia, Poznania, Gdańska, Warszawy, Krakowa do Kijowa.

Przymusowo chodzi o PRESTIŻ Polski, ale taka całkiem podobna w skali akcja za Gierka skończyła się wielkim złodziejstwem, marnotrastwem. Następnie powtórka za Balcerowicza i co teraz? Będzie mądry rozwój gdzie nieuniknione są jednak straty w przyrodzie, środowisku czy kompromitacja w skali światowej? Zanim wejdziecie na drzewa blokując kolejne drogi, inwestycje zważcie plusy ujemne i dodatnie za, a nawet przeciw, bo GDDiA nie chce, ale musi gdzieś te drogi budować

Listek mówił o 90% szansach Krakowa, to mnie nieco podniosło na duchu, zobaczymy. Ponoć dołożą drużyn i wskoczą kolejne 4 miasta... Lepiej nie czytajcie jakie planuję w mojej wyobraźni inwestycje komunikacyjne w Małopolsce Zachodniej... szok to wzbudzi twardogłowych zielonych, zawał serca. Przykro mi, ale jeszcze nie ma teleportortacji, zatem drogi wodne, kolejowe, ekspresowe zamiast krajówek bez sensu, lotnicze połączenia także z małych lotnisk, ciekawe czemu nie ma bardzo dużych śmigłowców pasażerskich, sterowców helem napełnianych i pionowego startu-lądowania samolotów pasażeskich do lotów krajowych czy średnich trasach międzynarodowych np Oświęcim-Praga itd.

Bez miliona chińczyków pracujących za 936 zł brutto 16 godzin dziennie 7 dni w tygodniu nie wybudujemy tego.

Witam malanowieninie i odpowiadam Tobie na pytanie:
Piszesz:
"Witam, mam pytanie do wójta gminy. Czy jest możliwość w miarę szybkiego wycięcia wszystkich drzew przy drodze na trasie Kalisz – Turek na terenie naszej gminy? Moim zdaniem jest to dość ważne przedsięwzięcie z racji tego że już dość sporo ludzi zginęło na tych drzewach. Można je z powodzeniem zastąpić krzakami. Doszły mnie słuchy że już takie operacje są robione już w różnych rejonach kraju"
Maja odpowiedź:
Wydaje mi się że drzewa na trasie Kalisz-Turek rosną daleko od krawędzi jezdni więc wjechać na nie można tylko przy bardzo dużej (niedozwolonej) prędkości....ale nawet gdyby nie brać tego argumentu to jest inny jeszcze aspekt wycinki drzew, a mianowicie taki że droga Turek-Kalisz jest drogą wojewódzką a więc administrowaną przez urzędników w Poznaniu. W tym roku uprosiliśmy obcinkę drzew od Malanowa przez Grąbków do Paździerowic.
Ja też zgadzam sie z malanowianinem co do faktu zastąpienia drzew krzewami ...ale... to nie jest takie łatwe. A to z kilku przyczyn:
- bardzo trudne otrzymanie zgody na wycinkę drzew (Tak dla przykładu : otrzymalibyśmy zgodę na wycinkę drzew na ulicy Spółdzielców ale pod warunkiem zapłacenia na fundusz ochrony środowiska kilkuset tysięcy złotych!!!!!!)
- bardzo drogie wycięcie drzew i obsadzenie oraz pielęgnacja nowych krzewów
itp
Kilka tygodni temu jeden (jedyny w Polsce) z powiatów w Polsce rozpoczął proces zastępowania drzew krzewami ale proszę zauważyć że jest to dopiero jaskółka oraz że Starostwo Powiatowe jest inną, bardziej zorganizowaną i uprawnioną do wydawania decyzji dotyczącej wycinki drzew jednostką samorządu terytorialnego.
Odpowiadając krótko: jestem zwolennikiem zastępowania drzew przydrożnych krzewami!
Gerard Krzeszewski

Jutro o godzinie 9.00 przedstawiciele Zachodniopomorskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich wraz z policjantami WRD KWP w Szczecinie na odcinku W – 115 między miejscowościami Tanowo – Dobieszczyn rozpoczną oznaczanie drzew koroblaskami. W pierwszym etapie na drogach wojewódzkich zostanie założonych 100 odblaskowych oznaczeń.

Na polskich drogach pewnie nikogo nie dziwią już krzyże ustawione na poboczach czy też płonące znicze. Dziwić może jedynie ich liczba…

Co roku wzrasta liczba ofiar śmiertelnych wypadków będących efektem uderzenia pojazdu w drzewo. W ubiegłym roku na drogach woj. zachodniopomorskiego wydarzyło się 105 takich wypadków, w których 24 osoby poniosły śmierć, a 157 zostało rannych. Tegoroczna statystyka jest jeszcze bardziej tragiczna - w ciągu 8 miesięcy tego roku odnotowano już 199 wypadków związanych z uderzeniem w drzewo, w których zginęło 65 osób!!! 287 osób zostało rannych. Często obrażenia ciała były tak ciężkie, że osoby te pozostaną inwalidami do końca życia.

Ofiary śmiertelne tych wypadków to aż 34% ogółu zabitych na naszych drogach. Nawet wypadki związane ze zderzeniem czołowym pojazdów nie są tak tragiczne w skutkach – 38 ofiar śmiertelnych.

Mając na względzie ograniczenie liczby ofiar śmiertelnych Wydział Ruchu Drogowego KWP w Szczecinie zwrócił się do zarządców dróg o podjecie działań mogących poprawić bezpieczeństwo na odcinkach dróg, gdzie drzewa rosną w pasie drogowym.

