Nie do konca sie zgadzam. Z tego co wiem do izolacji akustycznej
stosuje sie na przyklad wypraski po jajkach. Mam tak wyciszona scianke
dzialowa (wypraski+welna) i izolacja jest b.dobra (smiem twierdzic, ze
lepsza niz 12 cm Porotherm + 2plyty g-k).


        Nie jestem akustykiem (może by się jakis wypowiedział?), ale z tego, co
wiem - istotna jest także wewnętrzna struktura materiału przegrody (nie
wiem, czy dobrze to okreslam). Do wyciszenia pomieszczeń używa się
specjalnych płyt pilsniowych miekkich z otworami, a profesjonalnie
(studia nagrań itp) - różnego rodzaju kształtek klejonych do scian i
sufitów (to także w celu zlikwidowania odbić). Zdaje się, że zewnętrzna
powierzchnia czegos takiego jest podobna do tych "jajcowych" wyprasek.
        W warunkach "domowych" najprosciej wybudowac solidną scianę (zamiast
rachitycznej 2 x g-k).

Ja u mnie w starym mieszkaniu mialem zabudowane drzwi scianka
z plyt g-k, miedzy ktorymi nie bylo welny. Mi to nie przeszkadzalo,
ale wcale nie jestem przekonany o tym, ze _zawsze_ daje sie welne
do takich scianek.


        Hm. To chyba była jakas niedoróba. We wszystkich "mądrych księgach", do
których zaglądałem, jako rzecz normalną traktowano izloację z wełny
(która akustycznie lepiej izoluje, niż np. styropian).

Grzegorz


· 

Heja,

Mam zamiar troszke w koncu wyciszyc swoj samochod, myslalem o powkladaniu
roznych rzeczy w drzwi, pod podloge, na wewnetrzna strone pokrywy silnika
itp itd ... jakie materialy nadaja sie do
takich zastosowan? Dodam ze potrzebowalbym rozwiazan raczej radykalnych,
samochod jest radykalnie glosny (stary Polonez) :-) i fabrycznie wyciszony
raczej nie jest wcale... :) Wiec zadne poprawianie nie wchodzi w gre,
raczej robienie tego samodzielnie od nowa.

Pozdrawiam

Domel


domel zapodał(a):

Heja,

Mam zamiar troszke w koncu wyciszyc swoj samochod, myslalem o powkladaniu
roznych rzeczy w drzwi, pod podloge, na wewnetrzna strone pokrywy silnika
itp itd ... jakie materialy nadaja sie do
takich zastosowan? Dodam ze potrzebowalbym rozwiazan raczej radykalnych,
samochod jest radykalnie glosny (stary Polonez) :-) i fabrycznie wyciszony
raczej nie jest wcale... :) Wiec zadne poprawianie nie wchodzi w gre,
raczej robienie tego samodzielnie od nowa.


Z tego co wiem to maty bitumiczne. Nie, nie wiem gdzie to dostać. :)
Można też jakimiś rzeczami typu gąbka, pianka, korek, ale wątpię czy to
będzie skuteczne.


| Heja,

| Mam zamiar troszke w koncu wyciszyc swoj samochod, myslalem o
powkladaniu
| roznych rzeczy w drzwi, pod podloge, na wewnetrzna strone pokrywy
silnika
| itp itd ... jakie materialy nadaja sie do
| takich zastosowan? Dodam ze potrzebowalbym rozwiazan raczej radykalnych,
| samochod jest radykalnie glosny (stary Polonez) :-) i fabrycznie
wyciszony
| raczej nie jest wcale... :) Wiec zadne poprawianie nie wchodzi w gre,
| raczej robienie tego samodzielnie od nowa.

Z tego co wiem to maty bitumiczne. Nie, nie wiem gdzie to dostać. :)
Można też jakimiś rzeczami typu gąbka, pianka, korek, ale wątpię czy to
będzie skuteczne.

--
-=< all the best =-


Radze udać sie na najblizszy schrot -i poszukac jakieś stare maluchy -po
sciagnieciu tylnego siedzenia powinieneś znaleśc orginalne wytłumienie -taki
rodzaj waty sprasowanej  wraz z domieszkami :) -znalazlem takie dwie i
"wytłumilem " poldolota .Troche pomoglo (niewiem ile to byla autosugestia)
Ale pobawić sie można .
Pozdrawiam
Marcin Ori
już........ Opel Vectra 1,7 TD


· 


Heja,

Mam zamiar troszke w koncu wyciszyc swoj samochod, myslalem o
powkladaniu roznych rzeczy w drzwi, pod podloge, na wewnetrzna strone
pokrywy silnika itp itd ... jakie materialy nadaja sie do
takich zastosowan? Dodam ze potrzebowalbym rozwiazan raczej
radykalnych, samochod jest radykalnie glosny (stary Polonez) :-) i
fabrycznie wyciszony raczej nie jest wcale... :) Wiec zadne poprawianie
nie wchodzi w gre, raczej robienie tego samodzielnie od nowa.


w sklepie z czesciami do Zuka/lublina widzialem ostatnio maty wyciszzajace
- koszt ok. 20zl za metr kwadratowy.



Skład 2423+2302 wyjechał z NG i dziś jeździł po mieście się testować
Jest to kolejny skład stopiątek z dużymi punktowymi wyświetlaczami
(pierwszy na zajezdni I Gaj).


"Duzymi" - jasne... Grr, tak skaszanic mojego rowiesnika ;( Wsadzili mu
chyba najgorsze mozliwe wyswietlacze - na
zewnetrznych w sloncu niewiele widac, a wewnetrznego ktos chyba nie umie
programowac - pokazuje sie tylko data+godzina i imieniny (przeciez bez
takiej wiedzy nie da sie jechac tramwajem), a infa o linii, o nazwie
koncowki i trasie nawet nie wspominajac - nie ma! Brak tablicy z trasa
(jezeli wyswietlacz tego nie pokazuje) to tez minus. Jedynym slusznym
rozwiazaniem byloby tu cos takiego, jak w 2368+7. Sa tez zamontowane
gadaczki - oczywiscie kto by tego uzywal. Jedyne plusy to nowe kasowniki,
mechanizmy IFE do normalnych drzwi (nie trzaskaja) i oczywiscie calkowite
wyciszenie wnetrza (ale to juz standard).


Hej,
ja w zeszłym roku wytłumiłem matami APP cały samochód (Civic Aerodeck). Drzwi (wewnętrzną blachę od środka i zewnętrzną od boczku), całe podłogi, cały bagażnik oraz tyle ile się dało przegrody między silnikiem a kabiną pasażerską.
Wyszło tego chyba ze 22 kg mat nie pamiętam dokładnie.

Wyciszenie silnika było zauważalne, ale bez przesady. Znacznie lepiej wyciszyły się szumy opon itp, natomiast audio poprawiło się tak, że odpuściłem zakup lepszych głośników, na które byłem praktycznie gotowy.
Czyli jeśli ktoś chce poprawić brzmienie w samochodzie - maty są super rozwiązaniem. Ale jeśli oczekuje wyciszenia silnika, to już trochę gorzej.

nom wlaczyl sie wlaczyl tweeterki z tylu zamontowane i zauwazylem ze mam na samym tyle w bagazniku 2 glosniki srednioniskotonowe ... ktore chyba odlacze co Ty na to ? tweeterki sie zamontowaly bez problemow ) w przyszlosci bede wyciszal takze tylne drzwi i bagaznik ale to chyba na wiosne ... w poniedzialek biore sie za lewe drzwi tzn za wygluszenie bo prawdopodobnie jutro wycisze wewnetrzna strone drzwi a zewnetrzna w poniedzialek
dodam ze wyciszenie prawych dalo swietny efekt bas jest glebszy i nie szumi tak przy wiekszych predkosciach aaa i sprawdzalem jak na zewnatrz i strona niewytlumiona strasznie brzmi na zewnatrz tzn blacha strasznie skrzeczy czy jak to nazwac ale prawa ok... a co do tweeterow to przy cichym sluchaniu jakos tak cicho graja a przy glosniejszym poziom zaczyna sie wyrownywac z srednioniskotonowymi ! pozdro

ja bym polecił kupic orginalne wyciszenie na szrocie,a co do buczenia to nie tylko tłumik ma znaczenie sprawdz zawieszenie silnika wszystkie cztery uchwyty,zawieszenie tłumików,silnik słychac znacznie w 80 1.8 ale wcale nie głośno według mnie jakas usterka jest.
A co do szumów bocznych wiatru to przerabiałem ten temat dokładnie u mnie i super wyciszyłem:
po pierwsze sprawdz czy masz takie gumki na wszystkich drzwiach w tych miejscach jak sie kończą słupki a zaczyna tapicerka ma byc chyba po dwie na drzwi one giną i wtedy strasznie wieje
po drugie po wewnetrznej stronie szyby drzwi na prowadnicy już pod tapicerką mają być takie jakby gąbki u mnie one pospadały do wnetrza dzwi to też jest ważne wyciszenie też bedzie szumić przez to,porobiłem to wszystko i jest w miare cicho jak na auto 19letnie

wyglusz DOBRZE I DOKLADNIE drzwi


A powiedz no mi kolego, czy rozłożenie drzwi na czynniki pierwsze jest w miarę bezbolesne...? Bo aż się boję. Bawiłem się w rozbieranie drzwi w mojej starej Hondzie, i nieco... połamałem kilka zaczepów, bo ni cholery miejscami nie widać co i jak...

No i jak zrobić to wyciszenie? Czym oblepić i co oblepić? Gąbka, czy szmatolina (taka gruba miękka szmata, jaką często się wykłada pod tapicerką)? Wykleić od wewnętrznej czy zewnętrzną stronę? A co z działaniem szyb i innych mechanizmów? Starczy miejsca?

Pytam, bom głupi w tym temacie

Do stresu dochodzi tęsknota i
I pogłębiasz doła drzwi zamknięte
I tylko ściany towarzyszą w wojnach z własną świadomością
Chcesz być sam,nie ze światem, ze sztuczną litością
Bez ludzi ogarnięty sobą,myśleć o tym co się stanie
Mam tak w Ramadanie, dwa osiem dwa cztery głowy wyciszanie
Uspokajanie,walka z wewnętrznym wrogiem
By jutro się obudzić z pełną świadomością o sobie
Regeneracja,spokój,cisza
W pewnym momencie tylko oddech słychać
Metafizyka
Nie wierzysz? Jak uchodek (?) znikać
Uciekać bez stresu,cały mieć spokój w tym bloku od pierwszego życia roku
Szukając recepty na szczęście mam przyjacięlską rękę
Stres? Już bez obawy porządkuję sprawy
Pozdrowienia, Eldo Ka z Warszawy..." Eldo

jarema wrote:
pozwolisz że ci powiem jakie ja założyłem i jakie są moje odczucia.te
papierowe to szmelc więc nie mogłem tego słuchać włożyłem zestaw
alpine sxs-1757.są to dwa po 16cm.i dwa wysokie które umieściłem w
tych trójkątach przy lusterku.graja ładnie jak dla mnie lecz to nie
znaczy że innym bedą się podobać.nie obyło się jednak bez dystansów
nawet dwóch na stronę z racji tego że magnes przeszkadzał przy
otwieraniu szyby.jeden dystans ma grubośc ok.0,7cm.lecz może są
jakieś inne też.uważaj na klamke wewnętrzną przy zdejmowaniu boczku
ja ułamałem takie plastikowe prowadzenie cięgła do niej i trzeba było
trochę kombinować.zrobiłem jednak bład bo nie wyciszyłem drzwi
zresztą nie bardzo wiem jak i czym sie do tego zabrać. pozdrowienia.

Zrobilem ten sam błąd ... tez zero wyciszenia i zero dystansów ... i znowu
bede demontowal... Ja wlozylem Infinity Reference 6500cs z przodu i infinity
Reference 5000cs z tyłu razem 8 glosników... 4 tweetery 4 woofery(jezeli
mozna 2 x 13 z tyłu nazwac wooferami):D

pozwolisz że ci powiem jakie ja założyłem i jakie są moje odczucia.te
papierowe to szmelc więc nie mogłem tego słuchać włożyłem zestaw alpine
sxs-1757.są to dwa po 16cm.i dwa wysokie które umieściłem w tych
trójkątach przy lusterku.graja ładnie jak dla mnie lecz to nie znaczy że
innym bedą się podobać.nie obyło się jednak bez dystansów nawet dwóch na
stronę z racji tego że magnes przeszkadzał przy otwieraniu szyby.jeden
dystans ma grubośc ok.0,7cm.lecz może są jakieś inne też.uważaj na klamke
wewnętrzną przy zdejmowaniu boczku ja ułamałem takie plastikowe
prowadzenie cięgła do niej i trzeba było trochę kombinować.zrobiłem jednak
bład bo nie wyciszyłem drzwi zresztą nie bardzo wiem jak i czym sie do
tego zabrać. pozdrowienia.
--
jarek kazimierowicz
416si 1997r
// Wysłane przez bramkę WWW na http://www.roverki.pl

Z nowymi uszczelkami do drzwi jest nie wesoło. Nie natknąłem się nigdzie, ale nie był bym pewien czy zaraz trzeba je wymieniać no chyba że jest porwana lub rozciągnięta albo twarda ze starości.
Należy dokładnie ustalić miejsce szczeliny-niedomknięcia.
Jeżeli uszczelka np. drzwi ta wewnętrzna jest zgnieciona na pewnym odcinku można ją zregenerować wkładając w środek gumy (w rurkę ) kawałek uszczelki do okien, spowoduje to większą elastyczność na tym odcinku.
W R400 sedan grodź dzieląca bagażnik jest dobrze wytłumiona i szczelna dlatego myślę że dopóki nie wyciszy się pozostałych źródeł hałasu to bagażnik odgrywa marginalną rolę.
Komfort jazdy w dużej mierze zależy od elementów zawieszenia, od ich jakości i sprawności.
Wymieniłem w swoim R 416 tuleje metalowo gumowe na tuleje z poliuretanu i stwierdzam że różnica jest wyraźna nawet moja żona po pierwszym kursie oświadczyła że jest lepiej. A chcę nadmienić że wymieniałem dobre tuleje na nowe z poliuretanu.
Jest wyraźna poprawa w miękkości jazdy, mniej tłucze, ciszej, no i trwałość poliuretanu ok. 10x większa od gumy.