Jedną z propozycji Policji (która na pewno uzyska poparcie ekologów, gdyż nie niszczy środowiska, ani nie dotyczy wycinki drzew) było oznaczenie drzew folią odblaskową (biało-czerwone pasy) na odcinku 50 m w obu kierunkach, od drzewa, gdzie doszło do wypadku (szczególnie na łukach poziomych i bezpośrednio za nimi).

Pomysł został przychylnie przyjęty przez Zachodniopomorski Urząd Marszałkowski (zarządca dróg wojewódzkich) i pierwsze jego efekty poznamy w dniu 12 sierpnia 2008 roku.

Jutro o godzinie 9.00 przedstawiciele Zachodniopomorskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich wraz z policjantami WRD KWP w Szczecinie rozpoczną oznaczanie drzew koroblaskami na drodze wojewódzkiej nr 115 na odcinku Tanowo – Dobieszczyn. W pierwszym etapie na drogach wojewódzkich zostanie założonych 100 koroblasków.

miasto: Szczecin, nadkom. Grzegorz Sudakow

Z góry chciałbym przeprosić za taki temat.Ogólnie to RTS kojarzy się z Warcraftem, Age of empire lub Starcraftem i uważam że robiąc dobrego RTSa nie wymyśli się nic nowego tylko wybierze sie najlepsze rozwiązania z tych gier.Ogólnie zarzucę moję pomysły.Odniosę się głównie do systemu gry .
1.Podzieliłbym jednostki i bohaterów na 3 rasy:
-ludzi
-starożytnych :elfy,krasnoludy,smoki itp
-coś w podobie do nieumarłych ,ale żeby nie kojarzylo się z Warcraftem
2Bohater- pokonując przeciwników zdobywa kolejny lewel i zyskuje nowe umiejętności(rozwija się jego drzewko umiejętności)
3Rodzaje bohaterów wg mnie;zwiadowca/wojownik,złodziej,mag
4Rodzaje umiejętności:rolnictwo(zwiększa zyski z farm ),budownictwo(zwiększa szybkośc budowy budowli),lesnictwo(zwiększa zyski z wycinki drzewa),górnictwo(zwiększa wydobycie rud),zwinność(zwiększa szybkość dowodzonych jednostek),odporność na magię(niweluje obrażenia zadawane przez czary)wiedza magiczna(zwiększa regenerowanie many)czarnokrzięstwo(zwiększa obrażenia zadawane przez magię)skuteczność ataku(zwiększa obrażenia w walce wręcz)łucznictwo(zwiększa obrażenia na odległość)płatnerstwo(niweluje obrażenia)
Każda z umiejętnośći powinna mieć 3 poziomy(podstawowy, zaawansowany i ekspert co pociągałoby za sobą zwiększanie wartości procentowych,10%,20%,40%)Gracz decyduje czy chce poznać nową umiejętność czy "podpakować" starą na wyższy poziom.
5.Jednostki-są ściśle powiązane z budową odp. budynku
5.1.Rodzaję wg mnie dla ludzi
-chłopi(podstawowa jednostka do budowy ,naprawy i wydobycia)
-łucznicy(jednostka podstawowa walcząca na odległość)
-kapłani(walcza za pomocą czarów,ich główna funkcja to leczenie jednostek)
-magowie(podobnie jak kapłani z tą różnicą ,że mag może przejmować kontrolę nad jednostką lub budynkiem przeciwnika)
-gryfy(jednostki walczące w powietrzu jak również niszczące obieky naziemne.)
-katapulty
-bombardierzy(jednostki walczące na odległość przez wystrzeliwanie niewilkich bomb,jak również dobre do podkładania większych bomb niszczących budynki)
-pikinierzy (podstawowa jednostka walcząca wręcz)
-kawalerzyszci(konnica)
5.2.Rodzaję wg mnie dla starożytnych
-elfy(odpowiednik łucznika)
-krasnolud(powolna ale odporna na magie jednostka)
-smok(jednostka latająca)
-niziołek(pełni rolę chłopa jak również jest podstawową jednostką w walce wręcz)
-druid(kapłan)
Każda jednostka powinna mieć uniwersalną umiejętność.Dobrze byłoby aby jednostki mogłybć niewidzialne.
6.Magia.Tylko dla wybranych jednostek i dla bohaterów którzy posiadają umiejętność wiedza magiczna.

| Chodzilo o to, ze nie bylo kierownika. Odjechalismy po krotkich manewrach
| z opoznieniem +90,

Kierownika wzięliśmy z 44232 z Poznania

| i obylo sie bez zbytniego charakterystycznego zwrotu 'k***a'. No moze w
| wiekszosci przypadków ;-].

The first place dla osoby, która na pierwszym fotostopie od Stan na cały głos

| Wycofaliśmy i powrocilismy do Kolska kominem naprzód.

Dopiero teraz rozpaczęły się fotostopy z prawdziwego zdarzenia

| Na szczescie przejazdy drogowe były juz 'odkopane' :). POgoda była dość
| dobra tzn. bezśnieżna i z przelotnym słońcem.

Mieliśmy takie "szczęście", że parowóz wjeżdżał na fotostop wtedy kiedy
akurat zachodziło słońce

| rzeczywiscie staly dwa wozy strazy pozarnej oraz okolo 50 osob.

Dzieci po raz pierwszy i ostatni widziały parowóz pod oknem swego domu

| W ladnym wawozie zrobilismy fotostop,
| pomiedzy dwoma mostkami na nim w odleglosci okolo 300m. Sklad cofnal
| my sie ustawilismy,. lecz... Sklad nie mogl podjechac! Tzn mógł, ale
| mechanik chyba juz nie chciał i od niechcenia podjezdzal po 50 cm :(.

Panu Komasie(maszynista) chyba znudziła się współpraca (od początku jej nie
było: z nami i odcinek 300 m jechał jakieś 10 min!!! Po prostu dawał pełną
przepustnicę, koła buksowały w miejscu a w tym samym czasie trzymał parowóz
na hamulcu. Ten fotostop był po prostu żałosny. Po prostu serce mnie bolało
gdy słyszałem i widziałem jak maszynista rozwala tą biedną siódemkę. Efekt-
klocki zdarte do grubości zerowej, panewki rozpep$%^ne, parowóz zarzygany
pianą.

Wogóle na każdym fotostopie zamiast po prostu ostro ruszyć i rozpędzać się,
maszynista dawał w przepustnicę i trzymał loka na chamulcu. W efekcie para
wyprzedzała i zakrywała loka.

Organizatorzy po prostu nie byli w stanie sie dogadać z maszynistą.


Ale jak? Maszynista Panu Komasie po prostu boykotowal cala przejazdke. Nasze
pociagi nie sa tak zwykle. Nie jestesmy ten organizator, który jedzje na biegu
pod drutami z vmax 120 km/h. Chyba dlatego. Przepraszam u wszystkich
uczestników.

| Wsiedlismy, a tu nastepna niespodzianka - sklad nie ma oswietlenia...
| W obliczu ciemnosci postaniawiamy wrocic ze Sławy do Wolsztyna.

Organizatorzy zrezygnowali z dalszej jazdy chyba widząc, że zmienia się ona w
parodię (ostatni fotostop).


Akurat dlatego.

... bo żeby bylo pikantniej parowóz miał urwaną gwizdawkę.
Dlaczego miał urwaną? Ano dlatego iż po grudniowych odwiedzinach drogowców w
Sławie i uprzedzeniu, że 30.12 pojawi się pociąg nad torami zawisł kabel
doprowadzający prąd do budynku stacyjnego. Nie był powieszony.


Podczas ostatnej "wycinki" dnia 09.12.01 kabel nie bylo.

Był po prostu oparty o linię telegraficzną, przechodził nad torami, później
wplątywał się w gałęzie drzewa i schodził sobie gdzieś tam. Polak potrafi.
Efekt był taki, że parowóz wjeżdżajac na stację zaczepił o ten kabel i urwał
sobie gwizdawkę. Wyobraźcie sobie co by się stało gdyby gwizdawka przecięła
izolację... Bzzz...


Bylo widac, ze Panu Komasie czasowo zrezygnowal obserwowania szlaku.
Wystarczajac drogi hamulcowej, ON nie hamowal w celu zatrzymania PRZED kablem.

| W niemal calkowitych ciemnosciach wyjechalismy ze Sławy. Do Wolsztyna
| dojechalismy w nieco lepszych humorach :) Zameldowalismy sie w
| Wolsztynie z okolo 90 minutowym opoznieniem.

a jednak chwilami mieliśmy światło. Gdy rozpędzaliśmy sie powyżej jakiejś
prędkości, to światło załaczało się z prądnic wagonowych.
W sumie również uważam impre za udaną. Trzeba docenić wielki trud
organizatorów, którym co chwila PKP rzucało kolejne kłody pod nogi.Będe
wspominał tą impre bardzo dobrze.


Dziekuje serdecznie

MICHAEL KREMMER



Nikt nas o zdanie nie pytal; poza tym 99% Waznych Spraw w tym kraju
zalatwiane jest na chybcika za zamknietymi drzwiami i dowiaduszej sie o
tym, kiedy wszytki jest juz nie do odkrecenia.


Czy to oznacza, ze "zieloni" dowiedzieli sie o planach budowy autostrady
dopiero wowczas, gdy pojawily sie pierwsze spychacze i koparki ?

Autostrada miala sluzyc paradom, defiladom i dojazdowi do tego
amfiteatru. To jedyny powod, dla ktorego autostrade zaplanowano tak, ze
niemal przecina wierzcholek jedynej gory w promieniu 100 km! Z punbktu
widzenia inzynierii to czysty nonsens.


Jesli jest rzeczywiscie dokladnie tak jak piszesz - to zgadzam sie, ze
jest to  nonsens. Chetnie jednak wysluchalbym rowniez argumentow
inzynierow, ktorzy taki wlasnie przebieg autostrady zaakceptowali.

Mnie tez sie nie wydaje dziwne: czysty zysk dla urzednikow samorzadowych
(GFOSiGW), swiety spokoj dla chlopow


Ten drugi argument wydaje mi sie naprawde bardzo istotny...

i zagrozenie dla przyrody, ktora
mowic nie umie. Teraz na Dolnym Slasku juz nie ma terenow przyrodniczo
cennych;


Nie przesadzaj. Autostrada zajmuje niewielka czesc parku krajobrazowego. Z
powodu jej istnienia pozostale drzewa nie uschna. Chyba ze komus
przeszkadza sama obecnosc autostrady w tym miejscu - ale to jest akurat
malo merytoryczny argument.

a wrazliwosc przecietnego Polaka na storczyki i inne chwasty
jest az nadto widoczna w pierwszym poscie tego threadu.


Zgadzam sie. Tylko ze podporzadkowywanie tym "storczykom i innym chwastom"
absolutnie wszystkiego jest przesada w druga strone. Mimo wszystko
zdecydowanie blizsze sa mi interesy mojego wlasnego gatunku :)
A tak BTW: sledzac w ostatnich czasach rozne "ekologiczne" dyskusje nie
slysze jakos glosow dotyczacych np. wycinki drzew w "worku bieszczadzkim"
lub w Puszczy Bialowieskiej, ktorych skala jest o wiele wieksza niz
podczas budowy tej nieszczesnej autostrady a i okolice o wiele bardziej
przyrodniczo cenne. Szkoda, bo chetnie bym sie wtedy do Was dolaczyl ! :)

O nie. Ruszac tylkiem, to maja urzednicy - oni za to dostaja pieniadze.
Onie maja projektowac, planowac, zatwierdzac i - rowniez - chronic
przyrode.