Mam bardzo wkurzający problem. Niedawno malowałem ramki naokoło szyb, w ramach przygotowań, wykręciłem przednie lusterka i zdemontowałem dolne ramki (przy szybie) poprzez wycąigniecie ich razem z uszczelką w którą wchodzi szyba gdy się ją odsuwa. Zaznaczam, że wyciągałem tylką tą zewnętrzną ramke nie ruszając wewenętrznej cześci tej uszczelki. Po pomalowaniu i złożeniu wszystkiego z powrotem pojawiły się cholernie wkurzające trzaski, przypominające strzelanie z balonów z gumy do żucia, dobiegające z tych plastików na przednich drzwiach, w których jest wewnętrzna uszczelka. Dokładnie chodzi o ten pasek, z którego od strony słupka srodkowego wychodzi ten bolec do blokowania drzwi od wewnątrz. Trzaski wydobywają się z tego paska na calej długości, tj. od lusterka aż do środkowego słupka. Potrafi to strzelać same z siebie (przypuszczam że od gorąca). W aktach desperacji, gdy trzaski stają się nie do zniesienia, dociskam ręką owe plastiki (w czasie dociskania też strzela) i na kilka minut mam spokój. Lusterka demontowałem i zakładałem spowrotem, tak samo jak i te zewnętrzne ramki, które sciagałem do malowania. Czy ktoś ma sposób na wyciszenie tego cholerstwa, bo ja nie mam pojęcia co jest grane, przecież nawet tych pasków nie ruszałem.

BXMaster, obrażasz mojego poldforda i mnie. Bryka jest robiona jak należy. Od zakupu (kwiecień) zrobiłem w nim: sprzęgło, tarcza, docisk, linka sprzęgła, uszczelniacz wału, klocki z przodu, termostat, pasek rozrz?du z napinaczem, czujnik temp. silnika, ?wiece, kable, kopułka, palec rozdzielacza, cewka zapołonowa, pióra wycieraczek, akumulator, felgi, opony, oba tłumiki, lusterka zewnętrzne i lusterko wewnętrzne, nagrzewnica, zaworek, programator wycieraczek, kierunkowskazy w błotnikach.

Nie wspomniałem o rzeczach nie wpływajacych na działanie auta jak gaz, audio, pod?wietlane klawisze, kierownica z borka, tylna półka, alarm, centralny zamek ł?cznie ze sterowaniem klapy

Do zrobienia: układ chłodzenia, blacharaka, linka gazu, regulacja LPG, hamulce tył, olej w mo?cie i skrzyni, central na tylne drzwi, płynny regulator dmuchawy, wyciszenie wnęrza, zaworek nagrzewnicy, pasy na tylnej kanapie.

To tylko tyle ile pamiętam a Ty BXMaster kup sobie w końcu auto i się nie czepiaj

Mam takie pytanie otóż od niedawna mam Leopolda i przeraża mnie rdza na blachach nadwozia na wiosnę chcę w moim Leopoldzie przeprowadzić kapitalny remont nadwozia łącznie ze zmiana koloru nadwozia, konkretnym wyciszeniem nadwoziai konkretną konserwacją, niestety niektóre elementy jak drzwi bedę musiał wymienić na inne bo rdza wyżera się na zewnątrz z wewnętrznych profili drzwi a szpachlowanie i darcie rdzy w przypadku Leopolda daje krótkotrwały efekt a chce mieć spokój na trochę z rdzą i chce remont zrobić porządnie, przedewszystkim robić go będę sam. I teraz mam takie pytanie, od gościa u którego kupuję używane cześci usłyszałem że od 2000r Leopoldy miały solidniejsze blachy i ponoć w ocynku czy to prawda czy tylko gość chce mnie naciągnać na wyższe ceny za te elementy, i jeszcze jedno pytanie wiem że do sustemu Lukasa (chodzi o hamulce) można zamontować ABS, ale wiem też że wychodziły Plusy z klimą jak bardzo moje autko zżółwieje jak zechce mi się zakładać klimę? pozdrawiam

Witam
Byłem posiadaczem prze trzy lata sprzedałem w tamtym roku w maju P10 2.0 LX LPG 95r
przebieg 215000 co wymieniałem:
- linka hamulca ręcznego ktoś nie używał i się zapiekła zaraz po kupnie
- przegub ponieważ nie dopilnowałem osłon gumowych przed sprzedażą
- normalka że klocki ale tylko raz na 30000 które zrobiłem
- łączniki stabilizatora tył
- żarówka przedniego reflektora raz
- zmiana białego podświetlenia licznika na niebieskie
- usunąłem ognisko rdzy na progu pod tylnymi drzwiami
Do zrobienia pozostały;
- przednie wahacze ale nabywcy nie przeszkadzało

Zaraz po sprzedaży P10 zakupiłem WP11.144 2.0 LPG STAG300 z przebiegiem 140000 i od razu wymieniałem
- przegub i dwie osłony
- górne wahacze przednie dwa
- sworzeń przód
Niedomagania
- tylna wycieraczka zatrzymuje się gdzie chce nie wiem co z tym zrobić
- u mnie brzęczy nie lewarek od biegów a wewnętrzne lusterko
- piszczące przednie wycieraczki też kiedy im się zachce po wielu zabiegach nic nie pomaga

Podsumowując P10 naprawdę świetne auto tylko troszkę głośne przy 130km/h i wygodne zawieszenie tylne przede wszystkim lepsze ale to był sedan więc auto sztywniejsze kombii
już troszkę inaczej się zachowuje na zakrętach. WP11.144 lepiej wyciszone no i silnik lepszy bo już 140KM wcześniej miałem 116KM ale mimo tego P10 miała lepsze materiały wykończeniowe trwalsze i wygodniejsza jest. Zastanawiałem się nad P12 ale chyba zrezygnuję za rzecz Reno Megane Kombi około 2005 rocznika to przecież jak nissan obecnie.

POzdrawiam i życzę cierpliwości do swoich nissanów.

jesli chodzi o spalanie w moim 1.8 to 9.5 - 10.5l
Sporo w korkach i raczej ciezka noga.

A propos wyciszenia:
uzylem mat bitumicznych samoprzylepnych (do nabycia w sklepach z materialami lakierniczymi lub na allegro) - trzeba liczyc 3-4 sztuki na drzwi (ok 10-15zl za sztuke chyba 50x50cm), przyda sie opalarka, ja uzywalem suszarki. Naklejamy na zewnetrzne blachy i wewnetrzne aby stworzyc sztywna przestrzen - jak kolumna.
W wewnetrznych blachach sa duze dziury - zaslepilem sklejka. Problem jast troche z boczkem, bo maskownica glosnika ma male dziury i jest ich za malo. Proponuje rozwiercic dziurki. Ja wykonalem rzez i poprostu wycialem otwor tam gdzie jest glosnik.. ale zle to
wyglada. Bede musial dopracowac - mysle o maskownicy materialowej. Glosnik wysokotonowy umiescilem w slupku - ale tez nie jestem szczegolnie zadowolony z estetyki tego rozwiazania. W goracej wodzie jestem kapany i czasem po fakcie przychodza mi do glowy lepsze rozwiazania. Aha - do glosnikow poprowadzilem bezposrednio nowe kable -
grubsze i lepsze niz seria
Pozdrowienia

Może głośnik luźny? :]
Ja w swojej Almerze kilka tygodni po kupnie auta zabrałem się za wyciszanie
Trzeszczał plastik, tapicerka na drzwiach, o ten czarny trójkącij po wewnętrznej stronie rpzy lusterkach.
Wcisnąłem tam kawałek gumki i jest cisza.
Tylna półka telepała i podskakiwała na dziurach, podkleiłem miękką taśmą 2 stronną i też jest cisza.
Trzeba sobie jakoś radzić

Piotrsaint,....
Ja nigdzie nie napisałem, że tak jest lepiej w praktyce.
Wypowiedziałem się tak jak ja bym wolał to zrobić.
Dla samego dźwięku to może tej zewnętrznej części lepiej wcale nie wyklejać, albo tylko tam gdzie będzie rezonować. Miejscami.
Chyba, że mówimy o wyciszeniu auta. Tutaj koniecznie trzeba przywalić najpierw warstwę extreme (obojętnie czy w kawałkach czy nie) a potem tacmat.
Pytanie jak woofer będzie się czuł w towarzystwie z takim tacmatem...

Z aut które słuchałem, prawie w każdym był problem w drzwiach i to niezależnie czy dynamat czy jakaś taniocha. U siebie zerwałem cały extreme i cały dynaliner z wewnetrznej ściany drzwi bo było do bani. Więc tylko mówię, że zrobienie komory dla midbasu to jest trudnoiść i tyle.
Zazwyczaj wychodzi tak, że wszystko zależy od tego co zaoferował producent w kwestii litrażu/kształtu drzwi i ich usztywnień.


Do drugich trzaskajacych drzwi, można dorobić nóżkę i pozostawić otwarte.


Sprawa nie jest aż tak prosta - jeśli drugie drzwi są otwarte wtedy domofonowe trzaskają dużo głośniej (nie ma efektu poduszki powietrznej pomiędzy drzwiami + robi się przeciąg). Ja jestem za wymianą elementu zamka w drzwiach wewnętrznych na plastikową rolkę - powinno troszkę to wyciszyć drzwi wewnętrzne, ale może ktoś ma lepszy pomysł ??

Pozdrawiam
Arek

czesc ja wygluszalem drzwi przednie od wewnetrznej i zewnetrznej strony...
efekt: hmm jestem bardzo zadowolony... ale wlasnie jest jedno ale zeby wyciszyc caly samochod lacznie z dachem jest to spory koszt i duzo pracy lecz jednak jest to warte poniewaz mata bitumiczna daje bardzo duzo i naprawde spelnia swoje zadanie...

Skład #270+271 ma chyba wyciszone komory przetwornicy, bo ma wirowe, ale słychać je ciszej.
W składzie tym przy zamykaniu drzwi słychać sygnał podobny do dzwonka wewnętrznego w moderusach, czy żelazkach. Dzwonek wewnętrzny jest taki sam jak w zwykłych stopiątkach, więc musi mieć zamontowane dodatkowe dzwonki.

Kamperfan
2007-05-10
11:49
KERC przedstawił bardzo interesujący wykład nt. wyciszenia samochodu. W uzupełnieniu, mogę podzielić się wrażeniami i uwagami praktycznymi po zamontowaniu dolnej osłony silnika. Osłona wykonana jest z ABS (grubość około 2 mm) i dodatkowo zaizolowana matami bitumicznymi (3 mm) pokrytymi folią alu. Pierwszą podróż kamperem wyposażonym w tę osłonę odbyłem do Karyntii (około 2,5 tys. km w obydwie strony) i cała 5-cio osobowa załoga zgodnie stwierdza, że wyraźnie odczuwa się podwyższenie komfortu jazdy. Oczywiście, są to wrażenia subiektywne - bo pomiarów pozimu hałasu przed i po zamontowaniu osłony nie wykonywałem. I tu praktyczna uwaga: może warto to zrobić dla obiektywnej oceny stopnia wygłuszenia pojazdu. Ponadto zauważyłem, że hałas przedostaje się przez drzwi - uszczelki gumowe są już "lekko przechodzone" i nawet niewielkie nieszczelności sprzyjają przenikaniu niepożądanych dźwięków do kampera. Mam zamiar coś z tym zrobić - zacznę od próby regulacji drzwi na zawiasach i zamku (umówiłem się już z mechanikiem), a następnie założę zapowiadane w poprzednim poście maty pod osłony wewnętrzne drzwi. To byłoby na tyle!








|
|| Przecież wiem jaki jest temat przewodni tej grupy, bo czytam ją od
|| kilku tygodni
| bravo
|| a nie zależy mi na typowym 'Car-Audio', a na czymś,
|| co pozwoli na słuchanie muzyki...
||
|| Czy są np. jakieś wzmacniacze lampowe lub jakieś inne
| poszukaj w google gdzies ktos podawal link z lampowym wzmacniaczem do
| samochodu.
|
|
| ...a pozatym pewnie wiekszosc z nas ma w aucie zwykle radio z tape lu
| cd i prost glosniki. Auto nie jest miejscem do sluchania muzyki, wiele
| czynnikow zewnetrznych (a i wewnetrznych tez) ma tu wplyw na jakos
| sluchanej muzyki. No chyba ze jezdzisz ( w sensie stoisz w idealnie
| wyciszonej komorze) samochodem o idealnych wymiarach pokoiu
| odsluchowego. I nie obrazaj sie na ludzi ale to co slychac i widac w
| samochodach to umpc umpc umpc nawet najlepszy zestaw nieda tego co co
| uslyszysz w spokoju siedzac i relaksujac sie, a nie w momencie kiedy
| musisz sie skupic i uwazac na drodze na pierdoly ktore nie potrafia
| jezdzic. Wsrod nich sa tez ci od umc umpc umpc.

Też ka mi się wydawało, ale potrzebuję zmienić w autku fabryczne 10cm
głośniczki i zastanawiam się, czy zrezygnować z niskich częstotlowości,
które nie będą dobrze brzmiały w warunkach samochodowych, a przy
ograniczonych kosztach skoncentorwać się na średnicy i założyć jakieś
lepsze średnio-wysokotonowe, tak żeby wokal brzmiał dobrze.

Myślę o jakichś (najlepiej 13cm, większe wejdą, ale po co?) głośnikach
niskotonowych, a do tego może jakieś 5cm średnio-wysokotonowe
(chyba te powinny być jak najlepsze w moim przypadku).

Gdzie jest jakiś dobry sklep z głośnikami, zwrotnicami w W-wie
i jakie głośniki polecacie?

Ps.Obecnie mam ustawione BASS na -3(/5)... i NIE słucham żadnej
muzyki umpca, umpca... :-)

Żeby było bardziej ONTOPIC, to dodam że chcę założyć tylko jedną parę
głośników (STEREO! :-) w drzwiach najlepiej.