Jesli chcecie, zeby wszystko odbywalo sie zgodnie z waszymi pogladami - to
wezcie sprawy w swoje rece. Nie mialbym nic przeciwko temu zeby projekt
autostrady byl stworzony przez jakiegos "zielonego" inzyniera...

Pozdrawiam :)

Wojtek

---
Wojciech Borczyk, Astronomical Observatory of Adam Mickiewicz University
addr:   ul. Sloneczna 36, 60-286 Poznan, POLAND

http://www.astro.amu.edu.pl/Staff/Bori/bori.htm


2008 03 15 na GSB

Sobotni poranek, siedzę w pociągu relacji Katowice – Zwardoń. Za oknem pokazują się poszczególne szczyty Beskidów, najpierw te mniejsze, potem stopniowo coraz większe. Gdzieniegdzie widać białe połacie śniegu.
Pociąg zatrzymuje się z piskiem na stacji, wyglądam przez okno i moim oczom ukazuje się tablica z napisem „Żywiec”. Spoglądam na zegarek – jest 7:15. Super - mówię sobie w myślach - przynajmniej raz nasze PKP nie mają opóźnienia, jeszcze tylko pół godzinki i Węgierska Górka – miejsce startu trzeciego etapu GSBGG2008.
Po wyjściu na stację w Węgierskiej wyjmuje telefon, żeby zadzwonić do Jarka i spytać gdzie czekają. W tym momencie telefon zaczyna dzwonić. To Jarek, informuje, że pozostała część Grupy Górskiej jest jeszcze w drodze, i że się „nieco” spóźnią. Mam więc chwilę czasu na rozprostowanie kości po nużącej podróży na czerwonych, plastikowych krzesełkach, w które standardowo wyposażona jest większość taboru PKP.
Korzystając z okazji przespacerowałem się po Węgierskiej Górce i obszedłem dziesięć razy w kółko ryneczek.
W końcu z mojej kieszeni ponownie odzywa się dźwięk telefonu. Są. Czekają pod siedzibą Policji, ruszam więc w tamtym kierunku. Jako pierwsza wita mnie Gabrysia. Po chwili podjeżdża Jarek z Agatą. Z resztą (Agnieszką i Basią) witam się już przy wejściu na szlak. Miło poznać nowe osoby, z którymi przyjdzie mi przedreptać jakieś najbliższe 30 km. Krótkie przygotowania do wyjścia i wyruszamy....... jak to ktoś trafnie określił, prawie planowo.... „nieco” po 8:00
Idziemy czerwonym szlakiem przez Abrahamów, który czasem pnie się bardziej do góry, czasem daje chwilę odpocząć prowadząc po w miarę płaskim terenie. Zaczynamy wyglądać schroniska „Słowianka”, które powinno niebawem się pojawić, jednak wszystkie obiekty, które z daleka wydają się być schroniskiem okazują się być zwykłymi domami mieszkalnymi. W końcu jednak nasz szlak łączy się z niebieskim i na horyzoncie pojawia się „Słowianka” – teraz już ta prawdziwa. Zatrzymujemy się tu na chwilę aby się posilić i podbić pieczątki. Niestety praca w schronisku chyba nie należy do ulubionych zajęć Pani, która je obsługuje. Co prawda otwiera nam przedsionek schroniska, ale wbijając pieczątki robi to z taką miną i taką agresją, jakby turyści w schronisku byli najgorszą rzeczą, która może ją w życiu spotkać.
Na szczęście nic nie jest w stanie popsuć nam nastrojów, opuszczamy schronisko i ruszamy śmiało dalej. Po krótkiej chwili jednak kolejny przymusowy postój. Trzeba znaleźć szlak, który w miejscu wycinki drzew rozpływa się w powietrzu . W końcu znajdujemy jakieś oznakowanie, ścieżka odbija gwałtownie w prawo i prowadzi przez największe błoto w okolicy. Pozostaje nam skorzystać z tych darmowych „okładów błotnych” oferowanych przez ten miejscowy „salon odnowy biologicznej”. Im dalej idziemy tym więcej śniegu i słońca, coraz piękniejsze widoki a nawet trochę adrenaliny, którą dostarcza trawers półką skalną ubezpieczony łańcuchem Jeszcze tylko kawałek przez Halę Pawlusia z widokiem na Babią Górę i dochodzimy pod schronisko na Rysiance, gdzie ukazuje się piękny widok na Tatry . W schronisku robimy krótka przerwę, po czym ruszamy dalej przez Trzy Kopce w kierunku Pilska i Hali Miziowej. Szlak prowadzi nas to pod górkę, to znów z górki co jakiś czas ukazując widok na górujące przed nami stoki Pilska. Tym razem nie wychodzimy na szczyt, trawersujemy jego stoki przez Halę Cebulową, gdzie możemy oglądać różnobarwne odcienie nieba towarzyszące zachodzącemu słońcu. Jeszcze ostatnie spojrzenia na majaczącą w zapadających ciemnościach Babią Górę i docieramy do schroniska PTTK na Hali Miziowej. Nie czuć tu już klimatu tego starego, poczciwego schroniska, teraz stoi tu duży, komercyjny obiekt noclegowy nastawiony głównie na narciarzy. A szkoda.......
Po krótkim odpoczynku zakładamy czołówki i ruszamy w dół, czerwonym szlakiem, jak nam się wtedy wydawało . Wkrótce miało się jednak okazać, że czerwonych znaków na drzewie już tego dnia nie spotkamy. Odbiły one wcześniej w prawo, a nam pozostało zejście do Korbielowa a potem powrót asfaltówką na przełęcz Glinne. Tak zakończył się trzeci etap przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego. W Korbielowie, na małej polance przy dolnej stacji wyciągu trudy naszej wycieczki wynagrodził wielki „efekt halo” wokół księżyca, roztaczający się nad naszymi głowami. Pewnie był to znak, abyśmy wrócili tu na kolejny, czwarty etap GSBGG2008