Chciałbym wyciszyć trochę wnętrze samochodu, konkretnie jest to Mazda 323
Ditd. Fabryczne wyciszenie w połączeniu z cienkimi blachami nie daje wg
mnie zadawalającego efektu. Na pierwszy rzut poszłyby drzwi, nadkola (od
wewnątrz) i bagażnik, ścisnka grodziowa od komory silnika jest jako tako
wytłumiona. Szukałem na allegro i rozmaitych forach i wychodzi z tego, że
najpopularniejszym i najtańszym materiałem są maty bitumiczne.



bitumiczne niewiele dadzą, owszem, są dobre jeżeli chodzi o tłumienie
rezonansów blach,jednak skuteczne poprawienie fabryki jest trudne i
pracochłonne,
rozumiem że silnik przeszkadza najbardziej więc maty filcowe i piankowe
do znalezienia np tutaj
http://www.allegro.pl/18705_elementy_wygluszajace.html?order=pd&view=...
nie wiem jak to wygląda konkretnie w Twoim aucie ale pewnie należaloby
położyć matę filcową żaroodporną na _całej_ scianie grodziowej od strony
silnika [np u mnie fabrycznie taka mata jest na fragmencie grodzi], również
od spodu auta tunel nad tłumikami pownien mieć takie filce, a reszta
wewnątrz, wymontować deskę rozdzielczą, zobaczyć czy da się ją od wewnątrz
wykleić taką matą, zobaczyć czy można gdzieś położyć dodatkowe pianki czy
filce na wewnętrznej stronie ściany grodziowej,
jeżeli masz możliwość zobacz jak fabrycznie i jakich materiałów uzywają
producenci samochodów dobrze wytłumionych np BMW, Mercedes [np nowa E klasa
fabrycznie ma maty filcowe na skrzyni biegów! ], w drogich modlach np
materiał deski rozdzielczej jest wielowarstwowy i tlumi dźwiek, a w tanich
autach jest to jakiś tam badziewny plastik,
tak więc możliwosci jest dużo ale wymaga to pracy, samozaparcia i zdolności
w demontowaniu samochodu na czynniki pierwsze [ u siebie żeby załozyć
wytłumienie sciany grodziowej musiałem wysysać czynnik z klimatyzacji,

brat


no więc po paru tygodniach namysłu i po paru podejściach wczoraj zabrałem się w końcu do rozbierania bagażnika w skodzie . robie to bardziej ze względów na wyciszenie auta niz odsłuch caraudio ale temat jest chyba w tym dziale dobrze umieszczony. jak już kiedyś pisałem , wszystkie drzwi wygłuszyłem już rok temu al e w dalszym ciągu jest dla mie za głośno i dlatego postanowiłem coś z tym zrobić...
a więc...tak na początek powiem ...

uważajcie na plastiki w bagażniku , szczególnie do których jest przymocowana ta szara wykładzina która widzimy we wnętrzu bagażnika - mocowania gdzie się przykreca je do blachy pękają , łamią się pod wpływem spojrzenia na nie . sam demontaż dość prosty o czym może świadczyc że jak demontowałem drugi boczek do juz prawie nic nie połamałem a nie am zbyt dużej cierpliwości do precyzyjnej pracy... .
jest pare śrubek ale wszytkie bez problemu je znajdziecie , jedna jest w haku na zakupy , trzy są po każdej stronie w tych uchwytach na sitke , trzeba zdjąć zaślepki itd.
ilość wytłumienia pod spodem - praktycznie zero - jest troche wojłoka upchanego pod tymi czarnymi plastikami ze szparami jakby na głośnik , które w zasadzie cholera wie po co sa , chyba tylko żeby sie miła gdzie zbierac kurz , kwadratowy kawałek gąbki koło mocowania amortyzatora i dwa kawałeczki cienkiej maty typy dynamac naklejonej na płaszczyzne błotnika. oczywiście porobie zdjęcia i powklejam . aaaa,jescze są dwa kawałki wojłoka naklejone na wewnętrzne strony tych szarych boczków , haha
wytłumiła bedę tak samo jak drzwi taśmą SOUDAL , jest to taśma dekarska.
pytałem naszego akustyka Nexusa czy by niedac na wierzch jeszcze mat z filcem ale mnie troche opierniczył i powiedział że to nic nie da...zrobiłem więc mały eksperyment - oderwałem kawałek tego wojłoka , przyłożyłem uszko do głosnika w mojej skodziei sie wsłuchałem pare sekund , następnie przyłozyłem do mojego uszka ten wojłok i znów sie wsłuchałem pare sekund. jakie było moje zdziwienie gdy okazało sie że siła głosu z mata i bez niej jest taka sam - wniosek , wojłok nie wygłusza , więc po co tam jest to samo zrobiłem z ta gąbka która był a przy amortyzatorze , oczywiście to samo . więc kolega Nexus miał jak zwykle rację . za to przyznał mi racje jak spytałem czy jest jakiś sens żeby dać w niektórych miejscach podwójnie matę ...powiedział ze byc może....
no nic , to na razie tyle . jak porobie zdjęcia to spróbuje wkleić.

tutaj temat umieszczam,zeby jak najmniej zdenerwowac i tak juz zdenerwowanych na mnie ostatnio moderatorow

wyciszenie wnetrza.... nie oszukujmy sie przy ponad 120km/h zaczyna sie robic nie milo mysle ze da sie to poprawic po fabryce...
oczywiscie pierwsza mysl dolozenie wyciszenia na sciana grodziowa silnika od strony silnika i od strony wewnetrznej.dopadlem gdzies link w ktorym ktos dolozyl (do strasznie ubogiego) dodatkowe wyciszenie do mercedesa vito i przynioslo to zamierzony efekt.jak to jest w naszych 40 tkach? postow o biadoleniu ze za glosno w srodku pelno na forum.sposobow na poprawe wyciszenia prawie wcale .
co Wy na to zeby wywalic fotele,tylnia kanape i sciagnac CALA mozliwa tapicerke.
wylozyc czyms nie za grubym,lekkim i dzwiekochlonnym wszystkie mozliwe miejsca.
czytalem ze zapodanie mat wygluszajacych do wnetrza drzwi poprawia jakosc naszego audio,podobno tez wycisza troche halas w samochodzie.
same drzwi przednie kolega mikos-rafal wyciszyl i zrobilo sie przyjemniej.chcialbym rozwinac czesto chwalone wyciszenie wszystkich drzwi o cale wnetrze! podloge,sciane grodziowa,dach a nawet slupki przednie.o wnetrzu na kolo zapasowe i caly bagaznik(ktory i tak nie wiedziec czemu nie ma tapicerki, w gornej jego czesci... czy konstruktorzy mysleli ze nikt sie nie schyli i tego nie zobaczy? )

Wiem ze operacja czasochlonna ale mysle ze uzyskalo by sie upragniona cisze
jakie materialy zastosowac,zeby cala tapicerke ladnie z powrotem zalozyc zeby sladu nie bylo...co na dol,co miedzy silnik,co w podsufitke co do bagaznika??
czy moze ktos juz ma tak zrobione a ja o tym nie wiem
zdjecia wnetrza bez tapicerki mile widziane. zaklady wykonujace takie uslugi w "normalnych" pieniadzach i w rozsadnej odleglosci od rzeszowa ---mile widziane
firmy sprzedajace takie rzeczy -- mile widziane

zakladamy ze auto ma zdrowe wszystkie tlumiki i jakiejs tam sredniej marki opony...
wszystkie szyby sa pozamykane podczas szybkiej jazdy...
nie chce zeby temat skonczyl sie na klotni jakie opony sa cichsze a jakie glosniejsze..

Witam!
Kolega dostał do zagospodarowania pomieszczenie średniej wielkości, które mieści się obok garażu w jego domku. Chcę zrobić tam coś na wzór studia. Jak wiadomo pomieszczenie trzeba najpierw przystosować. Na ten właśnie cel będzie mniej więcej 2000 zł. Chcemy tam umieścić mikrofon pojemnościowy, komputer + mikser i perkusję.
Pomieszczenie przedstawia się następująco



Wysokość pomieszczenia to 2,3 m.

1 - tutaj mieściłby się mikrofon
2 - komputer + mikser
3 - perkusja

Linie, które są kreskowane to "ściany", które będziemy chcieli dobudować. Szara kreskowania linia to drzwi, które wstawimy, od wewnętrznej strony można położyć na nie wełnę mineralną, u góry powiesić karnisz a na karniszu zawiesić dywan. Żółta kreskowania linia to ściana, którą będziemy chcieli zrobić, gipsowo-kartonowo, podobne tanie i dobre, na to wełna. Całe pomieszczenie chcemy "oblepić" wełną mineralną, przypuśćmy o grubości 10 cm. Zastanawiamy sie, czy nie lepiej postawic jeszcze dwie scianki w srodku i zrobic kabine do wokali. Jesli tak to jakiej wielkosci najlepiej? Myśleliśmy też o tym, żeby komputer z mikserem umieścić poza tym całym pomieszczeniem i zrobić coś na wzór reżyserki.

Tutaj drugie zdjęcie, od strony prawych drzwi (na schemacie)



Szerokość ściany od kąta po prawej do drzwi to 3,5 metra. Natomiast szerokość grzejnika (nie działającego) to 2,4 metra, odstaje on na 15 centymetrów, jego wysokość to 70 cm.

Jak na razie opiera się to na samych pomysłach, nie mamy szerokiej wiedzy w tym zakresie, dlatego wychodzę z prośbą do Was. Jak zagospodarowalibyście to pomieszczenie, jak poprawić akustykę, wyciszyć pomieszczenie i zarządzić tym wszystkim.

Z góry dziękuje za pomoc!

http://www.youtube.com/watch?v=ZYYQ7WH60J8


Podoba mi się klimat, oraz dopasowanie do klipu. Kawałek ma w sobie pełen urok dając dużo do myślenia. Jako człowiek z duszą, ujawnia własne uczucia przed własnymi słuchaczami, co wpływa również na nich. Klip odzwierciedla przekaz zawarty w wersach, świetna robota, bardzo mi się podoba samo dopasowanie. Zachęcam was do oglądnięcia, szczerze warto. Polecam wam z całego serca.

Poniżej zamieszczam tekst kawałka "Stres".

Kolejne dzwonki,może sen dziś mnie uwolni
Może spokojnie zamknę oczy kiedy Słońce zechce się schować
Narazie nic z tego,trzeba nad czymś pracować
Pulsują skronie już, a jeszcze tyle musi zrobić głowa
Dziś umrę,położę sie by uspokoć głowę
Kolejny dzwonek,dla mnie zabójcza broń
Danny Glover (?),ok,wiem nerwy nic nie dadzą
Wiem,ale wkur*** sie bez przerwy
Tak to jest,jak się zrobi błędy i trzeba naprawiać
Już późno,a jutro mam rano wstawać
Jak zresztą codziennie, nie czas się poddawać
Jest dzień zabawy,lecz dzisiaj powaga
Skupiona uwaga,koncetracja
I mimo stresu jutro też będą świecić światła miasta

Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres
Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres

Do stresu dochodzi tęsknota i
I pogłębiasz doła drzwi zamknięte
I tylko ściany towarzyszą w wojnach z własną świadomością
Chcesz być sam,nie ze światem, ze sztuczną litością
Bez ludzi ogarnięty sobą,myśleć o tym co się stanie
Mam tak w Ramadanie, dwa osiem dwa cztery głowy wyciszanie
Uspokajanie,walka z wewnętrznym wrogiem
By jutro się obudzić z pełną świadomością o sobie
Regeneracja,spokój,cisza
W pewnym momencie tylko oddech słychać
Metafizyka
Nie wierzysz? Jak uchodek (?) znikać
Uciekać bez stresu,cały mieć spokój w tym bloku od pierwszego życia roku
Szukając recepty na szczęście mam przyjacięlską rękę
Stres? Już bez obawy porządkuję sprawy
Pozdrowienia, Eldo Ka z Warszawy...

Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres
Ogarnia mnie stres,wiesz jak jest
Schować się gdzies przed niepokojem,który dręczy moją głowę
Stres

Posłuchaj,lekarstw nie mam, play stacja,kino
Cokolwiek i tak do kłopotu wracam każdą myślą
Jest tylko hip-hop afrodyzjak i lek na wszystko x7

ale maty powinno sie jeszcze dac na wewnetrzna strone drzwi aby usztynic blache zeby nie grala razem z muzyka. A co do seryjnych wyciszen to nie spotkalem sie jeszcze z zadowalajacymi. Z tego co widze jestes w UK wiec odpadaja polskie APP

Chłopak przyszedł do gabinetu. Zapukał. Gdy nikt nie odpowiedział wszedł do środka. Stał tam wysoki mężczyzna z tygodniowym zarostem.
Kuroina-sama?
Zapytał chłopak. Tamten przytaknął.
Kuroina-sama mam prośbę. Chciałbym aby Nauczył mnie pan umiejętności 'Gentai no jutsu' Czy jest taka możliwość?
Doktor tylko się uśmiechnął.
Chcesz być Medycznym shinobi prawda? Tak nauczę Cię tego. Naukę zaczniemy od teraz.
Powiedział poczym usiadł za krzesłem.
Jak wiesz technika ta polega na kontroli czakry aby tą zmienić niepozorne przedmioty w coś co może uratować Ci życie.
Mówił spokojnie. Beż żadnego zacięcia.
Tak więc pierwsze czego musisz się nauczyć to panować nad otoczeniem.
Po tych słowach wziął rękę chłopaka i skalplem naciął dłoń. Po chwili dał chłopakowi kilka liści.
Wylecz się sam
Chłopak spróbował wycierać krew w kolejne liście. Ale krew wciąż płyneła. Było to trudniejsze niż przypuszczał.
Wycisz się i pomyśl o tym że ten liść kiedyś uratuje ci życie Odparł Kuroina.
Nagle ktoś zapukałdo drzwi. Była to młoda kobieta z dziewczynką. Kuroina wskazałgestem ręki żeby Ishida usiadł z boku. A on sam obadał dziewczynę. Nie interesowało go to. Chłopak starał się tak nakierować czakrę aby zatamować krew za pomocą liścia. Mijały godziny i kolejni ludzie u doktora. Nagle wybiła godzina 20. Chłopak po mału przysypiał a efektów wciąż nie było widać. Krew już sama zaschła i stworzyła cieńką warstwę strupka. Ureshii szturchnięty przez lkekarza szybko się zbudził.
Nie wychodzi. . .
Powiedział zdenerwowany.
Na początku żadko jest się w stanie wyleczyć samego siebie.
Odparł Lekarz nacinając sobie rękę skalplem.
Wylecz mnie.
Chłopak przyłożył liść i poczuł gwałtowne szarpnięcie wewnętrznych pokładów czakry. Liść zabłysł słabym światłem a rana lekko się zagoiła.
Widzisz. Więcej wiary w siebie. A teraz zmykaj bo musze zamykać. Znów żona będzie mi wytykała że siedze po godzinach w pracy.
Odparł i z uśmiechem na twarzy otworzyłdrzwi. Ishida wyszedł i podziękował. Usłyszał jeszcze brzdęk kluczy i odszedł w kierunku domu.

<z tematu>
<-60 expa + Gentai no Jutsu>
<-20 expa +2 do ninjutsu>

Shocku- nie do końca chyba zrozumiałeś ideę BM. Nie chodziło o zmianę w zwierzęta, ale o równowagę. Cała seria szła właśnie o utrzymanie harmonii i jej pojmowanie. Do transformacji potrzebna była równowaga wewnętrzna, Optimus próbował odszukać harmonię pomiędzy mechaniką a organiką, zaś Megatron jako harmonię postrzegał jedność bez cienia sprzeciwu, wyciszenie tego, co odstaje od porządku.