PS. Wszelkie podobieństwo zdarzeń i osób występujących w opisie zupełnie..... zamierzone

Witam
To jest notka z mojego dziennika. Przepraszam że tak, ale naprawdę potrzebuje informacji a nie mam czasu (w pracy jestem) by pisać wszystko od nowa. Jeśli ktoś mógłby doradzić u mnie w komentarzach albo chociażby tutaj będę naprawdę wdzięczna. tak więc:

Tak podczas rozmów z firmami naszła mnie pewna wątpliwość.

Zawsze powtarza się że do Kanadyjczyków możliwe jest tylko i wyłącznie drewno suszone komorowo. Tylko i wyłącznie. Na zasadzie "słowackim wielkim poetą był". Jeden z przedstawicieli oczywiście zapewnił nas że używają drzewa suszonego komorowo ze wszystkimi certyfikatami ale podczas rozmowy wyszło że praktycznie o co z tym chodzi? Wyjaśnił że jeśli ludzie szukają oszczędności to proponuje zwykłe drewno które jest tak samo suche (12% z tego co pamiętam), idealnie gładko oszlifowane i impregnowane ale nie suszone komorowo. I to ponoć wystarczy. Bo drzewo i tak na budowie lekko wilgotnieje - bo musi. Że i tak jak ludzie budują dachy nawet tego nie strugają a zdarza się że i impregnować zapominają. Że do tej pory stoją domy 100 letnie w przypadku których raczej nikt się niczym nie przejmował i że to suszenie komorowe jest przereklamowane i jedyna różnica polega na tym że podczas niego zabija się wszystkie zarodniki pleśni i larwy ale one i tak umierają przy impregnacji.

Pytałam sie znajomego który praktycznie z drewnem pracuje całe życie. I na budowach i przy wycince. Ogólnie interesuje się tym tematem i potwierdził że drewno i tak osiągnie wilgotność taką jak otoczenie - że jeśli jest zbyt suche to spęka poza tym to suszy się komorowo po to żeby zaoszczędzić czas bo im się nie chce czekać z normalnym suszeniem. Że zarodniki pleśni odstają się do drewna w trakcie wyciągania z komory bo one są wszędzie a larwy i tak giną podczas impregnacji.

Ale oczywiście skoro tak wszyscy powtarzają że drewno suszyć komorowo trzeba to się pytam podczas następnej wizyty w firmie bo najlepiej poznać wszystkie wersje - a nóż ktoś powie coś mądrego.
Więc oto młody chłopak informuje że "drzewo komorowo suszone musi być bez dyskusji" bo:
- Że drzewo nigdy nie jest w stanie wyschnąć do wymaganych 18% bez komory (jmiędzy czasie poszukałam na ten temat informacji i wiem że drewno bez komory można wysuszyć nawet i do 6%).
- na budowie innych domów używa się drewna zwykłego, często przywiezionego prosto z lasu i nikomu to nie robi różnicy a domy stoją i jest super ale do kanadyjczyków trzeba i koniec
- drzewo suszone komorowo żeby wróciło do swojej pierwotnej wilgotności trzeba miesiąc w wannie z wodą trzymać (dobra - ja łatwo wierna jestem ale jakoś ciężko mi w ten ostatni powód uwierzyć)
Ogólnie po zadaniu prostego pytania "dlaczego komorowo" chłopak zaczął się mieszać. Wiem że miał dobre chęci ale widać że wiedzy jednak mu brakowało - a przynajmniej sprawiał takie wrażenie.

Więc teraz się pytam ludzi - o co w tym chodzi. Przecież to drewno jest naprawdę niesamowicie drogie w porównaniu ze zwykłym drewnem. Co w nim takiego jest - NAPRAWDĘ.
Może mi ktoś dać jakąś wyczerpującą i wiarygodną odpowiedź?


Dzieki, artykul b. ciekawy, mysle ze warty pzytoczenia w tym miejscu:

Samochód wiózł 18-tonowe wrota przeciwpowodziowe, które miały być umieszczone na śluzie. Nie mieścił się między drzewami, więc je po kolei usuwano.

Masakrę widzieli mieszkańcy: - Najpierw samochód ocierał się o drzewa rosnące przy drodze, aż w końcu po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zaklinował się zupełnie. Robotnicy uruchomili więc piły. Wycinali drzewa przez cały dzień.

Bogdan Łukasiewicz, dyrektor wydziału środowiska i rolnictwa urzędu miejskiego o planowanym transporcie dowiedział się pod koniec lutego i zgodził się na usunięcie trzech drzew: - Pracownicy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej przekonywali nas, że nie ma innego sposobu na dostarczenie ładunku. Usunięcie trzech drzew nie zagrażało środowisku, rosły one w sporym zagęszczeniu.

Dyrektor był zaskoczony, że wycięto nie trzy, a 43 drzewa. Zapewnił, że pracownicy urzędu zajmą się sprawą: - Za wycinkę bez zezwolenia grożą poważne kary.

Nielegalne usunięcie średniej wielkości dębu o obwodzie 100 cm kosztuje 84 tys. zł, więc Zarząd Gospodarki Wodnej będzie musiał zapłacić ponad 3 miliony złotych. RZGW jest instytucją państwową, kara zatem obciąży budżet państwa.

Wykonaniem i transportem bramy zajmowała się firma BHE Dychów, która nie specjalizuje się w przewozie tak dużych ładunków. Waldemar Marciniak, wiceprezes spółki: - Naszym zadaniem było zbudować i dostarczyć element na czas. Droga, którą wybraliśmy, była najlepszą z możliwych. Odra jest za płytka, a brama jest zbyt ciężka, żeby dostarczyć ją powietrzem.

Przemysław Panas, właściciel firmy specjalizującej się w przewozie wielkich gabarytów, wycinkę drzew nazywa łobuzerstwem: - Profesjonalnej firmie coś takiego by się nie zdarzyło.

Wylicza błędy popełnione podczas transportu: - Nie obliczono dokładnie szerokości trasy i nie przetestowano jej. Nie sprawdzono szerokości ładunku i nie spróbowano inaczej go ułożyć.

Według Panasa taki transport w profesjonalnej firmie kosztowałby między 5 a 7 tysięcy zł: - I nie ucierpiałyby drzewa.

Wycinką oburzony jest również Mieczysław Popławski, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej: - Bulwersujące jest, że z drzewami obeszli się jak z nic niewartymi rzeczami. Na pewno można było znaleźć inne rozwiązanie.

Ryszard Kosierb, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej: - Drzewa zostały wycięte bez mojej wiedzy.

Decyzję podjął Stefan Bartosiewicz, wicedyrektor RZGW: - Gonił nas czas, musieliśmy zamontować wrota. Biorę winę na siebie. Już kupiłem sto sadzonek dębów. Posadzimy je w miejscu wyciętych.

Czy na wałach potrzebne są drzewa?

Dr Barbara Letachowicz z Zakładu Ekologii i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Wrocławskiego: - Rosnące na wałach dęby wzmacniają, a nie osłabiają ich strukturę.

(...)

Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej zawiesił w obowiązkach służbowych swojego zastępcę i trzech innych pracowników, którzy zdecydowali o wycięciu dębów przy śluzie Bartoszowice we Wrocławiu.

(...)

Stefan Bartosiewicz, dyrektor ds. technicznych RZGW, złożył rezygnację ze stanowiska. Minister środowiska, Jan Szyszko, przyjął dymisję. Wyniki wewnętrznego dochodzenia w RZGW będą znane w tym tygodniu. Również w najbliższych dniach poznamy dokładną wysokość kary, jaką wymierzy RZGW wydział środowiska i rolnictwa urzędu miasta.

Dyrektor Bogdan Łukaszewicz zapowiada, że może ona wynieść nawet 5 milionów złotych. Tymczasem wycięte dęby zniknęły.

Tomasz Karkocha, 23-03-2006

Rozdział 3: Obóz Xreda



28 Mirtul

Po około półgodzinie spędzonej w drodze, obficie poci się już nie tylko Khemed - większość z was odczuwa skutki wyższej, niemal tropikalnej temperatury. Stedd nie może nawet szukać ulgi w magicznie przywołanych ożywczych podmuchach wiatru, gdyż całą swą magiczną energię zużył podczas walki. Orkowie również cierpią katusze, choć nie sposób powiedzieć czy krople potu na ich czołach powodowane są gorącem czy zdenerwowaniem. Wszelka broń dostępna stworom, jest trzymana w gotowości.Robinowi nie udało się niestety połączyć wyposażenie orków z tym jakie mógł widzieć w Neverwinter.

Jak wkrótce przekonali się butny Rein i przewrotny Tallstag, ich "gospodarze" wymagali absolutnej ciszy podczas przemierzania wąskiego szlaku. Trudno było się kłócić z ich ostrymi argumentami. Orkowa paranoja staje się zaraźliwa i wkrótce niektórzy z was poczynają lustrować wzrokiem poszycie i drzewa tak bacznie jak tylko potrafią, przekonani święcie że Coś tam jest. Że Coś ich obserwuje.

Po około godzinie, daje się słyszeć odgłosy wioski, przeplatane z pojawiającym się co jakiś czas dźwiękiem maszynerii. Ścieżka poczyna skręcać w prawo, aż natrafiacie na otwarty teren. Wśród orków panuje wręcz namacalne poczucie ulgi.

Otwarty obszar jest długi na około dwieście metrów i szeroki na sto dwadzieścia. Z prawej, z lewej i na wprost drużyny znajdują się grupy chat ze strzechy. Dookoła nich kręci się mnóstwo - około dwustu- orków. W dalszym kącie wycinka stoi pięć drewnianych konstrukcji, wszystkie z przytwierdzonymi do nich kajdanami. Ich funkcja jest oczywista- to posterunki do wymierzania chłosty. Domyślić się tego, pozwalają dwa ciała zakutych w kajdany, nieprzytomnych (być może martwych) orków.

Po waszej prawej stronie znajdziecie dwa duże kieraty. Jeden z nich jest wolno obracany przez trzech mężczyzn w łańcuchach, noszących jedynie skórzane przepaski biodrowe. Dwie młode kobiety (blondynka o jasnych prostych włosach i niższa, z dredami koloru miedzi) siedzą przykute do metalowego pierścienia w skale, naprzeciwko jednego z kieratów. One również mają na sobie jedynie skórzane przepaski na biodra.