Sama końcówka nie przywróciła Cybertronowi mechanicznego charakeru. Było to dokładne wypośrodkowanie natury i techniki. Czyż nie jest to nasz świat w inwersji, a przy okazji jakiś przekaz? Ziemia jest z natury organiczna, ale szybko rozwijająca się technologia zabija sferę biologiczną. Czyż Cybertron nie jest bezpośrednią alegorią Ziemi stechnologizowanej? Rzecz w tym, że każde ekstremum jest niebezpieczne- zarówno brak technologii, jak i jej nadmiar. Maximale próbowały znaleźć wypośrodkowane rozwiązanie. Najazd organiki byłby równie zgubny dla Cybertronu, jak piętrząca się na naszym świecie technologia... Końcówka Beast Machines nie była przesłodzona, lecz raczej konsekwentna i zbilansowana, bo nie zatrzasnęła żadnych drzwi. Po prostu pchnęła ideę Beast Wars do przodu. W finale doświadczyliśmy nie robotów pokrytych organicznymi elementami, ale tworów bioorganicznych- mechanizmów idealnych. O tej właśnie harmonii mówił Primal.

Zresztą- co do zakończenia- nie zgodzę się, że było przesłodzone, czy powinno go nie być. Dobra, może dałoby się podarować ckliwe scenki biegnących przez łąkę Transformerów na rzecz obrazu wciąż jeszcze martwego Cybertronu, ale z perspektywami. Prawdę mówiąc wizja kontynuowania żmudnej pracy sadzenia roślinek dla spełnienia marzenia Primala bardziej by mnie zadowoliła, zamiast tego otrzymaliśmy gotowca. Trochę ujęło to wartości dydaktycznej- niemniej nie była to pointa mocno przesadzona. Nie traktuję tego też jako ziarna goryczy... Te 3 ostatnie minuty na całą rewelacyjną serię nic nie zmieniają. Są jednak, niestety, nie do końca jasno odczytywane, podczas kiedy ich wymowa jest naprawdę sensowna.

Widze tu troche racji. Decyzje podejmuje sie swobodnie i dobrowolnie, wiedzac cos niecos na temat, lecz nikt nie wie z gory wszystkiego, co sie stanie, no bo jak?
Co tydzien wielu ludzi swobodnie i dobrowolnie mowi przed oltarzem "Tak" liczac na sielanke a nie na domowe pieklo.

Wazna kwestia merytoryczna: o JAKICH narkotykach mowimy? W strasznych filmach o nalogach, wrakach ludzkich, zmarnowanych zyciach - jest mowa o heroinie, najsilniejszym z opiatow. (Przyszla do USA po wojnie w Wietnamie i na swiat sie rozeszla.) Tego nikt rozsadny nikomu nie poleci.

Na forum Igor i ja wspomnielismy wyraznie o LSD - najsilniejszym z psychodelikow zwanych takze halucynogenami. Te sa nieszkodliwe dla zdrowia i przyzwyczajenia nie daja. Do narkotykow je zaliczono ze wzgledow nie medycznych lecz SPOLECZNYCH (Timothy Leary w "Politics of ecstasy".)
Cale spoleczenstwo , od dziecka, jest nastawione na prace, zaslugi itp - nagroda przyjdzie POTEM. Odkladanie przyjemnosci. Tymczasem tu maly papierek czy tabletka daje natychmiastowe poczucie ABSOLUTNEGO szczescia, bez zadnych zaslug, gratis ( dary Ducha Sw tez sa darmo). Az takiego szczescia nie da mi zadna rzecz z zewnatrz, to podobno bezposrednie pobudzenie osrodka szczescia w mozgu. Paradis now! Sztuczne chemiczne raje - mowia. Ale kto zna inne?
Mam juz wiele lat i sporo przezylam. Lecz do dzisiaj na temat "Opisz najpiekniejszy dzien swojego zycia" - wspominam moj pierwszy trip na LSD, moze najwazniejsza rzecz, co mi sie wydarzyla. W mojej przestrzeni wewnetrznej. A nie rozne milosci, dzieci, malzenstwa... to wszystko bylo na zewnatrz.
Ten pierwszy, najwazniejszy, co otworzyl drzwi do moich wymiarow wewnetrznych. Nastepne niewiele juz wniosly: ot, jakis szczegol, jakis koan Zen - lecz droga juz byla otwarta i juz mozna tam dotrzec i o wlasnych silach, bez chemii, dobra medytacja.

Inna drazliwa sprawa: LSD (w (5,2% wg amerykanskich badan, odszukam bibliografie) daje az stany mistyczne. Niewygodne dla wszystkich kosciolow: Jak to? To po to spedza sie zycie gdzies na dnie klasztorow, rezygnujac ze swiata , co teraz tabletka w pare godzin zalatwi? I jak zwykle wyciszanie i zaprzeczanie niewygodnej informacji (R.Zahner : Mystique sacre et profane).
No coz, skoro oficjalne media klamia - szukamy informacji sami. Stad hyperreal. I moze dlatego to forum.

Dzisiaj podjęto próby złączenie dwóch "żelazek" w skład. Krótko po godzinie 21. #777+779 zjechał do zajezdni.

Miałem go okazję dokładniej obejrzeć.
Wagony zostały spięte nie tylko sprzęgiem, ale także kablem WN oraz złączem jazdy ukrotnionej. Rozruch brzmi podobnie jak w naszych tyrystorkach z 2000/2001 roku. Wyświetlacze diodowe produkcji R&G wraz z wewnętrznym display-boardem. Kasowniki również R&G, jednak są one starszego typu (spotykane na ogół w naszych "stopiątkach"). Z tylnej ściany #779 oraz przedniej części ściany bocznej wagonu #777 znikły jaja TŚ. W zamian pojawiły się one na lewej burcie w miejscu dawnej żaluzji nawiewowej (ta zaś jest pod listwą). W #777 z tyłu na dole szyby pojawiła się naklejka z numerem taborowym. Jeżeli chodzi o mechanizm drzwi to jest wyciszony i spowolniony, jednak był jeszcze jakiś problem z jego blokadą w #779, przez co skład nie mógł chwilowo ruszyć.

Zdjęcia (niekoniecznie dobrej jakości):
http://img179.imageshack....s5003370kj3.jpg
http://img503.imageshack....s5003373qv8.jpg
http://img503.imageshack....s5003374sl4.jpg
http://img245.imageshack....3377copynq4.jpg
http://img529.imageshack....3380copyco2.jpg

Dzisiaj podjęto próby złączenie dwóch "żelazek" w skład. Krótko po godzinie 21. #777+779 zjechał do zajezdni.

Miałem go okazję dokładniej obejrzeć.
Wagony zostały spięte nie tylko sprzęgiem, ale także kablem WN oraz złączem jazdy ukrotnionej. Rozruch brzmi podobnie jak w naszych tyrystorkach z 2000/2001 roku. Wyświetlacze diodowe produkcji R&G wraz z wewnętrznym display-boardem. Kasowniki również R&G, jednak są one starszego typu (spotykane na ogół w naszych "stopiątkach"). Z tylnej ściany #779 oraz przedniej części ściany bocznej wagonu #777 znikły jaja TŚ. W zamian pojawiły się one na lewej burcie w miejscu dawnej żaluzji nawiewowej (ta zaś jest pod listwą). W #777 z tyłu na dole szyby pojawiła się naklejka z numerem taborowym. Jeżeli chodzi o mechanizm drzwi to jest wyciszony i spowolniony, jednak był jeszcze jakiś problem z jego blokadą w #779, przez co skład nie mógł chwilowo ruszyć.

Zdjęcia (niekoniecznie dobrej jakości):
http://img179.imageshack....s5003370kj3.jpg
http://img503.imageshack....s5003373qv8.jpg
http://img503.imageshack....s5003374sl4.jpg
http://img245.imageshack....3377copynq4.jpg
http://img529.imageshack....3380copyco2.jpg


Całkiem ładnie wyglądają w składzie, ciekawe kiedy pojadą liniowo (nie koniecznie razem)

Eldo powiadasz... to ja proponuje jego kawałek "Stres" z Opowieści.

Kolejne dzwonki, może sen dziś mnie uwolni
Może spokojnie zamknę oczy kiedy słońce zechce się schować
Na razie nic z tego, trzeba nad czymś pracować
Pulsują skronie już, a jeszcze tyle musi zrobić głowa
Dziś umrę, położę się by uspokoić głowę
Kolejny dzwonek, dla mnie zabójcza broń
Danny Glover, ok, wiem nerwy nic nie dadzą
Wiem, ale wkurwiam się bez przerwy
Tak to jest, jak się zrobi błędy i trzeba naprawiać
Już późno, a jutro mam rano wstawać
Jak zresztą codziennie, nie czas się poddawać
Jest dzień zabawy, lecz dzisiaj powaga
Skupiona uwaga, koncentracja
I mimo stresu jutro też będą świecić światła miasta

Ref.x2
Ogarnia mnie stres, wiesz jak jest
Schować się gdzieś przed niepokojem,
Który dręczy moją głowę
Stres

Do stresu dochodzi tęsknota i
I pogłębiasz doła drzwi zamknięte
I tylko ściany towarzyszą w wojnach z własną świadomością
Chcesz być sam, nie ze światem, ze sztuczną litością
Bez ludzi ogarnięty sobą, myśleć o tym co się stanie
Mam tak w Ramadanie, dwa osiem dwa cztery głowy wyciszanie
Uspokajanie, walka z wewnętrznym wrogiem
By jutro się obudzić z pełną świadomością o sobie
Regeneracja, spokój, cisza
W pewnym momencie tylko oddech słychać
Metafizyka
Nie wierzysz? Ja kocham tak znikać
Uciekać bez stresu, cały mieć spokój
W tym bloku od pierwszego życia roku
Szukając recepty na szczęście mam przyjacielską rękę
Stres? Już bez obawy porządkuję sprawy
Pozdrowienia, Eldoka z Warszawy...

Ref.x2
Ogarnia mnie stres, wiesz jak jest
Schować się gdzieś przed niepokojem,
Który dręczy moją głowę
Stres

Posłuchaj, lekarstw nie mam, play stacja, kino
Cokolwiek i tak do kłopotu wracam każdą myślą
Jest tylko hip-hop afrodyzjak i lek na wszystko [x7

Nigdy zresztą nie twierdziłem inaczej. Ona urodziła się do roli Gabrieli i do żadnej innej.
Mówiąc o odcinaniu kuponów mam na myśli aktorki, które wycofały się z czynnego uprawiania zawodu poprzestając na rozdawaniu autografów i prowadzeniu loterii Bingo w miejscowym kościele.
To nie jest aktorka klasy Demi Moore, która potrafi zagrać wszystko.
Poza światem XWP jest tylko napakowaną blondyneczką, jakich pełno pod drzwiami każdej wytwórni.
To typowy przykład aktora-naturszczyka, który na planie jest po prostu sobą
Nabijacie się z jej pasji malarskiej, a zachwycacie karierą piosenkarską Lucy. Ani Renee nie zostanie drugim Van Gogiem, ani Lucy drugą Tiną Turner.
Można by też powiedzieć, że jeżeli już ktoś zmarnował swój talent, to prędzej Lucy. W końcu ukończyła dwie szkoły aktorskie, więc można by po niej oczekiwać więcej niż po Renee, byłej kelnerce.
Xena pewnie już pozostanie jej najlepszą rolą.
O Battlestar Galaktica nie znalazłem nawet jednej pozytywnej recenzji.
O udziale w The X- Files lepiej chyba nawet nie wspominać.
Może madame Vandersexxx? Nie wiem, czemu miała służyć jej obecność w tych produkcjach, poza podniesieniem rangi "dzieła" jej nazwiskiem.
Dla mnie zrównoważonym jest ktoś wyciszony wewnętrznie, żyjący w zgodzie z samym sobą; nie ktoś kogo nawiedzają demony przeszłości.
To, że zmądrzała i stanęła po właściwej stronie mocy (He, he, znowu nie ta bajka; ale dobrze oddaje sedno sprawy), nie oznacza, że urodziła się na nowo, bez swoich starych wad.
Więc kto odpowiada za jej deprawację?
Myślę, że jednak bezpieczniej czułbym się w towarzystwie Herkulesa, czy choćby Iolaosa.
Jeżeli twierdzicie, że Gabi to tylko góra mięśni, bez mózgu i bez serca, to chyba oglądaliśmy zupełnie różne filmy.
Lubię ją właśnie za te przebłyski ciemnej strony mocy.

Ja ja lubie mniedzy innimi za to. Dla mnie serial o Xenie - piratce, czy pogromczyni narodow bylby rownie ciekawy jak o Xenie "nawroconej"

Z racji tego ze musze pisac dyplom i wkoncu go obronic (a tak go pisze juz drugi rok) postanowilem sie odhamic updatem:) No wiec bedzie milo lekko i przyjemnie bez zbednego pierdu pierdu o mechanice...No moze poza malym wyjatkiem- kupilem czesci do skrzyni, tj uszczelki (drogie w 3y pierony pociete sklejone kartki zielonego papieru;/), łożyska i uszczelnienia:)

Zatem mambiszon celem usnierzenia skolatanych nerwow dostal solidne wyciszenie drzwi:
-czesc wewnetrzna zewnetrznego poszycia

-czesc zewnetrzna wewnetrznego poszycia

Co z tego wyniklo- ano to ze musze zmienic przednie glosniki..;/
Co poza tym- no cos dla ciala oczywiscie...
-pierwsza przymiarka (zeby nie bylo to mam takie dwa, czyli pare)

-no i kwiatki- czyli rozstaw prowadnic nie pasujacy do Fiestowego no i rozstaw srub nie pasujacy do Fiestowej szyny- slowem modzimy dolna czesc ramy fotela i prowadnice z Escorta (mk4 to zlooooooooo!)...-tu jedna strona

-druga strona

-bonus

Reasumujac- pie... wracam do dyplomu;)

Cytat: Uzupełniając informację Wojtka
Pociągi będą kursować między Bielskiem-Białą i Częstochową oraz na linii Tychy - Katowice - Sosnowiec. Na tej drugiej trasie, specjalnie dla pociągów Flirt, przeprowadzony zostanie remont. - Naciskamy na PKP, bo nowoczesny pociąg nie może wlec się 20 kilometrów na godzinę, po starych torach - zdradza Kołodziejczyk. Pociągi wyprodukowane dla woj. śląskiego będą miały 74 m długości, klimatyzację, podjazdy dla niepełnosprawnych oraz nowoczesne wyciszenie.