Trzej mężczyźni noszą wyraźne znaki chłosty na plecach, znacznie wyraźniejsze i liczniejsze niż te należące do kobiet. Dwa orki, trzymające w dłoniach baty, stoją obok jeńców, leniwie pełniąc wartę. Przyglądając się plecom pracujących biedaków, można dostrzec że od ostatniego bicia minęło sporo czasu.

Cała trójka spogląda na was z niemym, obojętnym wyrazem twarzy. Jeżeli nawet mają was za źródło zbawienia, z pewnością nie dają tego poznać orkom. Drugi kierat w tej chwili nie jest używany.

Na wprost po waszej lewej stronie znajduje się ciemna jaskinia.

Po prawicy najbliższego kieratu, znajduje się metalowa misa w której mocno płonie węgiel. Obok ognia, znajduje się kamienny stół z wieloma zestawami żelaznych kajdan, wraz z narzędziami kowalskimi.

Na drugim końcu obozowiska stoi kamienna budowla, może ołtarz jakiegoś rodzaju. Za nią jest jedyna porządna budowla w tym obozie, 45-cio metrowa kamienna wieża ze szczególnie wielkimi oknami i wejściem. U jej podstawy znajdziecie drewnianą bramę wysoką na trzy i pół metra i szeroką na dwa i pół. Jakieś trzydzieści metrów na lewo od wieży stoi cztero i pół metrowa statua ogra, ze słowem "Vaprak" wypisanym u jej podstawy.

Nim macie okazję lepiej się rozejrzeć, orkowie zaczynają kierować wami na prawo- ku płonącemu ogniu. Gdy już do niego docieracie pada krótki rozkaz - "Stop!". Zauważacie że z jednej z chat wychodzi bardziej umięśniony od przeciętnego orka stwór, ubrany jak kowal i zmierza w waszą stronę.

Jeden z tych którzy was pojmali wydaje rozkaz:

-Wszystko zdjąć! Żadnych więcej ubrań, wy nosić. Nadzy jak dziecko w lesie teraz wy. Wszystko zdejmować!

1
Przedsiębiorcy z Krakowa chcą budować w mieście profesjonalny tor Formuły 1. Zapewniają, że ich gotowy już projekt spełnia restrykcyjne wymagania organizatorów wyścigów.

Liczba oddanych głosów: 1962
Długość - nieco ponad 4 km. Całkowita powierzchnia terenu - 210 ha. Odległość od centrum miasta - 10 km, od autostrady - 1700 m, od lotniska - 8 km autostradą. - Parametry są idealne. A to wszystko w bardzo atrakcyjnym turystycznym mieście, z dobrą infrastrukturą hotelową, restauracyjną. Bardzo niewiele polskich lokalizacji spełnia wyśrubowane kryteria, które są warunkiem do rozgrywania imprez Formuły 1 - podkreśla dr Bogusław Podhalański z Politechniki Krakowskiej (jest też prezesem Inter Projekt Group). To pod jego kierunkiem na PK powstawał projekt toru wyścigowego na krakowskim Pasterniku.

Nie tylko "kubicomania"

Marzenia o torze Formuły 1. ma sporo polskich miast - atmosferę wokół tego sportu podgrzewają ostatnie sukcesy krakowskiego kierowcy F1 Roberta Kubicy. - Wiem, że o torze myśli Warszawa i Poznań, ale przygotowując projekt [autorem jest Filip Gocman], robiliśmy analizy urbanistyczne dla różnych lokalizacji. Kraków i Pasternik wypadają najlepiej. A projekt nie jest efektem krótkiego zachwytu krakowianinem na światowych torach, bo powstał trzy lata temu. Dopiero teraz zaczyna nabierać realniejszych biznesowych kształtów - zaznacza dr Podhalański.

Inwestycją zainteresowało się kilku krakowskich przedsiębiorców. - Budowa takiego obiektu to koszt kilkuset milionów dolarów. Na przykład tor w Bahrajnie kosztował 200 mln dolarów. Taki obiekt jest szansą na doskonałą promocję miasta na całym świecie. A dobrze przygotowany może być bardzo opłacalną inwestycją - przekonuje Artur Wójcicki, przedsiębiorca, pasjonat sportów motorowych. Inny dodaje, że kapitał na realizację projektu może pochodzić zza granicy, z międzynarodowych funduszy inwestycyjnych. Biznes liczy też na pomoc samorządu, bo inwestycja ma "rozwinąć cały region".

Bolidy na poligonie

Czy miasto, które przygotowuje się do organizacji Euro 2012 będzie skłonne pomóc w takiej inwestycji? - Na pewno najważniejszą sprawą są dla nas obiekty, które muszą powstać na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. I to się nie zmieni. Ale znam projekt krakowskich biznesmenów i jestem przekonana, że nie można go lekceważyć - uważa Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki. - Sprawą interesował się już prezydent. Trzeba rozważyć korzyści dla miasta z takiej inwestycji. Zastanowić się też nad lokalizacją. Znam bowiem tor w Budapeszcie i wiem, jak głośne są to zawody. Ale inicjatywie na pewno trzeba pomóc, choć niekoniecznie finansowo - dodaje.

Teren w Pasterniku należy do wojska (projektanci liczą, że Agencja Mienia Wojskowego będzie mogła przekazać poligon na cele sportowe). W jego otoczeniu działa już supermarket budowlany, ale też - stosunkowo niedaleko - jest kilkanaście domów mieszkalnych i las na terenie parku krajobrazowego. - Ewentualna wycinka niewielu drzew może oczywiście być utrudnieniem, ale liczymy na zmianę przeznaczania tego terenu. Będzie szansa na uratowanie i komercyjne zagospodarowanie pobliskiego fortu - mówi Podhalański.