Czy nie jest absurdem kupowanie nowych b. drogich składów, które nie będą miały odpowiednio przygotowanej infrastruktury torowej do efektywnego ich wykorzystania? Nie mam złudzeń, że do czerwca PKL wyremontują w/w odcinki...
Na obecne tory na Śląsku to nawet nowoczesne wyciszenie nie pomoże, gorzej może okazać się, że będzie problem z serwisem gwarancyjnym z tegoż powodu (obym się mylił)

Cytat:
Każdy ze składów pomieści ok. 500 pasażerów (180 miejsc siedzących). Wewnątrz pociągu, który może osiągnąć prędkość do 160 km/h, zamontowane zostaną też kamery. - To będzie całkiem inny komfort jazdy niż ten, który teraz kojarzy się nam z państwową koleją - zapewnia Jarosław Kołodziejczyk.

Proporcja liczby miejsc siedzących do całkowitej liczby - oznacza, że z definicji poc. ten NIE NADAJE się na dłuższe dystanse (np. K-ce - Częstochowa). Któż bowiem będzie chciał stać 2 godziny!!! Pod tym względem lepsze są nawet stare "kible"

Cytat:
Cztery pociągi zamówione przez województwo śląskie w 2006 roku kosztowały 90 mln zł. Do 2013 na śląskich torach ma pojawić się 16 kolejnych nowoczesnych maszyn (osiem z nich będą to nowe składy, a pozostałe osiem - gruntownie wyremontowane).

3. Już o tym pisałem tutaj:
http://infokolej.pl/viewtopic.php?t=3176
Raz jeszcze dla przeciwstawienia się dosyć naiwnej propagandzie cytowanego artykułu.
Polityka w zakresie zakupu taboru kolejowego władz województwa jest ZŁA (delikatnie mówiąc) i wyrażnie odróżnia się od b. racjonalnej polityki władz innych województw, bowiem:

1. woj śląskie posiada NAJMNIEJ (SLOWNIE 1 szynobus, gdy inne kilka-kilkanaście) w skali kraju ekonomicznych szynobusów, które mogłyby wzbogacić ofertę przewozową na liniach lokalnych lub nawet uratować je przed zamknięciem (o reaktywacji linii jak w oj. opolskim nie wspominając)
zobacz raport: http://www.zm.org.pl/download/czt/raport_06_5-szynobusy.pdf

2. Zamiast 1 szt. Flirta za ponad 22 mln zł. można byłoby zakupić 9 szt!. autobusów szynowych (40 miejscowych)!

Nowy autobus szynowy kosztuje 2,5 mln (40 miejsc siedzących + 50 stojących) lub 5 mln (90 miejsc siedzących + 100 stojących) - 8 lub 4 razy mniej. Autobus taki z uwagi na 3 razy mniejsze zużycie paliwa od lokomotywy i co za tym idzie zmniejszenie kosztów eksploatacji z ok. 25 do 12 zł za 1 km (o połowę!), przynosi konkretne oszczędności finansowe (ok 2 mln zł rocznie przy wykorzystaniu na poziomie 600 km dziennie).

3. Można by również dokonać gruntownej modernizacji istniejących EZT:
Za 1 szt Flirta - mamy 13 zmodernizowanych EZT!!!

Modernizacja starego składu (m.in. nowe okładziny wewnętrzne, tapicerowane siedzenia jak w nowych autobusach miejskich, nowa wykładzina podłogowa, grzejniki, toalety, drzwi i malowanie zewnętrzne) kosztuje 1,5 mln (13 razy mniej).

4. Zakupione Flirty Samorząd zamierza przekazać w dzierżawę PKP, najdroższemy przewożnikowi w tej części Europy, podczas gdy samorząd woj. Kujawsko-pomorskiego przekazując szynobusy konkurencyjnemu przeowżnikowi, zaoszczędzi ok 1/3 na dofinasowaniu (było na forum)
A okazja przecież była - przetarg na linię Gliwice-Bytom!!

5. Efektywność całego przedsięwzięcia zakupu nowego taboru jest zatem mała.W niewielkim stopniu poprawi to komfort podrózy w skali całego regionu,za to jest b. kosztowna.

Dla większości z nas będzie jak dotychczas: brudne, rozklekotane i wyeksploatowane EZT czyli "kible" z nieszczelnymi oknami i wiecznie otwierajacymi się drzwiami także do toalety (stąd pewnie uzasadnienie nazwy).
Sam się przekonałem w niedzielę, wracając pociągiem z Bratysławy. Do Żyliny jechałem wyremontownym słowackim pulmanem, dalej równie estetycznym (chociaż nie zupełnie nowym) poc. czeskim.
W Czeskim Cieszynie - szok przesiadka na polski "kibel" do Katowic, czyli powrót do epoki lat 70-tych (tylko EZT byłby wtedy nowe). O rewalacyjnej prędkości poc. aż do Chybia 20 km/h , doznającego akrobatycznych przechyłek poprzecznych na równie przechylonych torach nie wspomnę

Czy decydentom z naszego województwa na prawdę leży na sercu los regionalnej kolej?

Apeluję, aby mniej polegać na propagandzie sukcesu, którą uprawiają często Ci sami ludzie co w dawnej epoce, a bardziej na własnym rozsądku i obserwacji rzeczywistości.

A.

Stiopabz napisał(a):
Następny krok- rozbieranie drzwi ;( Skrzypienia i trzaski mnie denerwują.
Przy okazji głosniki zamontuje na dystansach i wyciszę drzwi. Maty już
zamówione

Też sie do tego przymierzam. Gdzie kupowałeś maty i po ile jeśli można
spytać
Jak zrobisz szybciej niż ja to może jakieś wrażenia i uwagi dla potomnych
się znajdą

Pytanie jest co prawda do Picia ale mam w tym temacie już pewne
doświadczenie Maty kupowałem na allegro po 4,99 /szt. Kupiłem twarde
maty polskiej firmy APP. Jak się później okazało, w okolicznej mieszalni
farb i lakierów można takowe dostać po 5,50. Mój Rover jest 5 drzwiowy,
podjąłem sie wytłumienia tylko drzwi przednich. Zamówiłem 10 mat, co jak
sie okazało, wystarczyło w zupełności. Ostatecznie można zamówić 12 - 13
mat, ale nie ma co obciążać dodatkowo drzwi bo maty APP ważą ok 4 kg/10
szt. Maty przyklejałem w zimie posługując się oprócz rąk także
suszarką bo maty "twarde" są sztywne i po zgięciu zmrożonej zimą maty
nawet mogą pękać. Klej na matach APP jest typu "jak się sklei to już nie
puści..." więc można zapomnieć o kilkakrotnym "przymierzaniu się" do
połorzenia maty po oderwaniu podklejki. Każde drzwi okleiłem 5 matami -
2 maty od środka (zewnętrzna część drzwi), 3 maty z zewnątrz - od strony
kabiny. W drzwiach jest sporo dziur i dziureczek, trzeba je wszystkie
pozaklejać tak, aby powstało pudło rezonansowe - obudowa w miarę
zamknięta. Do tego można jeszcze użyć tzw "ociepliny" - nie watoliny!
/pani w pasmanterii mi to fachowo wytłumaczyła / Tą watoliną można
otoczyć pierścień rezonansowy i niektóre newralgiczne miejsca.
Rezonujący mechanizm od blokady drzwi wytłumiłem kawałkiem pianki
poliuretanowej używanej do ocieplania rur (może być też kawałek
karimaty) Na wyklejanki trzeba sobie zarezerwować sporo czasu - mnie to
zajęło 6 bitych godzin w garażu, następnego dnia 3 kolejne godzinki na
ostateczną likwidację rezonansów. Do otworów na głośniki wmontowałem na
pierścianiach dystansowych głośniki hertz ESK 165, fi 16,5 cm. Do tego w
fabrycznym miejscu zamontowałem głośniki wysokotonowe Hertza z kompletu
(tu bardzo polecę Hertza ze względu na znajdujące się w komplecie
stalowe pierścienie, które po założeniu na gł. wysokotonowe idealnie
pasują w fabryczne miejsce - na zatrzask)

Do powyższego można jeszcze dodać podklejenie matami tapicerki od
wewnętrznej strony, co na pewno ją usztywni, wzmocni, uodporni na wibracje.

Mam nadzieję, że opis się przyda, jeśli będą jakieś pytania to z
przyjemnością na nie odpowiem.

--
Pozdrawiam
Damian.
R200 SDi`98 Anthracite / Phoenix 7 Spoke
Kielce // GG 4193251

Ciąg dalszy wrażeń...

Wady:

O braku funkcji mute w radiu wspomniałem, niestety BRAK. Co prawda, jak ktoś do mnie dzwoni to się ścisza, ale żeby wyciszyć, bo pasażer chce nam coś powiedzieć, a głośność duża, to muszę trochę ponaciskać... niby pierdół, ale w moim drugim aucie Chevy Aveo mam na kierownicy osobny guziczek - inna klasa, a pomyślano. Oj, do poprawki w X-Trail v.3

Trochę już pojeździłem i niestety tak jak w RAV4 sprzęgło "bierze nisko" - myślałem, że to brak wyczucia, ale nie, "ten typ tak ma". Wymagane dużo wprawy, "żabka" czasem nieunikniona. Pod górkę zwłaszcza, choć ma niby ten system blokujący USS przy przechyle >10% ale działa tylko 2 sek. no... jeszcze może nie wyczułem co i jak. Może się czepiam...

Zmiana biegów/wchodzenie biegów. Pisałem, że bez problemów. No może, jednak wyczuwa się delikatny opór. 1-ka i 2-ka tak trochę "z lekką nieśmiałością". Jeździłem z gorszymi skrzyniami biegów, ale oczekiwałem nieco więcej. Można się przyzwyczaić, ale za 120k polskich złotych hmmm... Tak, tak, znowu się czepiam

Różne moje spostrzeżenia:

Nieoczekiwanie bardzo dobra widoczność do tyłu. Mamy co prawda WIELKIE lusterka boczne skutecznie ułatwiające cofanie, ale samo "gapienie" się w tylną szybę wystarczy. Lusterko wewnętrzne (przyciemniane) chyba nieco za małe - do poprawki! Ze 2 cm szerzej i z 5cm wzdłuż czyli nieco większe i byłoby super. Jak ktoś zakupi pakiet IT z kamerą cofania, to
nie ma o czym gadać, bo testowałem ten system i po prostu wymiata!
Czy warto zakupić przynajmniej dźwiękowy system cofania? Chyba tak, dla niedoświadczonych kierowców jak znalazł. To duże pudło, przyda się.

Tempomat... już pisałem, ale naprawdę nie doceniałem tego bajeru. Dużo jeździcie w trasie? Boli prawa nóżka? To kupcie wersję z tym dodatkiem. Nie jest to może aktywna wersja z Volvo/Mercedesów, ale... - jedziemy np. 90km/h i ustawiamy tę szybkość i noga z gazu. Dojeżdżamy do pojazdu z przodu i hamulec (zwalniamy i tempomat się wyłącza), wyprzedzamy i z kierownicy wracamy do naszych 90km/h lub... bez hamowania przyspieszamy/wyprzedzamy i tempomat sam wraca bez ingerencji z kierownicy do naszej szybkości. Dobre, nie?

Czujnik zmierzchu... cóż, po wprowadzeniu jazdy przez cały czas na światłach zbędny, ale działa. Czujnik deszczu: dla mnie bomba. Sam się włącza, chociaż czasem muszę pomóc. I jeszcze uzależniony jest od prędkości jazdy.

Komputer pokładowy: tego nie było w pierwszej wersji X-Trail, tutaj nareszcie jest. Co pokazuje?
- stan baku czyli ile mamy paliwa (standard)
- temperaturę cieczy chłodzącej (standard)
- licznik kilometrów plus dwie opcje wskazujące "międzyprzebieg" czyli ile przejechaliśmy (standard) od do...
- temperaturę zewnętrzną w stopniach C
- ile można jeszcze można średnio przejechać km na posiadanej ilości paliwa w baku
- średnie zużycie paliwa na 100km - kasowane i można ustawić od "teraz" (kasowane)
- czas jazdy czyli ile czasu jedziemy od przekręcenia kluczyka (kasowane) - wg mnie zbędny bajer, ale co tam...
- średnia prędkość od wskazania do...

I chyba wszystko.

Szyberdach. Mamy zimę, ale latem... 80cm długości... zarąbisty. Taki bajer (pakiet panoramik - dodatkowo są przyciemniane tylne szyby) a jednak cieszy. Nie żałuję! W Międzyzdrojach laski mogą i z przodu i z tyłu wychylać się i... chwalić posiadacza... joke... ale fajna rzecz.

Jednak nie żałuję wyboru silnika. W zupełności wystarcza. Jak pisałem jak ktoś ma 8kPLN za dużo to niech weźmie 173KM - będzie nieco (zaznaczam - "NIECO") więcej radości z jazdy. Ten silnik jest naprawdę super. Można poszaleć i wyprzedzanie miśków na trasie, a i w mieście to pikuś - 320Nm mówi samo za siebie. Często mam sytuację, że np. gościu z tyłu mruga mi bym się usunął... bo jestem duży i jakiś tam SUV/terenówka czyli potencjalnie powolny diesel. Noga w podłogę i... już go nie widzę we wstecznym

Te klimatyzowane schowki na napoje... nieco przereklamowane... chłodzone czy podgrzewanie... taaa jasne... chodzi tu o to, że na te schowki można (lub nie...) zapuścić powietrze z klimatyzacji czyli... chłodzić/podgrzewać do temperatury... wokół nas... i to wszystko. Fajnie to brzmi w broszurach, ale w rzeczywistości jest jak powyżej. Ale i tak fajna rzecz, zwłaszcza, że ja mam tych "pseudo" klimatyzowanych miejsc chyba z 4, a w sumie jest tego 6 - bomba.
Do tego w bocznych drzwiach jest wyprofilowane miejsce na dużą butelkę 1l - cholera, mieści się!

Jak tak dalej będą zostawiać najlepsze rzeczy z poprzednich wersjach i dodawać rzeczy, o których m.in. piszę, to bankowo za parę lat kupuję następnego X-Trail.

C.D.N.

Ten sam tekst umieściłam wcześniej na serwisie BiblioNETka.

„Uśpionym
- wszędzie”*

Wydawało mi się, że wiem, o czym jest ta książka. Znałam wszak dokładnie opisy i recenzje nie tylko samej powieści, ale również opartego na niej filmu. Dlatego ją wypożyczyłam. Myślałam: dobry thriller nakręcony na podstawie dobrej powieści sensacyjnej.

„Jest to autentyczna opowieść o przyjaźni silniejszej niż więzy krwi.”**

Czterech przyjaciół – czterech chłopców – po głupim, nieprzemyślanym wybryku trafia do zakładu poprawczego. Dziesięć lat później nadarza się okazja do zemsty na prześladujących ich strażnikach. Tak chyba można najkrócej opowiedzieć treść.
Zaś treść wstrząsnęła mną. A przecież nie jest to pierwsza przeczytana przeze mnie książka, w której człowiek znęca się nad człowiekiem. Nie jest pierwszą, w której pojawiają się przemoc i gwałt. Miałam już w rękach „drastyczne” czy choćby poruszające utwory, po których długo nie mogłam się otrząsnąć. Ta książka, ta historia to dramat, dramat ludzi, którym odebrano godność i uczucia, których niszczono fizycznie i psychicznie. I choć rany się zagoiły, to blizny pozostały. Na zawsze. Także – a może przede wszystkim – te wewnętrzne.

„Codziennie myślę o tym, co zrobili. (…) To jest część mnie, jak skóra. Kiedy patrzę w lustro, widzę to w swoich oczach. Czasami widzę to na twarzach innych ludzi. To paskudne uczucie, które każe ci myśleć, że część ciebie już umarła. I nie ma sposobu, żeby ją przywrócić do życia.”***

„Każdy z nas stracił część siebie. (…) Wcześniej nie wiedzieliśmy nawet, że te części do nas należą. Teraz musimy nauczyć się bez nich żyć albo je odnaleźć, a to zajmuje sporo czasu.”****

To straszne, to jakich okrucieństw zdolny jest człowiek. Mój umysł nie potrafi, nie chce tego pojąć. To straszne, bo ta powieść oparta jest na faktach, zaś główni bohaterowie naprawdę przeżyli to, co opisuje autor… W prawie czterystustronicowej książce pobyt w poprawczaku zajmuje niespełna 90 stron. 90 stron bólu, strachu, upokorzeń, nienawiści. Zakład, który ma przyczyniać się do resocjalizacji, niszczy swoich wychowanków, zmuszając wielu do wkroczenia na drogę, z której nie ma już odwrotu.
Poruszyła mnie rozmowa chłopców, gdy snuli marzenia o powrocie do domu. Opowiadali, czego najbardziej pragną, za czym tęsknią. Wolność, biblioteka, książka, nocne bieganie po dzielnicy, muzyka, spacery z dziewczyną. Najbardziej wstrząsające są jednak słowa Johna:

„Ja już nie chcę się bać ciemności. (…) Nie chcę słyszeć, jak w środku nocy otwierają się drzwi. Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie dotykał, nie chcę czuć obcych rąk na swoim ciele. Chcę móc spać i nie obawiać się, że coś się stanie albo ktoś wejdzie. Gdybym to osiągnął, byłbym szczęśliwy. Byłbym w niebie, prawie.”*****

Na końcu książki nie sposób też nie zadać sobie pytania o sprawiedliwość. Gdzie ona jest. Dlaczego jej funkcje zostają wypaczone. Po czyjej stronie stoi. Po czyjej powinna stać. Po stronie zamordowanego, czy po stronie morderców, którzy stali się tym, kim się stali, właśnie przez niego.

Zemsta. Czy rzeczywiście daje satysfakcję? Czy nie wypala jeszcze bardziej, pozostawiając jeszcze większą pustkę…?

„Muszę znaleźć czas na wyciszenie. (…) To jedno wiem. Muszę znaleźć przestrzeń, gdzie zdołam zamknąć oczy i nie widzieć miejsc, w których byłem. Kto wie, może nawet dopisze mi szczęście i w ogóle o nich zapomnę.”******

Nie da się zapomnieć. Nawet po wielu latach, nawet zaspokoiwszy uczucie zemsty.

„Czasami wydaje mi się, że jedynymi szczęściarzami pośród śpiochów są ci, którzy umarli.
Oni nie muszą żyć ze wspomnieniami.
Są wolni od snów”.*******

* Lorenzo Carcaterra, Uśpieni, Prószyśki i S-ka, Warszawa 1996, s.5
** tamże, s.13
*** tamże, s.291
**** tamże, s.367
***** tamże, s.242
****** tamże, s.367
******* tamże, s.383

Artykuł który napisałem na forum(głównie dotyczy on sztuki walki którą trenuję-czyli Aikido) okazał się dość długi-wiec, zeby nikogo nie zanudzic-na forum zamieszczam tylko część, zawierajaca odpowiedzi na nurtujace Was pytania. Gdyby ktos chcial dowiedziec sie czegos o Aikido, jego pochodzeniu i działaniu-zachowałem nie zamieszczoną na forum częśc artykułu. Jest tego mniej wiecej strona A4-moge wysłać mailem. Chyba, że bedzie wiecej zainteresowanych-to wrzuce na forum.

Zauważyłem że spora cześć z Was żywi wobec sztuk walki(zwłaszcza "pachnących mistycyzmem") pewien lęk. Poniżej wyszczegolniłem najbardziej kontrowersyjne kwestie w przypadku Aikido.
-nazwa (energia Ki)
-kłanianie sie portretowi
-medytacja
-nazwy technik

Wyrażenie AI-KI-DO znaczy "droga harmonii z energią wewnętrzną Ki". Lub też krócej-"droga harmonii". Według ludów wschodu-cały wszechswiat przepełniony jest energią. Ki ma swoją "ciemną" i "jasną" stronę(jak w Gwiezdnych Wojnach ). Zło
i dobro są ze sobą związane-i w każdym człowieku ścierają sie ze sobą. Aikido ma być drogą do zharmonizowania tej energii-w kontekscie-nauczenia sie życia z wlasnymi zaletami i wadami oraz panowania nad swoją "ciemną stroną" nawet w sytuacji zagrożenia.
Gdy ktoś nas atakuje-podświadomie chcemy zrobić mu krzywdę. Twórca Aikido powiedział zaś "Nie ucze was technik walki. Ucze was, jak nie byc agresywnym".

Ki to nie żadna magia-tylko to co nas wypełnia i otacza. Niektórzy widzą w tym Boga, inni nazywają to Mocą Natury-a inni Ki.
Jeśli uważacie, że w realacjach międzyludzkich ważne jest, aby być dobrym i opanowanym-to świadomie czy nie-działacie zgodnie z zasadami Aikido. To jakbyście mówili te same słowa-tylko innym językiem.

Kłanianie się portretowi założyciela(wisi zwykle w centralnym miejscu sali ćwiczeń) Występuje na początku i końcu treningu(wraz z wzajemnym ukłonem instruktora i uczniów).
To element tradycyjny. Wskazuje na szacunek adepta do tego, co robi, do osoby prowadzącej i innych adeptów. To tak, jak żołnierz salutujący przed sztandarem swojego pułku czy dywizji-mimo, że taki sztandar to nie symbol państwowy czy religijny-to jednak żołnierz oddaje cześc swoim dowódcom i żołnierzom, ktorzy w tym pułku byli przed laty i tym, którzy są obecnie. Nie ma tu niczego "mrocznego".

"Medytacja"
Właściwie to nie medytacja-tylko chwila skupienia i koncentracji. Występuje na poczatku i na koncu treningu. Trwa kilka minut. Służy wyciszeniu się przed treningiem. Gdy wsiadacie do samochodu-sprawdzacie ustawienie fotela, lusterek, zapinacie pasy i skupiacie sie na jeździe, aby nie mieć wypadku-służy to Waszemu bezpieczeństwu. Tak samo tutaj-wchodząc do Dojo (sala ćwiczeń) trzeba "zostawić za drzwiami" swoje problemy, złość itd-bo techniki Aikido są niejednokrotnie bardzo akrobatyczne i groźne-odrobina nieuwagi i możemy z partnera zrobic kalekę. Dlatego przed treningiem trzeba poświęcić minutkę na relaksację i skupienie.

Nazwy technik.
O ile np w karate nazwa techniki oznacza często poziom ciała(jodan-czyli głowa, chudan-korpus, gedan-od pasa w dół) i nazwę ciosu (np tsuki-czyli uderzenie pięścią, geri-kopnięcie) o tyle techniki Aikido są defensywne-i używamy ich w odpowiedzi na
atak (generalnie-PRAWIE NIE DA SIĘ ich wykonać jako ataku-tylko w obronie, bo tak zostały stworzone).

Chudan tsuki-uderzenie pięścią w korpus.
Koshi nage-rzut przez biodro(koshi-biodro, nage-rzut)

Chudan tsuki koshi nage-na atak piescią na korpus odpowiadamy chwyceniem napastnika i przerzuceniem go przez biodro.
W nazwach technik Aikido nie ma żadnych ukrytych znaczeń, gier słów, anagramów , modlitw czy mantr.

Tylko błagam, nie wpsominajcie o ksiązce Tekieli-bo takiego drugiego steku bzdur i fanatycznego bełkotu (przynajmniej w częsci o Aikido) nie ma na rynku księgarskim

Jeszcze dwie rzeczy. Pierwszy link jest poświęcony synowi twórcy Aikido("głową" Aikido jest aktualnie wnuk twórcy). Zerknijcie na drugie zdjęcie od góry. Wykonano je w 1994 roku.

http://www.aikidoonline.c...Date/doshu.html

I drugi link. Przeczytajcie opowieść i zastanówcie sie, czy umielibyscie zadziałać lepiej.

http://ymaa.net/index.php...id=36&Itemid=30

Tak więc, zanim znów ktoś zacznie pisać, że sztuki walki to połączenie medytacji i mantry, że ruchy w sztukach walki służą do oddawania czci bożkom i że capoeira jest oparta o voo doo-to niech może najpierw uzupełni wiedze i zasięgnie opinii kogoś bardziej zaznajomionego z tematem. Bo inaczej powtarza się tylko kuriozalne plotki, wyolbrzymia zagrożenia-i demonizuje sie wszystko, co obce. Pozdrawiam

silver_leon, Patrzyłem na ceny mat i za 50x25cm trzeba dac 8-10zl a takich mat na drzwi pewnie troche potrzeba (8-10 strzelam) x 4 drzwi = pokazna sumka. A ja niestety nie dysponuje takimi srodkami. Wiem ze bez wytlumienia to nie ma sensu wkladac nowych glosnikow ale moze da sie zastapic maty czyms innym (=tanszym) np. specjalna gabka do glosnikow? W koncu w zwykłych kolumnach nie ma mat tylko jest gabka.
A moze masz dojscie do tanszych mat?
Mozesz podac namiary na sklep gdzie dostane plastikowe dystanse.
Powiedz mi jeszcze jak sie dostac do "wnetrza drzwi", tzn. zdjąć mocowanie glosników, wszystkie linki, itp. tak zeby zostala czysta blacha - nie uszkadzajac niczego i co z szyba (elektryczna)?
Dzieki za wszelkie rady.
Pozdro
Piotr


Pierscienie mozesz kupic u mnie -w poniedzilek podam Ci aktualne ceny.
Maty tez moge Ci zorganizowac taniej ,ale jesli doliczysz koszt przesylki to na to samo wyjdzie - ale tutaj widze inne rozwiazanie - planuje na weekend przyjazd do 3-miasta wiec jesli poczekasz to odejdzie koszt przesylki. Musisz liczyc okolo 6 mat na przednie drzwi i 4 na tylne. (i tak sie uzbieralo 20 szt.) Ceny mat tez w poniedzialek bo bede swoje 20 szt odbieral
Rozbierasz tak:
1- zdejmujesz pokrycie klamki delikanie podwazajac ja cienkim srubokretem . Ujrzysz tam 2 srubki z lbem krzyzakowym pod srubokret - odkrecasz je.
2- cienkim srubokretem podwazasz boczek (wkladasz go miedzy drzwi a boczek) tak az powypinaja sie spinki mocujace go do drzwi, jak juz spinki powychodza z gniazd lekko pchasz boczek w gore ,az zsunie sie listwa podszybia (wyjdzie po gory z calym boczkiem)
3-wtedy odpinasz linke/ciegno klamki wewnetrznej, lampke oswietlenia , wiazke od glosnikow wysokotonych oraz el.szyb .
4-juz masz boczek lezacy na nogach ( jezeli go nie przytrzymales )
5-wiertarka rozwiercasz nity - glosnik wypada.
6-przykrecasz dystanse, zmywaczem do hamulcy zmywasz wzmocnienie wewnetrzne drzwi i kleisz maty po uprzednim wypieciu ze spinek calej wiazki drzwi.(tutaj potrzebna kobieta z szuszarka do wlosow - nagrzewajaca maty przed klejeniem oraz w jego trakcie Szuszarke mozna zastapic opalarka , ale w rekach kobiety.... - UWAGA-mieszanka zapalajaca !) Przykladasz maty do drzwi nagrzewajac je oraz formujac dlonia do ksztaltu drzwi.Mata powinna wszedzie przylegac - kazde wyprofilowanie powinno byc zaklejone!
7-jak juz wytlumiles/przykleiles wpinasz wiazke w swoje miesjca , do pierscienia przykrecasz glosnik , nakladasz na niego gumowa przejscowke z fabrycznego glosnika i .....
8- reszta jak w punktach 1,2,3,4 ale w odwrotniej kolejnosci !!

Mechanizm podnoszenia szyby jest pod wzmocnieniem ktore oklejasz dlatego dostep do niego w niczym nie jest ograniczony po wyciszeniu drzwi!
Nie proponuje stosowac zadnych gabek , pianek montazowych z paneli podlogowych i tym podobnych ! - lepiej odloz pare zl i zrob to porzadnie !
P.S.-moze juz jutro zapodam ceny .
Proponuje tez zakupic nowe spinki mocujace boczek do drzwi - na starych moze a raczej napewno bedzie trzeszczal a i mialem takie przypadki ,ze sie poprostu odpinal i dyndal tylko na srubach z pod klamki. (spinki moge miec z dnia na dzien po 2 zl za sztuke )
Mam nadzieje ,ze o niczym nie zapomnialem- jesl tak to prosze mnie poprawic !