Projekt krakowskiego toru F1 zakłada budowę kilku trybun (w tym jednej głównej - przy prostej startowej), zaplecza technicznego, medialnego, boksów, parkingów (mogłyby one służyć jako Park&Ride dla miasta), izolacji akustycznej oraz mniejszego toru crossowego.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków ( http://miasta.gazeta.pl/k...98,5112910.html

ID: 6
Nick: Arion Claymore
Uzasadnienie: Uzasadnienia mnie zawsze krepują i nie wiem co napisać :P Musiałbym to samo co na wstęp do Rady Królewskiej. Nie będę pisał że mam jakieś olbrzymi doświadczenie, że setki sesji za mną (nawet choćby tysiące były to każdy wie że liczy się jakość, nie ilość), że jestem najlepszy, że jestem mistrzem w pisaniu - nie. Powiem wprost że nie umiem siebie ocenić. Ci co ze mną pisali lub widzieli komentarze jakiekolwiek (plotki, wieści) wiedzą. Szanowny władca też miał okazje poznać mój poziom co do pisania. Mogę jedynie powiedzieć (tego co w 100% jestem pewien), że mam prostą zrozumiałą składnie zdania. Piszę na temat, jedynie czasem odchodzę od nadanego wcześniej tematu, po to by wyjaśnić pewne sprawy podczas sesji. Jeśli chodzi o słownik, ortografie, interpunkcje i ogólnie umiejętności polonistyczne to są dobre. W całej karierze szkolnej z polskiego poniżej 4 nie zszedłem. Wystarczy, poniżej dam wycinek jednego z rozdziałów książki, którą pisze jakiś czas. Krótki, ciekawy, na temat - wystarczający by pokazać to czego jury oczekuje.

Rozdział V - Krzyk
Dzień 304, I Ery

Arion, ani się nie spostrzegł kiedy niebo barw pomarańczowych nabrało. Zachód słońca lubił, i miał okazje właśnie oglądać. Jednak za cicho było. Czegoś mu brakowało... Brak głupich tekstów, zero docinek ze strony towarzyszki. Właśnie, to Kasilde gdzieś wcięło. Elf spostrzegł to jednak dopiero, gdy z zamyślenia wyrwał go głośny krzyk tłumiony delikatnie przez szum drzew. Arion zerwał się, na prostych nogach wnet wylądował i rozglądać nerwowo się zaczął. Pomimo, iż między nim a jego towarzyszką dobrych układów nie było, jego obowiązkiem znaleźć ją było i w czasie natychmiastowym utrzaść powód dla którego się darła. Zdecydowanie to nie była drzazga w nodze. Krzyk niósł się po lesie i widocznie to on był jedynym, który coś zrobić może. Z miejsca drygnął ruszając w jednym, kierunku. Lekko zdezorientowany, głupio dookoła się rozglądał. Przyuważył jedną ścieżkę, którą najprawdopodobniej Kasilda się udała. Stroma była, kamieniami ostrymi wyłożona. Zbiegł z górki na samym dole przed samym drzewem hamując. Krzyk był tak intensywny, jak by źródło umrzeć zaraz miało.
- Kasilda, gdzieś jest?! - zawołał tonem donośnym co by go usłyszeć mogła
- Tu obok drzewa! Arion, pomocy! - bardzo dokładnie określiła swoje położenie co nie zadowoliło Ariona, bo przecież drzewa tutaj rzadko spotykane były. Jednak głos wychwycić zdołał i mniej więcej w jego kierunku się udać. Ponownie z miejsca drygnął i przez kilka głębszych dziur przeskakując w las wbiegł. Las nie był jakiś wielki. Łatwo dojrzeć szło drugą stronę. Różne krzaczki na ziemi, kuły i utrudniały przeprawę. Krzyk nie ustępował. Stawał się jednak cichszy, pewnie już sił nie miała. Arion jednak obawiał się dwóch rzeczy... że nie zdąży i że z czort wie z kim mu przyjdzie walkę stoczyć. Przez las przechodząc i przeskakując kolce krzaków jakiś, jemu nieznanych, klingę chwycił co by do walki przygotowanym być. Miecz jego, niezbyt zdobiony. Ostry jak szpileczka wyszedł z pochwy i został uniesiony na wysokości ramion. Wrzask, płaczu bliska Kasilda na środku łąki stała (rzeczywiście, obok drzewa). Ni to zwierza, ni to barbarzyńcy. Pomimo wszystko, Arion wolne i ostrożne kroki stawał jeden za drugim.
- Arion! Dziękuje, dziękuje... - obróciła się gwałtownie i na szyi mu się uwiesiła. O co więc chodziło? Mały pajączek na listku jednego z ziółek o przyjemnym zapachu gapił się na dziewczynę jak na jaką idiotkę. Biedny mały, pewnie gdyby mógł to i by się zarumienił. Arion odrywając się towarzyszki klęknął przy nim i przenosząc go kilka metrów dalej wrócić zamierzał. Kasilda pędem przed nim ruszyła, jakby w obawie, że pajączek sprowadzi całe legiony kolegów.
- Zrozum kobiety... - z powrotem ruszył, mruknął do siebie, w niebo spojrzał i po czole się poklepał.

/Wycięte z rozdziału tak więc napisze, żeby zrozumiałe było: Arion + Kasilda = wyprawa. W chwili obecnej znajdują się przed wodospadem po środku jakiegoś lasu. Kasilda uciekła kwiatków pozrywać (jak się później okazuje) i natrafiła na pajączka. Imię bohatera podmieniłem na Arion co by do Lorgoth pasowało/