Mewa, syn Herna

W towarzystwie pani i pana zamku tak radosnych i cieszących się sobą, Mewa zdecydowanie nie czuł się swobodnie. Gdy zmieniał Peterlina na warcie, młody łowca sprawiał wrażenie zadowolonego. Widać warta nie była taka straszna. Ale gdy Białowłosy przyszedł dotrzymać towarzystwa małżeństwu Eusene, nie był zbyt zachwycony. Starał się wypytać o runy, ale chyba głównie dlatego, że trudno mu było wymyślić inny temat do rozmowy. On sam nigdy nie przeżył takiego szczęścia, jakie najwyraźniej było w posiadaniu tych dwojga. Czuł wyraźnie swoją samotność i nieprzystawalność. Na ogół było mu z tym dobrze. Takie życie wybrał i każdego dnia kroczył wytrwale tą drogą. Ale czasami alternatywy przemawiały z nieodpartą siłą. Dobrze chociaż, że były to tylko teoretyczne alternatywy. Gdyby musiał stawić takiej próbie na żywo, nie był pewien jakby się zachował.

Głos z tyłu głowy szeptał, że gdy zostanie odpowiednio na tym zamku, to będzie miał okazję się przekonać. Śmiał się w duchu z tych myśli, ale pozostawały mu w pamięci. Ziarenko, z którego może coś wyrośnie.

Rozmowy o magii, złowrogich siłach grożących śmiertelnikom i o runach przed nimi chroniącymi w końcu się skończyły. Sir Robert przedstawił mu chyba wszystko, co wiedział na ten temat. Czy ktoś mógł wiedzieć więcej? Mewa uznał, że raczej nie. Pozostawały inne sposoby badania i pewnie ich spróbuje. Ale to jutro. I jeśli nic i nikt nie odciągnie jego uwagi. A o to w tym barwnym miejscu chyba nie było trudno. Tak czy siak, nie narzekał.

Obejrzał rozkład pomieszczeń w komnatach lordostwa. Duża sypialnia, luksusowy pokój obok, przedpokój, solidne drzwi na korytarz. Sprawdził okna, doszczelnił okiennice i ostatecznie usadowił się w korytarzu. Życzył państwu Eusene dobrej nocy i usiadł pod ścianą w połowie długości przedpokoju, przygotowując się do sześciogodzinnej warty. No teraz, już raczej bliżej pięciu godzin – w końcu trochę czasu spędzili na rozmowie.

Przekomarzanie się małżonków, chyba nie zakończyło się wraz z odejściem ich sprzed oczu Mewy. Zza drzwi do sypialni dobiegały go śmiechy, a potem i inne odgłosy. Starał się nie słuchać, ale najwyraźniej sir Robert wiedział, jak zrobić lady Jazmine dobrze. Mewa skupił się na wewnętrznym wyciszeniu, skupieniu na sobie, na swoim JA...

* * *

W końcu było już cicho. Białowłosy był tu jedynym strażnikiem i czuł odpowiedzialność. Władcy zamku nie zgodzili się na wystawienie dodatkowych straży, twierdząc, że przecież jest bezpiecznie. Może i tak było w rzeczywistości. Jednak Mewa nie lekceważył tajemniczych snów małżonki lorda.

Wstał, przeszedł wzdłuż korytarza. Nasłuchiwał podejrzanych odgłosów, ale wszędzie panowała cisza. Wrócił na swój posterunek. Usiadł na podłodze. Skupił się na swoim oddechu i czekał, a godziny mijały powoli...

* * *

Nie wiedział jak długo spał. Obudził się zlany zimnym potem, z zesztywniałymi mięśniami. Poderwał się z ziemi. Jego wyćwiczone długimi godzinami ciało już go nie zawiodło. Stał pewnie. Rozglądał się w półmroku, wpatrując się w cienie i nasłuchując odgłosów niebezpieczeństwa. Dalej tylko cisza, jakby nic się nie zmieniło. Zebrał się na odwagę i zbliżył się do drzwi do sypialni lorda i lady Eusene. Dyskretnie je uchylił. Odrzwia skrzypnęły. Kobieta na łóżku cicho zamruczała i odwróciła się przez sen do swojego męża. Mewa rozejrzał się pospiesznie i wycofał się do przedpokoju.

Uff, nic się nie stało. Ale przecież mogło! Powinien zachować większą ostrożność. Może po prostu był za bardzo wyczerpany po trudach podróży. W końcu nie miał czasu się porządnie wyspać. Obiecał sobie, że przed następną wartą nadrobi zaległości w spaniu. Nic, teraz musi dotrwać do końca tej warty. Nie pozwoli sobie na podobne niedbalstwo.

Wykonał serię ćwiczeń na pobudzenie krwi w ciele. Potem już ani razu nie usiadł. Do świtu krążył niespokojnie po zamkniętej przestrzeni komnaty.

W końcu przez oprawione w witrażyki wąskie okna, zaczęło przeświecać poranne słońce. Aravil się spóźniał...

---
negatywne użycie aspektu "Wyciszony"

Podobnie jak niektórzy, wczoraj wybraliśmy się rodzinnie na testowanie nowego Kangusia III.
W pamięci miałem wszystkie dotychczasowe uwagi, dzieci miały przykazane wleźć w każdą dziurę, otworzyć każdą klapkę, naciskać wszystkie guziki i potrzaskać każdymi drzwiami, a żona sprawdzić lusterka, wspomaganie kierownicy. Dziewczyna z salonu była trochę przerażona, ale potem się uspokoiła, gdy zobaczyła fachowych ”testowaczy”:
Oto nieuporządkowane wnioski z jazdy HELIOSEM 85KM po trasie i dziurawej asfaltowej krętej drodze wiejskiej:
- urósł tylko z zewnątrz, w środku subiektywnie miejsca tyle samo, albo mniej - tył na wysokości łokci, mniejszy zakres regulacji fotela kierowcy ;
- dużo długości stracono na przednim podszybiu- ‼lotnisko”, nie lubię tego ;
- przy prawidłowej pozycji kierowcy miałem opuszczone siedzenie, podniesioną kierownicę, a i tak była za nisko, fotel max z tyłu (mam 176cm wzrostu), dzieci miały mniejszą odległość kolan do oparcia – subiektywnie mniej miejsca ;
- podłokietnik przeszkadza w zapięciu pasów ;
- podniesiona podłoga z tyłu (schowki w podłodze mikroskopijne) mi przeszkadzała rodzina to zauważyła, lecz nadmiernie nie narzekała ;
- konsola jednak daje o sobie znać na kolanie, żonie też ;
- chyba trochę za daleko z przodu jest sterowanie wentylacją na konsoli ;
-lusterko wewnętrzne – mikroskopijne ;
- lusterka zewnętrzne - BDB
- zabudowane boki bagażnika są skandalicznie niewykorzystane ;
- niewidoczne w słoneczny dzień kontrolki – może tablica była przyciemniona ;
- stał na pochylonym parkingu i tylne pasy ( wszystkie) się zablokowały, pasażerowie zapinali się w ‼biegu” na płaskim (miałem to sporadycznie w pierwszym Kangusiu z jednym pasem) ;
- welurowa podłoga przy dzieciach jest minusem ;
- nieprzyjemny gatunek plastiku na drzwiach, reszta poprawna, nie skrzypiała na dziurach, ale to była nówka poniżej 1000km ;
- wszyscy orzekli, że klamki są albo niewygodne, albo delikatne, albo nieładne, albo wszystko na raz ;
- górne prowadnice drzwi bocznych lakierowane w kolorze nadwozia - chyba będzie odpadał lakier ;
- jakby słabsza blokada otwartych drzwi bocznych ;
- duża siła potrzebna do zamykania drzwi – może tylko wada nowych uszczelek ;
- wersja kobieca za dopłatą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- w jeździe zawieszenie sprężyste, pochylenia na zakrętach niewiele odstają od poprzednika, ale są większe ;
- hamulce dobre ;
- skrzynia OK – wsteczny- klasycznie włączany do tyłu, nie ma pierścienia ;
- sprzęgło brało na samej górze ;
- wspomaganie baaaardzoooooo wydajne, nie pogarsza ‼czucia” auta ;
- żona stwierdziła, że manewruje się dobrze, ale te dodatkowe 40 cm to dodatkowy i znaczący problem do znalezienia miejsca parkingowego ;
- dużo lepsze wyciszenie, nawet zapomnieliśmy założyć półki – była za siedzeniem i nie było odgłosów z bagażnika ;
- silnik 85KM jest w Kangusiu III tym, czym 65KM w moim Kangusiu I, czyli do jazdy rodzinnej wystarczający i nic ponadto, ale nie można powiedzieć, że jest się zawalidrogą, ‼zbiera” wystarczająco, elastyczność na podobnym poziomie jak w starszym ;
- brak kieszeni w tylnych drzwiach ;
- możliwa słaba lampka oświetlenia z przodu -nie wiem jak w praktyce (dzień), ale jest malutka i nie ma ‼soczewek” ;
- krótka, ale zaskakująco wygodna dźwignia kierunków/świateł ;
- wygodniejszy system składania tylnych siedzeń ;
- siedzenia przednie z lepszym podparciem bocznym, tylne podobne do poprzednich .

To wszystko, co zapamiętałem.
Lepszy / gorszy od poprzednich ??????
Trudno powiedzieć, nam nie był potrzebny większy, zwłaszcza, że tylko z zewnątrz, co dla mnie jest minusem, raczej chyba nie wygodniejszy, dużo ‼bajerów”, żonie podoba się kolor ‼kaktusowy”, mnie też. Na razie nie zmieniam auta, ale za 2-3 lata to nie wiem, co wybiorę, chyba za dużo oczekiwałem od Kangoo III, ale nie twierdzę, że to porażka.
Nowy jest adresowany do rodziny (dopłata za w.kobiecą wrrrrrrrrrr!!!), jeśli ktoś nie miał Kangusia będzie zachwycony, my stare wyjadacze podchodzimy bardziej sceptycznie, z wyrachowaniem i doświadczeniami.
Moje dzieci (12 i 8 lat) poza wrażeniem nowego samochodu NIE wpadły w euforię – tataaaaaaaaa! kupmy GO!!!!!!!!!!! Podsumowały, że jest fajny ale bez sugestii zamiany, jakby był nowy to też fajnie.
Wszyscy testujący – opiszcie wrażenia (Janusz?).
Długi opis, ale sie starałem

Tymczasem Batrik na próbę założył szarfę znalezioną w legowisku jaszczurzycy. Teraz, gdy do środka wpadało światło słońca, widział przez nią dokładnie tak samo, tyle, że wszystko pozbawione było barw.
- Lepiej się odsuń - ostrzegł Drake'a wyjmując magiczną pochodnię zza wezgłowia łóżka. Przyjrzał jej się przez moment. Wyglądała jak nabita na drewniany drążek długa gruba świeca, która jednak cała świeciła wewnętrznym blaskiem. Światło jakie dawała było o wiele słabsze od tego jakie dawała przekazana magowi pochodnia.
Batrik znów wszedł po schodach. Nie wychylając się zbytnio rzucił drobną monetę przez magiczną zaporę. Ta pokonała ją bez przeszkód i brzdęknęła w upadając na posadzkę. Nie wiedząc jeszcze co o tym myśleć, spróbował przełożyć przez nią elfią pochodnię. Znów nic się nie stało, jedynie trzymana przez niego rękojeść zaczęła lekko wibrować. Wojownik spróbował cofnąć rękę. Wibracje stały się coraz mocniejsze, a w miejscu gdy pochodnia przecinała barierę pojawiły się iskry magicznych wyładowań. Pociągnął mocniej, jednak nie był w stanie na powrót przeciągnąć jej przez ochronną strefę.
Wyglądało na to, że bariera ta miała chronić przed czymś co mogło przyjść z góry. Gdyby zdecydowali się ją przekroczyć za pewne nie było by już odwrotu. Batrik poprawił trzymany na ramieniu kłąb liny, gdyby udało im się dostać na dach, mieli jak opóścić wieżę. Obbadali jeszcze wspólnie ściany w poszukiwaniu czegoś co mogło by wyciszyć ochronny czar - bez skutku. Także kilka rzuconych w ich słabym elfim rozkazów nie przyniosło efektu.
Nie było wyjścia. Batrik w krótkiej modlitwie oddał się w opiekę swemu ojcu, po czym skoczył do przodu.
Poczuł tylko lekki opór powietrza. Odetchnąwszy głęboko odwrócił się do maga kiwając nań ręką.
Drake znów użył bransolety, jednak poza aurą bariery i magicznych okien, nie dostrzegł innych źródeł mocy. Już nie spodziewali się nawet, że znajdą coś interesującego.
Znów klapa na kolejne piętro była otwarta, tym razem jednak prowadziące doń schody były krótkie, strome i węższe od tych, którymi wchodzili do tej pory.

Batrik znów wysunął się pierwszy. Przez dłuższą chwilę przyglądał się pomieszczeniu, za nim w końcu skinął na Drake'a.
Miejsce, w której się znajdowali, miało jakieś dziesięć metrów wysokości. Przestrzeń podzielona była przez trzy piętra kamiennych podestów okalających wieżę. Każdy z nich miał około metra szerokości. Na wysokości środkowego pierścienia wąski podest otaczał również kolumnę. Z zewnętrznym pierścieniem łączyła go kamienna kładka, Teraz pozostały z niej tylko kikuty po obu stronach.
Podłoże na którym stali było puste, nie licząc gruzu i większego kawałka - zapewne oderwanego z kładki - kamienia.
Drake dopiero dotykając bransolety z przerażeniem zorientował się, że to co początkowo wziął za ornament jest w istocie pokrywającym całą podłogę ochronnym symbolem. Na szczęście ich kroki nie wyzwoliły zaklętej weń magii.
Opróćz znanej już aury magicznych okien wokół nich i na środkowej kondygnacji, Drake dostrzegł jeszcze jedno, ledwie wyczuwalne źródło mocy. Batrik właśnie podnosił leżący wśród kamiennych odłamków miecz. Doskonale wykonana broń prawie na pewno nie była dziełem elfów, ale raczej współczesnych płatnerzy. Ich uwagę zwrócił ślad na ostrzu tuż powyżej jelca. Ktoś zniszczył umieszczony tam herb, lub inny symbol. Ciemne ślady na odłamanym kamieniu mogły świadczyć, że kładkę zniszczono przy użyciu magii.
Wiodące na kolejne podesty - wąskie i strome jak poprzednio - schody, były zaplanowane tak, że aby dostać się do kolejnych należało przejść na przeciwległą stronę.

Gdy znaleźli się na środkowym podeście zmierzając ku kładce i kolejnym schodom, dostrzegli coś odstającego od kolumny - jakby jej część stanowiła uchylone drzwi. W myślach oceniali szanse pokonania wyrwy. Coż, skok, był ryzykowny, dla Drake'a na granicy jego możliwości, a i Batrik również mógł mieć z nim problemy.
Na ścianie przy wejściu na kładkę ujrzeli wydrapany jakimś rodzajem kredy napis w podelfim: "Szaleńcze, który tutaj dotarłeś! Zaklinam Cię, na wszystko co dla Ciebie święte, zawróć!".
Wyczuli jakiś ruch. Na tarasie nad nimi coś dużego bezszelestnie przemknęło w przeciwną stronę.

............
Prosiłbym o dokładny opis, co kto niesie, czym w razie czego walczy, oraz co z szarfą, oknami oraz magiczną i zwykłą pochodnią.

kto ma poczucie? 'ja', czy to, co o 'ja' mówi? skąd wiesz, że każdy ma poczucie własnej indywidualności i odrębności?


Witam.
Powiem przytaczając intuicje antropologiczne: badania plemion które nie znały cywilizacji zachodniej ani wschodniej. Wskazują, że charakterystyczne dla nich jest to że o dziwo funkcjonują w oparciu o podobne kategorie, mianowicie są hierarchie różnego rodzaju, jest wytworzone pojęcie 'dobrego myśliwego' najlepszego, słabego, JAKIEGOŚ, dąży się też co ciekawe do tego by być odpowiednim do swojej roli w społeczności. Tożsamość jest fundamentem. Stąd tożsamość ta wyjaśnia też szereg zjawisk jak manipulowanie, walkę, rządzenie, miłość. Funckja maga i inne również są możliwe do zrozumienia jeśli się przyjmie koncepcję JA. Jeśli się jej nie przyjmie funktory relacyjne takie jak kocha, nienawidzi, podlega,
tworzy, niszczy stają się co najmniej nie zrozumiałe. A wiemy że kultura zachodu i nie tylko funcjonuje w sensie lingwistycznym na nich. MOżna powiedzieć że wszelkie formy komunikacji zakładają to że ludzie mają pojęcie siebie, i nie mówie w tym przypadku o tym jak jest ufundowane to pojęcie. JEST FAKTEM powszechnym zatem. A postulat buddyzmu o ' puszczaniu ja' ' rozpływaniu JA' " nie ja' " wyzbyciu się ja' ' oświeceniu jako o porzuceni ukoncepcji ja w sensie koncepcji samego siebie' wydaje się nie tyleż nieuzasadniony co też godzący w tą faktyczność. Powtarzam jeszcze raz ze strony psychologicznej : już kilkuletnie dziecko odróżnia JA od INNY, już noworodek reaguje odpowiednio by wywołać jakąś reakcje matki. UCZY SIĘ. - COŚ integruje doświadczenia, które nie przepływają 'głupio' przez organizm ale zostaje wprowadzony weń ład. Doc. Robert Piłat mówi o tworzeniu się umysłu jako modelu świata.
JAKIE JEST ZATEM uzasadnienie dla nauki Buddy? Gdy np. szczęście rozumiem tylko jako moje szczęśćie bo w przeciwnym razie traci ono sens (krytyka podmiotowości obecna na gruncie buddyzmu prowadzi do otwarcia drzwi na ten Gadamerowski argument).
I powiem dalej. Nie liczy się tu ontyczny status JA. Liczy się tak czy inaczej ufundowane pojęcie tożsamości, rozróżniającej swiadomości. Porzucenie jej wydaje mi się ciągle niezrozumiałe. Bowiem nawet jeśli medytacja ludziom jakoś służy, łagodzi konflikty wewnętrzne, wycisza itd. to są inne sposoby pomocy sobie które przy okazji rehabilitują EGO -stąd taka popularność psychoterapii w USA kraju indywidualistów.
PO CO? odpuszczać sobie budowę siebie? Pomińmy wojny, konflikty jakie rodzi EGO. Chodzi mi o CIEBIE I O INNEGO o WASZĄ INDYWIDUALNOŚĆ z wszelakimi konsekwencjami. Jak patrzeć na buddystę- czy wogóle go widać czy jest treścowo rozmyty i żyje w nim struktura bezosobowości doświadczenia, zycia?
Rozpatruje alternatywę: nie mieć poczucia siebie, tożsamości, nie mieć pojęcia JA. Zostaje jakaś samoświadomość pierwotna, (jesli wogole zostanie) ale coż po niej? Wolność ? od siebie? ..............I proszę jak będziecie odpowiadać o uświadamianie sobie tego czy mówi to wasza świadomość przed buddyjska czy wasza obecna forma. To jest ciekawe u ludzi którzy przejęli obcą kulturę. Wyskakujące w słowach co czas jakiś 'stare ja' .

Obrazuję swoje opinie źródłem jednym z wielu ale w tym wyraźnie widać o co chodzi:
http://www.mahajana.info/prog03.html

a tam: " Dzięki pełnej oddania praktyce zrozumiał prawdę o przyczynie cierpienia - stwierdził iż jego korzeniem jest nasze poczucie JA"
"Dzięki swej mądrości pilnej praktyce Budda osiągnął Wyzwolenie z cierpienia gdyż całkowicie usunął jego korzeń - poczucie JA, które zwykle pozostaje niezauważone. Tym samym na zawsze uwolnił się od żądzy, nienawiści i niewiedzy."

JAk to czytam to aż nie mogę uwierzyć dlaczego buddyzm praktykuje tyle osób, nie rozumieją co czytają? Tak bardzo nienawidzą siebie? Dlaczego? Co z tego ze budda był bogaty, pochodzil z wyższych sfer to nie implikuje ze 'zle się czuł z samym sobą' delikatnie mówiąc. Ale moim zdaniem jego rozwiązanie 'wygaśnięcie' było tak radaykalne ze aż brakuje słów: mocniejszy byłby tylko strzał w głowę.

Złoszczę się na odgłosy w mieszkaniach i u Andrzeja i tu z pokoju Marcina i Karoliny.
Jak RD. Ten stan ma wpływ na trening własny? Ma
17.53
Nieprzyjemne jest porównywanie się z kozakami.
Vrksasana po 2 min. Drżę
Dzisiaj byłem samochodem za miastem 20 km chodziliśmy po lesie i polu. Gdy dojechałem do domu Piotra czułem, że podnosi mi się temperatura.
19—trikonasana po2 min. Nie porównuj tego, co robię teraz ani z tym, co kiedyś robili kozacy, ani z tym co ja kiedyś robiłem.
24 Parivitta trikonasana Twarz mi się robi gorąca, serce wali. Poczucie osamotnienia. 30—drżenie takie wewnętrzne.
36—uthitta parsvakonasana Drżałem w czasie asany, po asanie nie.
Łomoczą drzwiami.
42—Parivritta Parśvakoanasan widzę gazety na podłodze. . Ciekawi mnie ten stan. Drżę?
47 druga strona. Teraz, gdy siedzę nogi najbardziej drżą. Pustka w głowie. Znana mi.
Dopóki odtwarzam przezywanie ojca …dopóty nie zrozumiem, co się ze mną dzieje? Trening jest teraz jak wrąbywanie się lodołamacza w pole lodowe.
67—yoga mudrasana, matsyasana--- jak grzeczny chłopczyk idę do mistrza ,żeby powiedział mi czy jestem grzeczny czy niegrzeczny. Staram się być grzeczny. Drżenie z tułowia osłabło, uda drżą ,głowa się wyciszyła.
72 niepełna Virabadrasana I Znów mocno drżę, ale głowa spokojna.
78 druga strona medytujące drzewo.
87--- Virabadrasana II co przezywałem wobec tego mistrza?
Przepraszałem, nieśmiało już bez nadziei liczyłem na uznanie
W ostatnich latach trenowałem rano żeby załatwić sobie uznanie innego mistrza.
Potrzebuję mistrza. Teraz. Jak go potrzebuję? Straszę się mistrzem. Jak zobaczy ze go nie tak znów mocno potrzebuję nie słucham to mi da………………..(jak zobaczy, ze nie tylko pokornie skłaniam głowę przed nim w postawie fajtłapy niewolnika)
„wciry” jak mawiał mój ojciec.
99 Virabadrasana III zaczynam myśleć, że z chłopakami z pokoju obok mógłbym robić korzystna wymianę; ten Alan mógłby mi w komputerze pomóc .
Kozak się wcina z energicznym: to nie tak. Odnośnie asany
107 Ardha Chandrasana. Trening pomógł wyjść z poczucia chorobowego opuszczenia. Było na początku bardzo nieprzyjemnie.
112 Utthita asta padangustasana – w pierwszym momencie spięła się lewa strona czaszki. Nie uświadamiałem sobie ani odczuć z ciała, ani nie pogadywałem miło dobrotliwie, merytorycznie. Dopiero, gdy gadanie ruszyło, spięcie odpuściło, mogłem dawać sobie rade z ciałem, ustawiać je wedle znanego mi wzoru asany. ( co pierwsze ruszyło?)
Bojaźliwa chłopczyna pytała (mistrza)
”Kozak” dobrze punktował różnice z jego podejściem i wykonaniem . Co punktował?
Znów boję się odgłosów windy.
120 padangusta na drugą nogę. Przez chwile robiłem ze trzy czwarte akcji jakie znam . Przezywałem zupełnie co innego, niż parę lat temu w asanach.

Dobiegające z drugiego pokoju hałasy, obudziłyby nawet mojego ojca. Przeciągnęłam się leniwie na łóżku, pozwalając by pościel całkowicie zsunęła się na podłogę.
- Jak ja go nienawidzę- mruknęłam pod nosem, słysząc przez ścianę brzdęk zbijanego szkła.
Potknęłam się o nocną szafkę, zrzuciłam z biurka budzik, założyłam na lewą stronę za małą o co najmniej kilka rozmiarów koszulkę z napisem: For kids, po czym otworzyłam ciemno brązowe drzwi, co spowodowało w moim organizmie nagły skok adrenaliny.
- Watrin!
- Wstałaś? Obudziłem Cię? Nie powiem, ze mi przykro.
- Co robi Twój fotel, pod moimi drzwiami?
- A ten? Nie mieścił się u mnie, więc go wystawiłem na korytarz.
- Tak, całkiem przypadkiem postawiłeś go przy moich drzwiach zapewne?
- Az tak Ci przeszkadza?
- Nie mogę przejść. Zabierz to stąd natychmiast!
- Już się robi- zakomunikował, przesuwając mebel pod druga ścianę- tylko uważaj na…
- Watrin! Zabiję! Rozszarpię, uduszę, a potem odkopię i znów zabiję- wrzeszczałam, rozmasowując sobie stopę, po tym jak z impetem wpadłam w stertę, rozrzuconych po kuchni garnków.
- Mówiłem!
- Co się tu dzisiaj dzieje? STOP! Już wiem. Postanowiłeś się wyprowadzić? Wiedziałam, ze w końcu zmądrzejesz. Zamieszkasz z przyjacielem?
- Zaskoczę Cię, ale nie.
- A już miałam nadzieję.
- Robię przemeblowanie. Tyle tu niepotrzebnych gratów…O to też pójdzie do kosza.
- To moja kurtka jest! Zostaw to! Chris, zostaw w spokoju moje ubrania.
- Pamiętnik?
- Odłóż to natychmiast!
- Poczytamy sobie?
- Nie bądź świnia. Nie czyta się cudzych dzienników.
- Przecież nie czytam! Ale sobie zachowam. Tak na wszelki wypadek, gdybyś szykowała jeszcze jakiś zamach na moje cenne życie.
- Idiota!- fuknęłam, zamykając się w swoim pokoju.
*
- Ita! Obiad!
- Zjedz go sobie sam!
- I bardzo dobrze. Nie tracę nadziei, że Nasza historia będzie miała Happy End. Umrzesz z głodu, a ja będę żył w błogim szczęściu.
- Będę Cię nawiedzała jako duch.
- Nie mogę się doczekać.
- Ktoś dzwoni, nie otworzysz? Może to listonosz? Miłość twojego życia.
- Aha…to się uśmiałem. Izzy, wejdź.
- Chris, zostawiłem wczoraj zegarek- do mieszkania wpadł chłopak, w półdługich, ciemnych włosach.
- A bielizny czasem gdzieś nie zgubiłeś?
- Ita!
- Taaak. To na mnie czas- machnęłam teatralnie ręką- Poczytam sobie.
*
- Harry Potter, jako chłopiec, który przeżył…Bla, Bla, Bla. Ciotka Petunia, jako jego jedyna rodzina…Bla, Bla, Bla.
Jak można czytać ten szajs.
- 3, 6, 9, 45, 70, 100, 400. Ile stron może mieć opowieść prawiczka w kruczoczarnych włosach, machającego bez celu różdżką!
Ciekawe o czym tak długo gadają.
Wychyliłam delikatnie głowę, poza drzwi, ale bezskutecznie.
Na pomoc, jak tak dalej pójdzie, to w ciągu najbliższego tygodnia umrę z nudów.
- Ita! Wychodzimy!- z zamyśleń wyrwał mnie blondyn.
- Udanej randki życzę!
*
- Sól, pieprz, mąka, cukier, marchewka! Chris, nie zrobiłeś zakupów?
- Tak się składa, ze dziś jest Twoja kolej!- usłyszałam w krótkiej i zwięzłej odpowiedzi.
Krzątałam się po kuchni bez celu, nucąc pod nosem piosenkę, puszczoną właśnie w radiu.
- You're The one that I want.
The one that I want.
The one that I want
Oh, yes i neeeeeeeeeeed!
- Co za głos, ale nie śpiewaj jeśli łaska.
- Piosenkarz się odezwał.
- No właśnie!
- Pomógł byś mi lepiej z kolacją, zamiast siedzieć z grubą dupą przez telewizorem, wlepiając jak ciele wzrok, w rozbieraną sesje Jessicy Alby.
- Nie lubię tej aktorki.
- Och, no jasne.
- You're The one that I want….Oooo….oooh.
- Mówiłem, żebyś nie śpiewała.
- To Masz problem, bo muzyka mnie odpręża.
*
- Ita!
- Nie denerwuj mnie!
- Ita!
- Relaksuję się!
- Ita!
- Czego?
- Yh. Co to wyrabiasz?
- To jest Joga. Wewnętrzne wyciszenie organizmu…
- Przepraszam Jogo, ale oglądam film, nie przyłączyłabyś się?
- Proponujesz mi wspólny film?
- Tak! Zastanawiaj się, bo się zaraz rozmyślę.
- Cóż za zaszczyt!
*
- Nie lubię horrorów!
- To Twój problem.
- Dostosuję się.
- O! Niemożliwe. Ty znasz takie słowo?
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
- Mam nadzieję, ze jak na razie poznałem Twoją gorszą stronę.
- Sugerujesz, że jestem niemiła?

C.D.N